jest to ostatni rozdział i będzie on najdłuższy z wszystkich. potem epilog i koniec...miłego!
Kilka dni później mogłam w końcu wyjść ze szpitala. Nathan nadal nie obudził się ze śpiączki.
Cóż.... został trafiony w klatkę piersiowy. Milimetry od serca. Chłop miał szczęście a ja byłam wdzięczna, że udało się go uratować
Siedziałam u niego w pokoju na krzesełku obok i trzymałam go za rękę. Chciałam by wiedział w jakimkolwiek stopniu, że tutaj jestem.
W pewnym momencie przyszedł lekarz. Uśmiechnął się do mnie delikatnie, po czym zaczął wyjmować bardzo powoli długą rurkę z jego buzi.
- Będziemy go wybudzać - powiedział a ja uśmiechnęłam się na tą nowinę. - Ale musi pani wyjść. Pacjent może być oszołomiony i nie wiedzieć co się dzieje. Najlepiej by pani wróciła do domu i odpoczęła. Jest pani bardzo blada.
Kiwnęłam głową ze zrozumieniem i cicho westchnęłam. Wstałam z fotela i pocałowałam Nathana czule w czoło.
- Będę za drzwiami - powiedziałam i wyszłam gdy lekarz kiwnął mi głową.
uśmiechnęłam się delikatnie do Zoili i Nicholasa. Siedzieli ze mną niemal cały czas odkąd tylko tutaj trafiliśmy. Obydwoje wracali tylko na noc. No i Nicholas pilnował by cały czas byli najedzeni i jeździł po coś do restauracji niedaleko szpitala.
Godzinę później lekarz wyszedł z sali i uśmiechnął się do nas delikatnie.
- Pacjent jest wybudzony i prosi żeby w jego pokoju pojawiła się natychmiast Nicole - powiedział patrząc na mnie z delikatnym uśmiechem.
Poczułam przyjemne ciepło rozlewające się w moim wnętrzu. To ze mną chciał widzieć się jako pierwszy.
Kiwnęłam głową i wstałam gdy lekarz otworzył mi drzwi. Weszłam do środka i uśmiechnęłam się jeszcze szerzej widząc Nathana, który słabo sie uśmiechał.
- Jak się czujesz? - zapytałam i usiadłam na krzesełku.
- A dobrze w miare. Tylko trochę jestem obolały - mruknął zachrypniętym głosem, od którego moje ciało oblało się przyjemnymi dreszczami.
- To się ciesze, że jest lepiej - szepnęłam nie odrywając wzroku od jego oczu.
- A ty? Postrzelił cię? - zapytał i zaczął błądzić wzrokiem po moim ciele.
Pokręciłam głową i mój humor się zepsuł. Do oczu napłynęły mi łzy i zaczęłam skubać skórę na nadgarstku by się nie rozpłakać.
- Mnie nie - szepnęłam nie patrząc już na niego.
Jednak mój wzrok znów skrzyżował się z jego gdy poczułam delikatny dotyk na dłoniach. Uśmiechał sie do mnie delikatnie.
- Kogo?
- Mamę... i Naila - szepnęłam. - Nie przeżyli...
Serce cały czas krwawiło przez tą wiadomość. Nadal miałam różne wspomnienia związane z bratem, czy te nowe z mamą. Miałam tak mało czasu z nią. Nie mogłam się nim w ogóle nacieszyć.... I to tak bardzo bolało.
A tata...Tata przechodzi żałobę fatalnie. Niemal nie wyszedł z domu od tamtego dnia. Wiem, że pogrzebem zajmuje się Mila. Cóż... Oboje właśnie stracili miłości swojego życia. Oni też mieli złamane serce. Bardziej ode mnie.
- Jak się czujesz z tym? - szepnął słabo i zaczął delikatnie gładzić mnie po wierzchu dłoni.
To było tak uspokajające, że aż przestałam dłubać sobie skórę.
CZYTASZ
Fighting for us
RomanceDruga część dylogii Fighting Pierwszy część dostępny na moim profilu - Fighting for you *** Nasza historia jeszcze się nie skończyła. To był dopiero jej początek. Prolog - 04.04.2023. Epilog - 20.10.2023
