04.09.2024

2 0 0
                                        

Zaczęła się szkoła, a ja już na początku nie wyrabiam. Dzieje się dużo, a jednak czuję że powoli a sobie dam radę. Staram się nie przesadzać z zajęciami po szkole, żeby nie wziąć wszystkiego na głowę. A jednak najtrudniejsze jest utrzymywanie mojej diety. Moja mama na w nią wyjebane, jakby chuja obchodziło ją moje zdrowie. To naprawdę wkurwiajce, bo nie chce mieć jebanej cukrzycy. Staram się, ale jak ona będzie mieć dalej wyjebane to ja nie dam rady sobie kupować ciągle jedzenia, zwłaszcza że już nie pracuje. Irytuję mnie to strasznie. Najlepiej mieć wyjebane na zdrowie własnej córki, nie przejmując się konsekwencjami. Mówię jej że nie mogę naleśników, bo mają cukier to chuj, nic innego zjeść nie mogę. Czyli nie dość że w szkole nic nie jadłam, to jeszcze w domu. Kocham moją mamę, ale mogłaby mnie w końcu zacząć słuchać. Rozumiem że ona ma dietę swoją, jednak nie raz w ostatnim czasie kupowałam im coś za moje pieniądze. Nie trudno jest kupić mi dwie rzeczy, które mogę zjeść. Oczywiście jak siostra nie jadła mięsa, bo po prostu nie, to mama nie miała problemu, a do mnie z powodów zdrowotnych ma. To takie wkurwiajce, nie rozumiem czemu chleb żytni jest droższy i mniejszy od pszennego. Mam dość tej diety, ale myśl że miałabym być znowu zmęczona ciągle, pchnie mnie do przodu. Tak samo jak fakt że zaniedbam dietę i mogę nabawić się cukrzycy, tragedia po prostu

I needed love...Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz