Tak naprawdę nie tylko narzekanie, ale szanujmy się jako, że jest to nasz sport narodowy, to głównie to tutaj będzie 💁♀️
Z nudów będę tu omawiać różne rzeczy związane z creepypastami, czy pisaniem fanfika. Ogólnie to nie polecam, zajmijcie się czy...
Przeczytałam tę ksiązkę kiedy było jeszcze o niej głośno i uznałam, że w sumie to nie chcę o niej pisać, bo można ją opisać zdaniem "książka pisana przez 15 latkę". To opisuje dosłownie wszystko. Słaby reaserch (chociaż nie zawsze, bo część rzeczy, taki jak czas jazdy z miasta do miasta, to autorka sprawdziła), płytką fabułę i proste opisy (w tym momencie mogłaby i opisywać swoje "Urojenie", bo jest na podobnym poziomie, mój wiek też by się zgadzał). Z drugiej strony przeczytałam tyle złych książek ostatnio, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wolałabym przeczytać Princesę drugi raz niż którąś z tamtych (a nie był z wydawnictwa niezwykłego).
Ale nie chcę pisać o książce, a o tym, na jaką cholerę o niej mówić. Zacznijmy od tego ograniczenia +18, które było na wyrost. Bo jak 15-latka może napisać książkę 18+? No normalnie, prawo jest dziurawe. 15-latka może uprawiać seks i może go nawet opisać, bo czemu nie? W taki oto sposób to co spisała, nie jest odpowiednie do jej wieku, a jednocześnie to przeżyła. Ani wydawnictwo w tym przypadku, ani autorka nie zawinili. A ostateczne ograniczenie 16+ wydaje się być sensowne. Chociaż, idk czy ktoś powyżej tego wieku chciałby to czytać. Nie mój problem.
Druga rzecz to słynna scena z myślami samobójczymi.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Macie nawet screena w imię nauki. I tak. Czy jest to najlepszy opis? No nie, ja bym chciała czegoś więcej, ale czy baza jest dobra? Jeszcze jak. To, co odróżnia mnie od twórców commentary jest fakt, że ja takie przeżycia miałam sama. Mówienie, że ten opis jest szkodliwy, jest szkodliwe. Myśli samobójcze nie są logiczne. To nie jest tak, że siadasz i analizujesz, no strasznie spierdoliłam, chyba najlepiej będzie to skończyć. Nie, to jest napływ natrętnych myśli, które nie muszą mieć pokrycia w rzeczywistości.
Tutaj mamy ich dużo. Bohaterka czuje, że zawiodła wszystkich. Niektórzy wyśmiewają te energetyki, ale to jest akurat bardzo konsekwentnie prowadzony tutaj motyw. Ona jest od nich uzależniona. Ich smak poprawia jej nastrój. To nie jest tylko energetyk, to jest używka, narkotyk. Kofeina do jasnej cholery jest narkotykiem, to, że społecznie przyjęło się inaczej, tego nie zmieni.
W ogóle to jak niektórzy spłycili tę scenę w recenzje i wycieli tylko ten fragment to jest poezja. Tak prostracja, patrzę na ciebie. Nie ma to jak wyciąć kurwa całą poprzednią stronę. No gratuluje.
Jedyne, nad czym ubolewam tutaj to, to określenie, że nagle coś przyszło jej do głowy. Nie najlepsze. Prosi się tutaj, o jeszcze trochę przemyśleń na temat energolii i stwierdzenia, że nie ma po co żyć, ani niczego co ją przy tym trzyma i dopiero sięgnięcia po nóż. Bez tej frazy, bo brzmi dziwnie. Ale rozumiem, że autorka bez większego doświadczenia z pisaniem, no go nie ma.
To jest kolejny problem. Pisanie nie jest takie proste. Zaledwie rok temu sama zaczęłam całkowitą poprawkę "Efektu Motyla". Pisałam go, będąc dorosła i bez planu XD Zmieniłam kompletnie zakończenia i wydłużyłam dwukrotnie. Czyli zmiana była duża. A zaczęłam go pisać chyba dwa lata przed tym, więc to nie minęło aż tak dużo czasu. Jak patrzę na moje stare książki "Urojenie" czy "Opętanie", to jestem załamana stylem. Ludzie, pisząc się rozwijają. Mózg rozwija się najbardziej do 25 roku życia. Ale że uczymy się całe życie, to potem te zmiany też zachodzą, są po prostu wolniejsze. Teraz jak patrzę na "Efekt Motyla", to już nie wygląda tak tragicznie, ale dalej mogłabym coś poprawić XD Tyle że teraz mam 25-lat.
Pisząc "Urojenie" zmiana stylu była widoczna z rozdziału na rozdział, już nie wspomnę o tym, że w połowie jest ogromny przeskok. Zaczęłam go pisać, mając 13-lat, a skończyłam jako 15/16-latka (tak, druga połowa powstała później). Autorka Princesy jest w takim wieku, że jest na samym początku drogi pisarskiej. 15-latka nie ma w pełni ukształtowanego mózgu. Czego ludzie od niej oczekują i dlaczego? Po co w ogóle mówimy o tej książce? Serio pytam, bo nie mam pojęcia. Gdyby nie szum medialny, to nikt by o tej książce nie pamiętał i przeszłaby bez echa jak większość książek tego wydawnictwa. Pomijam też pytanie, po co to wydawać. Wiem, fajnie spełnić marzenia, ale no. Nie wiem, czy jej to nie zaszkodzi w przyszłości. Może też pomóc, bo ludzie sięgną z ciekawości po kolejne jej książki. Zobaczymy. Wydali, to se wydali, nie wiem, po co drążyć temat.
W ogóle to nie jest jedyna książka, jaką przeczytałam, którą napisała 15-latka. Katarzyna Berenika Miszczuk, która teraz wydaje dużo książek (które też mają swoje problemy, ale nie o tym) i można powiedzieć, że jest spoko autorką, zaczęła od "Wilka". Tak, są tam wilkołaki. Nie, na szczęście nie takie jak teraz są modne. Ale dalej, to nie jest wybitna literatura.
XD Otworzyłam Wilka na losowej stronie i oto mam:
"Moje rozmyślania przerwał głos Ivette:"
Jo, ale wcześniej nie było żadnych rozmyślań XD Od tego zdania zaczyna się scena. Zabawne. Może znów ją przeczytam i porównam poziom z Princesą, ale idk czy mi się chce. Pewnie nie. Wątpię też, żeby był znacząco wyższy, bo z tego co pamiętam, to ta fabuła też nie jest jakaś wybitna. Tylko nie ma scen 18+. To chyba główna różnica.
Więc, co ja chciałam osiągnąć tym rozdziałem? Nie wiem, wkurzyłam się, że znów wraca się do tego tematu. Chyba też jestem zmęczona tym czepianiem się książek. Niby lubię tego słuchać w tle, przyznaję się bez bicia, ale to już trochę kopanie leżącego. Dalszego nie dyskutować o dobrych książkach? Co? Ciężko? Trzeba się napracować? Trzeba mieć jakąś wiedzę? Jaka szkoda.