Witam w kolejnej części niszczenia sobie zdrowia psychicznego. Przed nami kolejne wątpliwej jakości sceny i dużo, o wiele za dużo kamasutry. W roli głównej brak sensu i logiki, co przerosło ludzkie pojęcie, przez co musiało iść to rozchodzić i do dzisiaj nie wróciło.
Rozdział 17
Mamy wątpliwą przyjemność poznać myśli Cienia, który najwidoczniej ma rozdwojenie jaźni i w tym momencie odzywa się jego druga osobowość, która ma się za szlachetnego człowieka. Dlaczego? Bo według niego, nie dotknął dziewczyny swoimi dłońmi. To niby jak walnął jej głową o ścianę? Siłą woli? Ale to nie jest ważniejsze, już tutaj wychodzi z niego mistrz gaslightingu, bo patrzenie jak gwałci ją pistoletem było dla niego tak samo trudne jak dla niej...
Uczcijmy to sekundą ciszy, bo nie chcę marnować na to więcej czasu. Biedak potem ledwo doszedł do samochodu, bo tak ciasne spodnie miał. Myślę, że to jak najbardziej porównywalne doświadczenie do gwałtu. I cieszę się, że w tak bohaterski sposób był w stanie to znieść.
Nasz mistrz ukrywania się, w tym momencie tych dziwnych wynurzeń siedział schowany w szafie w pokoju Addie. Po co? Żebyśmy mogli poczytać o jego bezsensownych wynurzeniach przez następne trzy strony. Dziewczyna zasypia, zostawia jej różę, potem odbiera telefon i poznajemy nowego bohatera, który jako antagonista będzie pchał kolejne pół książki. Obleśny, polityk Mark, pedofil. Więcej cech nie ma.
Rozdział 18
Addie odkrywa, że dostała SMSa informującego o tym jak pięknie wygląda gdy śpi. Jest zła, zażenowana. W żadnym przypadku nie przerażona, bo przecież to nie jest big deal. Ostatnim razem gościu tylko ją zgwałcił pistoletem. Co złego mogłoby się jej stać?
Jak zawsze piszą do siebie bezsensowne wiadomości, bo Addie ma instynkt samozachowawczy na minusie. Ma też przeczucie, że Cień nie chciał jej skrzywdzić. Tak właśnie autorka próbuje uwiarygodnić tę relację. Przemyśleniami z dupy. Piszą kolejne wiadomości, przez co Addie się podnieca na sugestię, że jej stalker, mógłby dać się jej zakuć, żeby mogła zrobić z nim, co chce (spoiler, w drugim tomie go skuwa i wcale tak nie jest. Bezczelny kłamca). Stalker grozi jej minetą, a Addie nie ma nic przeciwko.
Dlatego właśnie Cień postanowił ją związać i zrobić tak jak mówił. Oczywiście ignorując protesty dziewczyny, bo logiczne, że jej zdanie się nie liczy. Informuje ją za to, że jej pizda słodko pachnie, co jest niepokojące. Addie pora na wizytę u ginekologa i badanie w kierunku zakażenia grzybami. Tak tylko mówię.
Nie ważne, Addie płacze i się szarpie, a ten ją liżei gryzie tam, gdzie słońce nie dociera (ale z przodu), bo najwidoczniej jedno zakażenie to za mało. Albo sam chce mieć grzybicę jamy ustnej. Nie wiem. Powiedziałabym, że nie oceniam, ale w tym przypadku oceniam. Tam był pistolet chłopie. Na pistolecie jest od groma zarazków. Nie liżesz czegoś, co wcześniej sam zakaziłeś.
Jeśli myślicie, ze to jest obrzydliwe, to nie. Najwidoczniej Addie też zasługuje na grzybice jamy ustnej, bo Z postanawia napluć jej prosto do buzi i karze, połknąć swoje soki.
Dlaczego w słabych dark romansach to zawsze jest tak absurdalne i obrzydliwe? Jest tyle fetyszy, normalniejszych, niej obrzydliwych z zakresu bdsm, cnc, czy nawet noncon czy dubcon. A ona wybrała, żeby napluli sobie do mordy.
Nie ważne, idziemy dalej. Po tym Addie stwierdziła, że w sumie jebać i będzie się z nim całować, bo czemu nie? Czy ma jakiś powód, żeby było inaczej, skoro zrobił jej dobrze? Tak, znalazłabym z kilkadziesiąt, ale autorka nie znalazła niestety żadnego.
CZYTASZ
Narzekanie na creepky
FanfictionTak naprawdę nie tylko narzekanie, ale szanujmy się jako, że jest to nasz sport narodowy, to głównie to tutaj będzie 💁♀️ Z nudów będę tu omawiać różne rzeczy związane z creepypastami, czy pisaniem fanfika. Ogólnie to nie polecam, zajmijcie się czy...
