– Jeden semestr na Uniwersytecie w Alixii kosztuje dziesięć tysięcy sekw, a przeciętny czas nauki w naszej uczelni to cztery lata. Dziewczęta kończą studia nie tylko z dużą wiedzą w wybranej dziedzinie, ale również z ogólnym, wszechstronnym wykształceniem i lepszą kontrolą nad swoją Magią.
– Jak wygląda kwestia mieszkaniowa?
– Dziewczęta ze średnio zamężnych rodzin mogą mieszkać w naszych akademikach, ale księżniczka Lily będzie mogła zamieszkać w nadmorskiej rezydencji z dobrym dojazdem do uczelni. Oczywiście, znajduje się ona na terenie naszego Uniwersytetu. Studentki pierwszego roku nie mogą wychodzić same do miasta, ale to jest chyba do zaakceptowania.
– Oczywiście. Dziękuję panu za rozmowę – Michael uśmiechnął się do Saeryna Figgitiego, dyrektora Uniwersytetu Dambergde. Miał on wysokie czoło i długi nos, a jego srebrne włosy kończyły się nieco za ramionami. Ich kolor nie wynikał jednak z wieku, choć pewnie Saeryn był z trzykrotnie starszy od niego, jedynie z rasy. Dyrektor nie był człowiekiem; był Araidem.
Araidowie zamieszkiwały Araidię, krainę Magii i dziwot. Słyszał o nich tak niestworzone historie, że sam nie mógł się domyśleć, które z nich były prawdą – niektórzy mówili, że Araidowie budowali budowle do chmur, nie zawierali małżeństw, rozmawiali ze zwykłymi zwierzętami i byli nieśmiertelni. Byli wysocy, mieli srebrne włosy i białe oczy. Ich tęczówki czasami przybierały inne kolory, ale zawsze były one niezwykle jasne – jasnozielone, jasnoniebieskie czy nawet jasnofioletowe.
– Lordzie Michaelu, teraz to ja chciałbym zadać panu pytanie.
– Słucham, dyrektorze.
– Oczywiście, nie wysnuwam pospiesznych wniosków, ale czy to prawda, że księżniczka Lily jest Naznaczona?
Pan zagryzł zęby. Wiedział, że w końcu padnie te pytanie, ale i tak kiedy je usłyszał, poczuł jak krew wrze mu w żyłach. Czy to jest sprawiedliwe, że oceniali jego córkę za coś, co nie było jej winą? Dlaczego za każdym razem musiała znosić te spojrzenia pełne zdenerwowania i ciekawości?
– Owszem, to prawda – powiedział. – Proszę mi jednak uwierzyć, że w opowieściach, które pan pewnie usłyszał, nie ma zbyt wiele prawdy. Lily jest spokojnym, cichym dzieckiem i nie sprawia kłopotów.
– Załóżmy jednak, że Duch przejmie nad nią kontrolę. Proszę nie posyłać takiego zaskoczonego spojrzenia, dobrze wiem, że na Equsses zrezygnowało się już z Naznaczania ludzi i jedyną istotą, która mogła to zrobić jest on. Swoją drogą, zepsuliście renomę temu wspaniałemu procesowi, którego nauczyliście się od nas.
– A wy od Equus.
Saeryn uśmiechnął się.
– Owszem, one nauczyły nas tego pierwsze. Ale wróćmy do naszego tematu. Niestety, nie mogę przyjąć pańskiej córki na naszą uczelnię. Nie chodzi mi jednak tylko o to, że księżniczka mogłaby zagrozić innym studentkom, ale również inne dziewczęta mogłyby zagrozić jej. Proszę się nie sugerować powszechną opinią, rywalizacja pomiędzy nastolatkami wybucha również w takich prestiżowych szkołach jak nasza. Cicha, spokojna dziewczynka z pewnością mogłaby się stać ofiarą. Ale słyszałem też inne plotki.
– Jakie? – Przeczuwał o co mu chodzi.
– Nawet do nas dotarły wiadomości o powrocie Czarodziejki, Lenory Duncan. Może starsza księżniczka zechce dołączyć do naszej szkoły?
– Proszę mi uwierzyć – rzekł sucho. – Ta dziewczyna to jest ostatnie, czego potrzebujecie w tej szkole.
– Poza tym jest następczynią tronu. – Kobiecy głos rozległ się po pomieszczeniu. – Jej miejsce jest przy nas.
CZYTASZ
Lenora Duncan
FantasíaPrzed tym jak wrzucę "prawdziwy" opis - ostrzegam, że to jest KONIARSKIE FANTASY, które wzbudziło u paru osób zachwyt swoją abstrakcyjnością XD. Pisałam to, gdy miałam 12-16 lat (to, co widzicie to jest trzecia wersja) i historia pochodzi z tego sam...
