Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 16

791 157 189
                                        

Zapraszam na bonusik. Co prawda ostatni rozdział jeszcze potrzebuje waszej miłości, ale pod poprzednim jest jej wystarczająco☺️ Za co dziękuje😘😘

No i uległam prośbie pewnej uroczej żmijki🙄😘

Miłego czytania💚💋

___________________________________

Aśka

🤎

Wypachniona, zrobiona... no ogólnie, odstawiona jak szczur na otwarcie kanału. Siedzę i czekam, aż mój książę podkopytkuje do mnie na swoim białym rumaku i porwie mnie w siną dal.

Pięć minut temu wysłałam swoje zdjęcie Milce, a ona odpisała:
Jezus, Maria i wszyscy święci. Jak twoja chrześniaczka odziedziczy po tobie styl ubierania się, to mój biedny mąż, zejdzie na zawał, przed pięćdziesiątką.

Czyli krótko mówiąc - Wyglądam zarąbistowo.

Punktualnie o osiemnastej trzydzieści, rozbrzmiewa mój dzwonek do drzwi. Chwytam za kule i wstaję powoli z kanapy. Poruszam się do przodu z prędkością ślimaka, któremu co chwilę na drodze staje, damski but, ale idę.

Każdy centymetr pokonany w stronę drzwi, wydaje się niewiarygodnie długi. Jakbym szła pod wiatr, który wbrew mojej woli stawia coraz większy opór.

W końcu docieram do drzwi, zatrzymując się na moment, by złapać oddech. Powietrze wydaje się duszniejsze niż zwykle, ale może to tylko moje wyczerpane ciało tak reaguje. - Cholerka-morelka, przeszłam parę kroków, a już jestem wykończona... moja forma to totalne D. N. O.

Serce nadal bije mocno, więc biorę kilka głębszych oddechów, żeby je troszkę uspokoić i unoszę rękę, żeby przekręcić klucz. Zanim jednak zdążę to zrobić, dzwonek rozbrzmiewa ponownie. - Niecierpliwiec... przecież nie pofrunę.

Przekręcam klucz, łapię za klamkę i odsuwam się nieznacznie, żebym mogła otworzyć drzwi. Widok który, zastaję przed sobą, niemal zwala mnie z nóg. - Chyba pierwszy raz, cieszę się, że podpieram się na kulach, bo przynajmniej kolana, które się pode mną uginają, mają podparcie.

Brązowe botki, granatowe spodnie i wystająca spod brązowego płaszczyka, biała koszula. Włosy, jakby bardziej ułożone niż zwykle, ale nadal w lekkim nieładzie, który dodaje mu tylko uroku. A co najważniejsze, w ręce, trzyma piękny bukiet.

- Hej - wita mnie i częstuję swoim uśmiechem.

- Hej - odpowiadam i przyłapuję go, na pożeraniu mnie wzrokiem.

- Pięknie wyglądasz - dodaje, gdy wraca spojrzeniem do mojej twarzy.

- Dziękuję. Ty też nie najgorzej - uśmiecham się.

- Łał, co za komplement - odpiera dramatycznym tonem, ale już chwilę później parska śmiechem, a ja do niego dołączam. - To dla ciebie - wystawia w moją stronę kwiaty. - Ale może ci z nimi pomogę? - spogląda znacząco na moje kule.

- Tak - potakuję. - Przydałoby się, dzięki - odsuwam się trochę, robiąc mu miejsce, żeby mógł wejść do mieszkania. - W prawo, do kuchni - wyjaśniam i podążam za nim. - W szafce, pod oknem mam wazon, jakbyś mógł...

- Jasne - odpiera i wyciąga naczynie, po czym nalewa wody i wstawia kwiaty.

- Dziękuję, są piękne - mówię, kiedy kładzie je na wyspie.

- Cieszę się, że ci się podobają - odpowiada z uśmiechem. - To co, idziemy?

- Tak. Idziemy - potwierdzam i podchodzę do wieszaka, chcąc zdjąć z niego płaszcz, ale mnie ubiega.

Tie-Break # 2 SurvivorsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz