Boguś
🤎
Bałem się. Cholernie się bałem, że kiedy tylko zasnę, ona zniknie. Dlatego całą noc, trzymałem ją w żelaznym - niemalże - uścisku.
- Zaraz zmiażdżysz mi wnętrzności - słyszę jej mamrotanie.
Uśmiecham się tylko i nie otwierając oczu, wtapiam twarz w jej szyję, zaciągając się jej zapachem. Poluzowuję swój chwyt i całuję miejsce, gdzie wyczuwalny jest jej lekko przyspieszony puls. - Przepraszam, nie chciałem, żebyś uciekła - przyznaję.
- Ciekawe jak? - marudzi. - Nie pozwoliłeś mi zabrać kul z mieszkania, auta nie mogę prowadzić. Zresztą tej krowy, i tak bym, nie potrafiła. A do domu Milki mam kilometr. To niby jak miałabym zwiać, co?
- W sumie logiczne - zgadzam się. - Ale po tobie można spodziewać się wszystkiego, więc moje obawy były uzasadnione. - Odpieram i opadam na plecy, ciągnąc ją za sobą. - Poza tym, zawsze mogłaś zadzwonić po Kopciuszka, albo po taksówkę.
- Cholera. Że też wcześniej mi to nie przyszło do głowy - wygłasza sarkastycznie, za co zarabia uszczypnięcie w tyłek. - Ała! Sadysto, jeden!
- Ojej, jaka delikatna - kpię, przecierając oczy. - Daj, pocałuję, to nie będzie bolało - wygłaszam i podnoszę się do siadu.
- Spadaj, Erotomanie - odpycha się ode mnie i obraca się plecami do mnie. - Ja jeszcze śpię.
- Yhm - mruczę. - To ty sobie śpij, a ja się pobawię. - Dodaję i ląduję pod kołdrą.
Najpierw całuję jej jeden pośladek, a następnie drugi, po czym wychodzę spod kołderki, bo jednak za gorąco i kładę się za nią na boku. Palcami odnajduję łechtaczkę i zaczynam ją pocierać. - Mmm - mruczy i wypina się bardziej w moją stronę.
- Śpij, śpij. - Całuję ją w kark. - W ogóle sobie nie przeszkadzaj.
- Jesteś somnofilem*, czy jak?
- Przecież nie śpisz - odpieram i zanurzam w niej palec.
- Śpię. - Protestuje, a ja przyspieszam ruchy i dokładam drugi palec.
- Mam przestać? - droczę się i wyjmuję palce.
- Nie! - odpowiada szybko.
- Jesteś pewna? - unoszę lekko jej nogę i zaczynam ocierać się o nią, swoim nabrzmiałym penisem.
- Tak - sapie.
- Jakoś mnie nie przekonałaś. - Wkładam czubek, w jej gorącą cipkę, po czym wyjmuję go szybko. - Poproś.
- Wal się! - odkrzykuje i wypina się bardziej, chcąc ponownie się na mnie nabić.
- Chętnie - droczę się dalej i ponawiam swój poprzedni ruch. - Ale najpierw, poproś.
- Nie ma mowy! - Zapiera się.
- To nici z bzykanka - mruczę jej do ucha i przygryzam lekko jego płatek.
- Jezu - wzdycha.
- Wystarczy, Boguś - odpieram i całuję ją w kark. - Poproś, Jędzo. - Żądam ponownie.
- Proszę, proszę - wydusza, a ja nie czekając już dłużej, zanurzam się w raju.
- Twoja prośba jest dla mnie rozkazem - odpowiadam i zaczynam poruszać się szybko.
Cały domek tonie w dźwiękach naszej bliskości. Każdy zakamarek wypełnia echo naszych przyspieszonych oddechów i jęków, które splatają się z rytmicznymi uderzeniami ciał o siebie. - Jesteś zajebista. - Wygłaszam i dochodzę, czując jak i ona zaciska się na mnie. Opadam na poduszkę i trwam tak w niej jeszcze chwilę, nie mając ochoty wychodzić.
CZYTASZ
Tie-Break # 2 Survivors
RomansaKobieta, która trzyma dystans jak tarczę i mówi ostrzej, niż czuje. Nie jest kolejnym podbojem ani chwilową rozrywką. Jest wyzwaniem i tajemnicą, do której nie dopuszcza nikogo bez walki. Emocje traktuje jak słabość, a bliskość jak zagrożenie. Jej ś...
