Rozdział 7

223 15 7
                                        

przepraszam, że tak późno, jednak coś ważnego mi dzisiaj wypadło. Miłego czytania i miłego płakania, pozdrawiam Z.


Nathan Walker

- Kocham cię, rozumiesz? - powiedziałem na jednym tchu. - Nicole? Jesteś tam?

Nie słyszałem nic prócz szczekającego psa i szumu wiatru.

- Nicole? Odezwij się.

Nic nie rozumiałem z tego co mi wcześniej mówiła. Jak to nie miała czasu. Znalazła kogoś innego. A może...

- Halo?! Proszę pani! - usłyszałem w słuchawce głos jakiegoś mężczyzny.

Serce mi stanęło. Nie wiedziałem co się tam działo. Nie wiedziałem, gdzie ona się znajdowała.

- Ty, gościu - powiedziałem. - Ej!

- Hę? Jest tutaj ktoś? - odezwał się.

Niestety, ale Nicole miała wyłączoną kamerkę, więc nic nie widziałem. Modliłem się, żeby wszystko było w porządku.

- Słuchaj, powiedz mi proszę co z tą dziewczyną, jest tutaj? - zapytałem.

- Halo? Pogotowie..

***

W szpitalu znalazłem się dwadzieścia minut po tym, gdy dowiedziałem się, że Nicole tutaj się pojawi.

Chciała popełnić samobójstwo. Moja Nicole.

Czułem łzy na policzkach. Już drugi raz płakałem w szpitalu, przy ludziach. Nie przeszkadzało mi to ani trochę.

Gdy tylko przeanalizowałem co do mnie mówiła za nim zemdlała, wszystko nabrało sensu.

Była wykończona. Psychicznie i fizycznie.

Przeze mnie.

Siedziałem na plastikowym krzesełku obok sali, w której się znajdowała. Miała robione badania, dlatego wykorzystałem ten fakt i napisałem do Williama, Naila oraz Nicholasa. Pierwszy i ostatni mi odpisali, że pojawią się tam jak najszybciej.

Słyszałem, że Nicole już nie miała tak dobrego kontaktu z Nicholasem. Za to ja miałem.

Nigdy nie sądziłem, że ten idiota będzie moim dobrym znajomym. Nie przyjacielem, ale blisko mu było do tego.

Nail mi nie odpisał. Ale odczytał.

Nie rozumiałem jego zachowania w stosunku do Nicole. Nie zasługiwała na niego, ani na mnie. Obydwoje ją zniszczyliśmy.

I obydwoje byliśmy tego świadom.

Z sali wyszedł lekarz. Podniosłem się do pionu i przetarłem twarz rękoma.

- Co z nią doktorze? - zapytałem.

Lekarz spojrzał pierw coś na jakieś kartki a później zmierzył mnie oceniającym wzrokiem.

Może nie wyglądałem najlepiej, ale ubierałem się na szybko. Dlatego miałem jakieś brudne, robocze, spodnie dresowe oraz krótki rękawek, który był na lewą stronę.

- A jest pan kimś z rodziny?

- Chłopakiem - skłamałem.

Musiałem wiedzieć co z nią było, dlatego tak powiedziałem.

- Dobrze w takim razie - przewrócił kartkę. - Pani Nicole miała robione płukanie żołądka. Zażyła śmiertelną dawkę leków nasennych, dlatego cudem jest to, że przeżyła. Jednak po wybudzeniu będzie strasznie osłabiona, a czeka ją jeszcze rozmowa z psychologiem. Zauważyliśmy również rany w poszczególnych miejscach na jej ciele.

Fighting for usOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz