XIX

839 98 30
                                    

Zima powoli ustępowała miejsca wiośnie, co było miłe ponieważ Louis i Harry mogli wychodzić z synkiem na coraz to dłuższe spacery. Ich szczeniak rósł jak na drożdżach, a do tego potrafił coraz więcej rzeczy.

Dziadkowie Louisa coraz lepiej czuli się na miejscu i alfa nie bał się powiedzieć, że ci jakoś mocniej odetchnęli, nie wyglądali już na tak mocno przemęczonych.

Louis wrócił do pomagania tacie, jednocześnie nie zapominając o swojej rodzinie. Do tego Zayn mocno już się zaokrąglił.

Brunet wszedł do głównego domu z szczeniakiem w wózku. Nie mówił nikomu, ale już częściowo wracał do pracy z Jay. Niestety, już na korytarzu złapał męża.

- Harry? Przyszedłeś mnie odwiedzić z Ollim? - spojrzał zaskoczony na bruneta i podszedł do wózka, by przywitać się z synkiem.

- Właściwe to nie, przyszedłem do pracy z małym - odpowiedział, przegryzając dolną wargę.

- Do pracy? - zmarszczył czoło, prostując się - Nie rozmawialiśmy o twoim powrocie do pracy. Olli jest jeszcze malutki w zasadzie.

- Chociaż na dwa dni w tygodniu na mniejszą ilość godzin - spojrzał prosząco w niebieskie oczy - Nie odmawiaj mi.

- Dwa dni i na spokojnie? - dopytał się - Jak wiesz dokumenty, ale bez chodzenia gdziekolwiek?

- Dobrze kochanie, nie myślałem o niczym więcej, mając przy sobie nasze szczęście - zajrzał do wózka i uśmiechnął się ciepło.

Louis skinął i zrobił krok w stronę męża, by pocałować go krótko w ramach przywitania.

- Wiesz, że będę pilnował tego? - zaśmiał się szatyn.

- Będę szczęśliwy, widząc jak o nas dbasz - odpowiedział, skradając jeszcze jeden krótki pocałunek z wąskich warg.

- Zawsze dbam, a przynajmniej się staram - uśmiechnął się - W razie czego mogę przejąć szczeniaka, żebyś mógł odpocząć.

- Och, wiem że chcesz to zrobić, nie możesz dłużej wytrzymać bez naszego szczeniaka - droczył się  - Zawsze możesz go na trochę zabierać w bardziej wolnych chwilach.

- Chętnie to zrobię w takim razie - wrócił do wózka, aby połaskotać trochę synka - Wpadnę za dwie godzinki sprawdzić jak się macie, idziemy z tatą sprawdzić jak idzie praca nad naprawą kładki nad rzeką.

- Jasne, będziemy cię wyczekiwali - obiecał starszemu i zaraz się rozstali, a on poszedł do Jay, która z chęcią ich przyjęła do siebie.

🐾🐾🐾🐾

Louis rzeczywiście zajmował się szczeniakiem, dając Harry'emu możliwość dalszego wdrażania się w zadania Luny. Rozmawiał też ze swoimi rodzicami odnośnie zajęcia się szczeniakiem na trzy dni, aby on i Harry mogli wybrać się gdzieś we dwoje.

Potrzebował, potrzebowali chwili tylko dla siebie, aby nadrobić czułości jak i nie tylko. Kochali swojego syna, ale potrzebowali też chwili sam na sam.

Musiał jakoś powiedzieć o tym Harry'emu, nie wiedział jak omega zareaguje na rozłąkę ze szczeniakiem. Dwie, które do tej pory się zdarzyły, były związana z gorączką bruneta i rują Louisa. Wynajął nawet domek na trzy noce, lekko przedłużając wyjazd. Było to miasteczko nad morzem ale również mieli dostęp do jeziora.

- Harreh? - zagadał, kiedy brunet wsmarowywał balsam w swoje ciało, po którym praktycznie nie było widać już oznak ciąży.

- Lou? - odłożył tubkę, pokazał alfie że słucha, jednak chciał dokończyć wsmarowywanie.

- Ty, ja i domek blisko morza? A Olli u moich rodziców? - zasugerował, sięgając dłonią pod koszulkę męża i dotykając jego pleców.

- Brzmi jak miłe kilka dni dla naszego związku - przymknął powieki na miły dotyk - Na jak długo?

- Trzy noce, nie za długo, nie za krótko - wodził palcami po cieplej skórze omegi - Będziemy mogli trochę się nacieszyć sobą, bez nasłuchwiania płaczu.

- Mów dalej... - oddech młodszego lekko przyspieszał z każdą kolejną chwilą, brakowało mu takiej bliskości.

- Pójdziemy nad morze, będziemy mogli spacerować wdychając świeże powietrze - przysunął się bliżej omegi, a jego głos robił się niższy.

- Zabierzesz mnie na randki? - instynktownie przechylili głowę, aby ukazać swój znak.

- Codziennie na inną - obiecywał alfa - Znajdziemy jakieś fajne restauracje z jedzeniem, może wybierzemy się na drinka - wymieniał.

- Wszystko z moim mężem - westchnął ciężko, czując lekkie pocałunki na swojej skórze - Pojadę z tobą.

- Bardzo mnie to cieszy kochanie - ciepły oddech uderzył w młodszego, co wywołało natychmiast gęsią skórkę.

Harry przyciągnął Louisa do poprawnego pocałunku, zaraz opadając plecami na materac i ciągnąc go za sobą. Ich wilki zawyły zadowolone tokiem wydarzeń, nigdy nie odmawiali sobie czułości, jak tylko była do tego sposobność, co ze szczeniakiem wcale nie było tak proste.

A mały wyjątkowo im nie przeszkodził, śpiąc grzecznie i pozwalając rodzicom na chwilę przyjemności. W końcu, oni też potrzebowali czasu tylko dla siebie.

🐾🐾🐾🐾🐾

Kola💙💚

Mysterious notes /Larry/ by larrryxziall&ziallxziallOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz