Haunting Adeline 1/3

132 3 61
                                        

Nikt nie spodziewał się tutaj recenzji książki, włącznie ze mną. Ogólnie nigdy nie czułam potrzeby recenzowania żadne książki, ale HA to zmieniła i nie przez to, że jest to tak wybitna literatura. Wręcz przeciwnie.

HA jest książką dark romans i myślę, że od tego warto zacząć.

Romans, no bo to romans, tego raczej nie trzeba tłumaczyć.

Dark, bo dzieją się tam rzeczy związane z kategorii noncon czy dubcon, co jest opisane w ostrzeżeniach w samej książce. Jest też wspomnienie o tym, że ksiażka porusza temat handlu ludzmi i autorka nie chce ukrywać tego co dzieje się teraz na świecie (oh girl, twoja wyobraźnia to nie jest cały świat). Mnie jeszcze brakuje tam wspomnienia, że relacja między głównymi bohaterami jest w opór toksyczna (czego wielu fanów nie dostrzega). Autorka o tym nie wspomina, bo jak sama twierdzi: "Jestem kobietą zakochaną w bohaterze, którego stworzyłam okej? Jeśli tylko przydarzała się okazja, by zobaczyć jego penisa, wykorzystywałam ją".

I to jest główny problem tej książki. Dlaczego? Opiszę wam to dokładnie rozdział po rozdziale. A jest ich trochę, a dokładnie 41. 615 stron, 41 rozdziałów i dałoby się to zmieścić w połowie tego bez uszczerbku dla książki, a wręcz pewnie by na tym zyskała. Z powodu obszerności tej książki nie wiem też, w ilu częściach pojawi się ta recenzja, bo nie chciałabym, aby była to ściana tekstu.

Od razu też powiem, że mam problem z tą książką, bo nie jestem jej targetem i jej po prostu nie rozumiem. Bo targetem jak najbardziej jestem. Nie oszukujmy się z fandomu creepypast do dark romansu z elementami handlu ludźmi (tragicznie i szkodliwie opisanego) nie jest daleko.

Btw, przez ten wstęp przypaliłam sobie panini, niefajne. Kolejny minus dla autorki tego dzieła :v

Uwaga, recenzja zawiera spojlery i wszystko co możliwe. Jak nie chcecie czytać o handlu ludzmi i gwałtach, to nie polecam. 

Opis

Manipulatorka
Potrafię manipulować emocjami każdego, kto mi na to pozwoli. Potrafię sprawić, żeby cierpiał, płakał lub się śmiał. Ale moje słowa nie wpływają na NIEGO...
Szczególnie kiedy błagam go, żeby odszedł.
Jednak on zawsze tam jest. Czeka, patrzy, obserwuje.
A ja nie mogę odwrócić wzroku, nie potrafię. Zwłaszcza gdy chcę, żeby podszedł bliżej.

Cień
Nie miałem zamiaru się zakochać. Jednak teraz, kiedy to się stało, nie potrafię trzymać się od niej z daleka. Uwielbiam jej uśmiech, jej oczy, sposób, w jaki się porusza. Sposób, w jaki się rozbiera. Będę ją obserwował i czekał, aż w końcu będzie należała tylko do mnie.
A wtedy już nigdy nie pozwolę jej odejść.
Nawet kiedy zacznie mnie o to błagać.

To właśnie opis (i mega ładna okładka) przyciągnęły mnie do tej książki. Pomyślałam, kurczę, manipulatorka, jakiś cień. To może być niezła książka, w której główni bohaterowie będą w jakiś sposób się ze sobą ścierać, może walczyć nawet w jakiś sposób o dominację... takiego wała. Nic takiego się tam nie dzieje. A manipulatorka, tak naprawdę ani razu nie manipuluje.

Prolog

Sam prolog ogólnie mnie zainteresował. Główna bohaterka (Adeline, nikt się tego nie spodziewał) włóczy się w burze po swoim gotyckim ogromnym domu (bo nie może mieszkać jak normalny człowiek w bloku, czy chociaż zwykłym domku na przedmieściach). Nasz obiekt westchnień, a raczej obiekt westchnień autorki obserwuje Addie.

Addie jest zesrana i jednocześnie podniecona. Ok, zdarza się. Nie oceniam. Jeszcze nie oceniam.

Po ponownym preczytaniu prologu mam kilka konkluzji. Jest spoko napisany. Jest jakieś napięcie między bohaterami. Wprowadza dobrze w miejsce akcji i historię. Problem pojawia się po przeczytaniu książki. Relacja przedstawiona w książce pomiędzy bohaterami nie wygląda tak jak w prologu. Bo, relacja między bohaterami tak naprawdę nie istnieje.

Narzekanie na creepkyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz