Czuła się jak w horrorze. Słyszała wrzaski ludzi, którzy płonęli żywcem, machając rękoma i próbując zgasić płomienie na swoim ciele. Słyszała kwik koni i widziała jak ich flaki latają jej przed oczami, a takie widziała jak zwłoki ludzi rozszczepiają się rozdeptane przez Konie. I jeszcze te gorąco, i jeszcze te przerażenie, kiedy rzucali się na nią, by błagać ją o litość, a ona paliła ich ciała, czując swąd dymu. Gdyby tylko nie te spojrzenia...
– Lenora!
Dziewczyna gwałtownie podskoczyła na łóżku. Przez chwilę miała wrażenie, jakby przed zakończeniem snu mocno się wierciła, może nawet jęczała. Nad łóżkiem stała zmartwiona Evelyn. Delikatny płomyk, który unosił się przy jej głowie rozświetlał jej zaniepokojenie. Widząc ogień spięła się.
– To nic – powiedziała szybko. – Zwykły koszmar, nic więcej.
– Śnili ci się. – Evelyn spojrzała na nią z powagą. – Śnili ci się ludzie, których zabiłaś podczas bitwy.
Wolno pokiwała głową. Evelyn westchnęła i przysiadła koło niej.
– Nie będę ci mówiła, że to co zrobiłaś było dobre. Nie będę ci mówiła, że zasłużyli. Ale pamiętaj jedno – jeśli miałaś odwagę odebrać życie, teraz musisz mieć odwagę by z tym żyć.
– Bałam się wtedy – szepnęła, obejmując kolana dłońmi. – Bałam się, że ci ludzie mnie zabiją, że umrę przygnieciona przez Nadię czy nabita na włócznię...
– Twój ojciec powiedziałby teraz, że to co wydarzyło się na polu bitwy na polu bitwy zostaje, ale ja ci powiem coś innego – pogódź się z tym. Powiedz sobie: odebrałam życie. Zrobiłam to co konieczne. Pogódź się z tym, że ci ludzie nie żyją. Czasem królowe muszą robić to co konieczne.
– Nie jestem królową.
Evelyn uśmiechnęła się lekko.
– Fakt, nie jesteś. Ale jesteś Czarodziejką. Uwierz, w tych czasach znaczy to więcej niż korona na głowie.
Kiedy poszła spać, resztę nocy spędziła w dziwnym półśnie, ale przynajmniej nie miała już koszmarów. Wstała razem ze świtem i niemal od razu podniosła się z łóżka. Zgarnęła ubrania do jazdy konnej, związała włosy w kucyk i wyszła z komnaty. Po paru krokach zdecydowała się na zdjęcie sztybletów, które głośno stukały o posadzkę i resztę drogi do wyjścia przeszła w samych podkolanówkach. Przez czas spędzony w Pałacu poznała parę skrótów, dzięki których mogła uniknąć ciekawskiej służby. Zaraz za schodami prowadzącymi na parter znajdowały się drzwi na krużganki. Gdy założyła buty wyszła przez nie, a następnie skierowała się w stronę najbliższej ścianki. Uniosła ciężką drewnianą klapę i oparła ją do ścianę, by po chwili zejść na drewnianą drabinę. Za pomocą Magii powoli opuściła drzwiczki na ich miejsce. Szepcząc kolejne słowa wyczarowała kulkę światła obok jej głowy. Szybko zeszła na ziemię, Magią otworzyła zamknięte drzwi i tym samym sposobem zamknęła je. Teraz wystarczyło jedynie trzymać się lewej strony, by przejść obok obornika i wejść tylnym wejściem do stajni z końmi do pracy. Były one trzymane w trochę mniej wystawnych boksach niż te na których jeździła, ale dostawały dobrze jeść i miały regularnie sprzątane boksy.
Przekradła się wzdłuż korytarza, ciesząc się ze spokoju tego miejsca. Po chwili weszła do boksu jednego konia, zamykając drzwi od środka. Jako iż był to jedyny czarny koń z całej tej części słyszała, jak stajenni wołają na niego „Kary". Pogłaskała Karego i schyliła się przechodząc przez dziurę w jego boksie. Teraz wystarczyło jedynie przejść do odpowiedniej stajni i już znajdowała się przy boksach swoich koni.
Oprócz Nadii, Walecznego i Asa, od swojego wuja dostała jeszcze skarogniadą smukłą Daneę i bardzo wysokiego myszatego wałacha, na którego wołała Gris. Gdy wyciągnęła kantar ze swojej prowizorycznej paki, usłyszała dźwięk otwieranego boksu. Odwróciła się w stronę Nadii, która stała przed nią w prostych spodniach i bawełnianej, czarnej bluzce włożonej do środka. Pewnie będzie chciała pogadać o tym, co się wydarzyło. Poczuła jak zaczyna boleć ją brzuch.
CZYTASZ
Lenora Duncan
FantasiaPrzed tym jak wrzucę "prawdziwy" opis - ostrzegam, że to jest KONIARSKIE FANTASY, które wzbudziło u paru osób zachwyt swoją abstrakcyjnością XD. Pisałam to, gdy miałam 12-16 lat (to, co widzicie to jest trzecia wersja) i historia pochodzi z tego sam...
