Rozdział 2

219 9 3
                                        

na wstępie przepraszam za opóźnienie, ale niestety coś ważnego mi wypadło. mam nadzieję, że się spodoba. buziaki i miłego! 


Nathan Walker. 

Dzisiaj były moje urodziny. Miałem iść do Naila, żeby świętować. I tak zrobiłem. 

Siedziałem właśnie na kanapie i popijałem drinka, który został przygotowany przez wynajęte kobiety. 

Oczywiście, że Nail musiał dać najbardziej pojebany prezent. A mianowicie wyszło w tym roku na prostytutki. Ten to miał w głowie pojebane. 

Jednak za nim tutaj przyszedłem chyba ze sto razy pytałem się, czy Nicole nie ma nic przeciwko. Ponoć nie miała. Ale jednak w to nie wierzyłem. 

Zraniłem ją i to strasznie. Byłem tego świadom. Jednak nic do niej nie czułem, i bym nie poczuł. Stwierdziłem, więc że zakończę naszą relacje dla jej dobra. 

Skoro tak sobie wmawiałem, to czemu cały czas o niej myślałem? 

Wiele razy śniła mi się w nocy. Jednak nie były to przyjemne sny. To były pieprzone koszmary. Zawsze w nim Nicole wpadała w ciemną dziurę i krzyczała moje imię. Błagała mnie, żebym jej pomógł, ale nie mogłem nic zrobić. 

Jednak w ciągu dnia też o niej myślałem. Kilka razy nawet chciałem jej odpisać na wiadomości, które cały czas do mnie wysyłała. Przeważnie pisała, że tęskni i że mnie potrzebuje. 

Ale to była gówno prawda. Nail mi mówił, że bardzo ją wspiera i jest szczęśliwa. Dlaczego więc, ja byłem jej potrzebny? Sprowadziłbym ją na dno, a sam bym się od niego odbił. 

- Ej stary! - szturchnął mnie w ramię Nail, wyrywając mnie ze swoich zamyśleń. - Idź po lód, bo tu się skończył, a dziewczęta poszły szykować się na pokaz. 

Przewróciłem oczami, ale wstałem i sięgnąłem po miskę, w której znajdowała się woda, po roztopionym lodzie. Poszedłem do kuchni. Jednak zatrzymałem się w jej wejściu i zamarłem. 

Stała tam. 

Odwrócona do mnie tyłem w za dużej bluzie i w luźnych, długich spodniach od piżamy, robiła najprawdopodobniej herbatę. 

Nie zauważyła jej, ale ja za to tak. I bacznie obserwowałem, wyobrażając sobie, że mogę podejść do niej od tyłu i się przytulić. 

Ale prawda bywa bolesna, jak w tym przypadku. 

Nie mogłem zwrócić na siebie uwagi. Nie mogłem podejść, powiedzieć zwykłego cześć, jak tam?. Byliśmy starymi znajomymi. Nic nas nie łączyło. 

Chciałem wrócić do salonu, jednak Nicole się odwróciła a kubek wypadł jej z rąk rozbijając się przy tym o kafelki. 

Zacisnąłem szczękę nie wiedząc co powiedzieć. Ona również tak wyglądała. 

Ocknęła się w pewnym momencie i szybko naciągnęła rękawy bluzy na nadgarstki. Schyliła się i zaczęła zbierać szkło. 

To było nasze pierwsze spotkanie od około pół roku. Nie wiedzieliśmy jak mamy się zachować. 

Patrzyłem na nią jak zahipnotyzowany. Drżały jej ręce, wargi miała lekko uchylone i szybko oddychała. A w oczach stanęły jej łzy. 

To była moja wina. Mój widok strasznie ją zabolał i nawet ślepy mógłby to zobaczyć. 

Nic nie powiedziałem. Po prostu odszedłem, wcześniej odkładając miskę na blat. Skierowałem się do wyjścia z domu. Założyłem buty, schowałem paczkę papierosów, która leżała na siedzeniu do zakładania butów. Sięgnąłem po zapalniczkę i wyszedłem z domu idąc w nieznaną stronę. 

Fighting for usOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz