Nathan Walker
Pochyliłem się nad stołem. Zatkałem prawą dziurkę od nosa i wciągnąłem jedną, grubą kreskę amfetaminy.
- Jedziesz Nathan! - krzyknęła Nika. - Następną masz obok!
Przesunąłem się lekko w lewo i szybko wciągnąłem drugą kreskę. Odchyliłem się do tyłu, zamknąłem oczy, uśmiechając się szeroko.
Uwielbiałem fazę jaka była po amfie. Bez niej nie umiałem normalnie funkcjonować. Ale to nie było uzależnieniem, jak mówiła Nicole.
Otworzyłem oczy i zacząłem się śmiać. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem...
Nicole?
Zmarszczyłem brwi i wstałem z kanapy. Dziewczyna łudząco podobna do Nicole stała przy drzwiach od tarasu i trzymała w dłoni żółty kubek. Była odwrócona do mnie plecami.
Chwiejnym krokiem podszedłem do niej i złapałem za jej bark. Szybkim ruchem odwróciłem ją w swoja stronę.
- Nicole? - zapytałem.
Jednak, gdy zauważyłem kolor jej oczu wiedziałem, że to nie była ona. Nikt nie był w stanie podrobić oczy mojego diamencika.
Tylko ona miała najładniejsze oczy, w których zawsze znajdowała się ta jedna iskierka, która pobudzała wszystkie moje cząstki do życia.
- E, chyba mnie z kimś pomyliłeś gościu - powiedziała laska patrząc na mnie z obrzydzeniem.
Przewróciłem oczami, rozejrzałem się dookoła i podszedłem do kanapy, na którą się rzuciłem.
- Uhu, widzę, że ktoś tutaj nie jest w dobrym humorze - usiadł obok mnie jeden z moich dobrych znajomych. - Nathan no co ty. Najlepszy towar w mieście a ty taki naburmuszony. Co jest, stary?
- Ty, a może laska mu nie chce dać dupy - zaśmiał się inny gościu, którego nawet nie znałem.
Wstałem gwałtownie z kanapy i spojrzałem na nich mordując ich wzrokiem.
- Zamknijcie pizdy w końcu - warknąłem. - Towar jest tak szczerze chujowy, ostatnio miałeś coś lepszego, Rod. A ty, gościu - zwróciłem się do nieznajomego - zajmij się lepiej swoim kutasem i życiem łóżkowym niż wpierdalać się do czyjegoś. Aż tak bardzo nudzi ci się w życiu?
Podszedłem do niego bliżej, tak że czubki naszych butów się stykały. Prowokowałem go. Bardzo dobrze byłem tego świadom. Chciałem, żeby mi przypierdolił, bo zasługiwałem.
- O moje życie łóżkowe nie musisz się martwić, Walker. Ale o swoje już tak. Nie zamoczyłeś od kilku miesięcy a to do ciebie nie podobne - zauważył.
Nie miałem pojęcia skąd wiedział o takich rzeczach, ale w dupie to miałem. Ostatnio dość dużo ludzi podchodziło do mnie i witało się jakbyśmy byli znajomymi, mimo że ja widziałem ich pierwszy raz na oczy.
No chyba, że poznałem go wtedy gdy urwał mi się film poprzedniego dnia. Lub któregoś innego razu.
- Chuj cię to, gościu. Zajmij się sobą - przybliżyłem twarz do jego. - Kutasie pieprzony.
Ostatnie dwa słowa dodałem specjalnie. Żeby mi przyjebał.
I tak też się stało.
Blondyn wymierzył mi sierpowego. Poczułem ból w nosie, z którego zaczęła się sączyć krew. Tego było mi potrzeba. Ból fizyczny zawsze potrafił w jakimś małym stopniu umniejszyć ból psychiczny.
- No dalej - mruknąłem patrząc wyzywająco w jego oczy. - Co tak słabo, leszczu?
Przypierdolił mi ponownie. Tym razem mu oddałem, że zacząć bójkę.
CZYTASZ
Fighting for us
RomanceDruga część dylogii Fighting Pierwszy część dostępny na moim profilu - Fighting for you *** Nasza historia jeszcze się nie skończyła. To był dopiero jej początek. Prolog - 04.04.2023. Epilog - 20.10.2023
