Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 25

847 156 134
                                        

Boguś

🤎





Bałem się. Cholernie się bałem, że kiedy tylko zasnę, ona zniknie. Dlatego całą noc, trzymałem ją w żelaznym - niemalże - uścisku.

- Zaraz zmiażdżysz mi wnętrzności - słyszę jej mamrotanie.

Uśmiecham się tylko i nie otwierając oczu, wtapiam twarz w jej szyję, zaciągając się jej zapachem. Poluzowuję swój chwyt i całuję miejsce, gdzie wyczuwalny jest jej lekko przyspieszony puls. - Przepraszam, nie chciałem, żebyś uciekła - przyznaję.

- Ciekawe jak? - marudzi. - Nie pozwoliłeś mi zabrać kul z mieszkania, auta nie mogę prowadzić. Zresztą tej krowy, i tak bym, nie potrafiła. A do domu Milki mam kilometr. To niby jak miałabym zwiać, co?

- W sumie logiczne - zgadzam się. - Ale po tobie można spodziewać się wszystkiego, więc moje obawy były uzasadnione. - Odpieram i opadam na plecy, ciągnąc ją za sobą. - Poza tym, zawsze mogłaś zadzwonić po Kopciuszka, albo po taksówkę.

- Cholera. Że też wcześniej mi to nie przyszło do głowy - wygłasza sarkastycznie, za co zarabia uszczypnięcie w tyłek. - Ała! Sadysto, jeden!

- Ojej, jaka delikatna - kpię, przecierając oczy. - Daj, pocałuję, to nie będzie bolało - wygłaszam i podnoszę się do siadu.

- Spadaj, Erotomanie - odpycha się ode mnie i obraca się plecami do mnie. - Ja jeszcze śpię.

- Yhm - mruczę. - To ty sobie śpij, a ja się pobawię. - Dodaję i ląduję pod kołdrą.

Najpierw całuję jej jeden pośladek, a następnie drugi, po czym wychodzę spod kołderki, bo jednak za gorąco i kładę się za nią na boku. Palcami odnajduję łechtaczkę i zaczynam ją pocierać. - Mmm - mruczy i wypina się bardziej w moją stronę.

- Śpij, śpij. - Całuję ją w kark. - W ogóle sobie nie przeszkadzaj.

- Jesteś somnofilem*, czy jak?

- Przecież nie śpisz - odpieram i zanurzam w niej palec.

- Śpię. - Protestuje, a ja przyspieszam ruchy i dokładam drugi palec.

- Mam przestać? - droczę się i wyjmuję palce.

- Nie! - odpowiada szybko.

- Jesteś pewna? - unoszę lekko jej nogę i zaczynam ocierać się o nią, swoim nabrzmiałym penisem.

- Tak - sapie.

- Jakoś mnie nie przekonałaś. - Wkładam czubek, w jej gorącą cipkę, po czym wyjmuję go szybko. - Poproś.

- Wal się! - odkrzykuje i wypina się bardziej, chcąc ponownie się na mnie nabić.

- Chętnie - droczę się dalej i ponawiam swój poprzedni ruch. - Ale najpierw, poproś.

- Nie ma mowy! - Zapiera się.

- To nici z bzykanka - mruczę jej do ucha i przygryzam lekko jego płatek.

- Jezu - wzdycha.

- Wystarczy, Boguś - odpieram i całuję ją w kark. - Poproś, Jędzo. - Żądam ponownie.

- Proszę, proszę - wydusza, a ja nie czekając już dłużej, zanurzam się w raju.

- Twoja prośba jest dla mnie rozkazem - odpowiadam i zaczynam poruszać się szybko.

Cały domek tonie w dźwiękach naszej bliskości. Każdy zakamarek wypełnia echo naszych przyspieszonych oddechów i jęków, które splatają się z rytmicznymi uderzeniami ciał o siebie. - Jesteś zajebista. - Wygłaszam i dochodzę, czując jak i ona zaciska się na mnie. Opadam na poduszkę i trwam tak w niej jeszcze chwilę, nie mając ochoty wychodzić.

Tie-Break # 2 SurvivorsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz