Dla Agatki💚💋
_______________________
Boguś
🤎
Nie wróciłem do mieszkania. Nie miałem siły ani ochoty stawić czoła tym wszystkim wspomnieniom, które by mnie tam dopadły. Pojechałem do mojego domku. Do mojego azylu. Miejsca, które kiedyś dawało mi spokój, choć teraz nawet to było wątpliwe.
Tutaj też unosił się jeszcze jej zapach… albo to ja, chciałem go nadal czuć, lub moja wyobraźnia desperacko próbowała, go przywołać. Kiedyś ten zapach dawał mi spokój i szczęście, teraz był jak duch, który nie pozwalał o sobie zapomnieć.
Gdziekolwiek nie spojrzałem, widziałem nas. Nasze wspólne chwile, drobne gesty, przekomarzanki, śmiechy, rozmowy, które kiedyś wydawały się tak ważne. Teraz wszystkie te wspomnienia stały się ciężarem, który mnie przytłaczał.
Atakowały mój umysł i serce, ale tutaj, w tym odosobnieniu, przynajmniej nikt mnie nie znajdzie. Nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby mnie tutaj szukać, ponieważ nigdy nie przyjeżdżam do domku, gdy jest tak zimno na zewnątrz.
Nikt nie zada mi pytań, na które i tak nie mam odpowiedzi. Nikt nie zobaczy tego, co się ze mną dzieje.
Wspomnienia z tego miejsca, z każdą chwilą zdawały się być jeszcze bardziej bolesne, ale byłem zbyt wyczerpany, aby szukać innego schronienia. Nie miałem już siły. A tym bardziej nie powinienem, ponownie wsiadać do samochodu. Nie, nie teraz.
To, że w ogóle udało mi się tutaj dotrzeć, było już i tak, jakimś cudem. Na drodze, myśli galopowały tak dziko, że przez chwilę miałem wrażenie, że to tylko kwestia czasu, zanim stracę kontrolę nad autem. Mijałem drzewa, które wyglądały jak zaproszenie. Jedno z nich mogłoby zakończyć wszystko... raz na zawsze. I byłoby po bólu.
Ale jednak dojechałem tutaj, do mojego azylu. Może jakaś część mnie nie była jeszcze gotowa na ten ostateczny krok. Może podświadomie wciąż miałem nadzieję, że gdzieś znajdę odpowiedź, zrozumienie, choć na ten moment to wydawało się tak cholernie nierealne.
To właśnie tutaj spędziliśmy, nasz najlepszy czas. A przynajmniej tak mi się wydawało. Myślałem, że to była nasza ucieczka, nasze miejsce, które miało znaczenie. Teraz wiedziałem, że dla niej to wszystko było niczym więcej niż kolejną przystanią, chwilową zabawą. - To tylko seks. - Te słowa brzmiały w mojej głowie niczym echo. I nie mogłem ich uciszyć.
Chociaż na zewnątrz było już przeraźliwie zimno, to i tak nie dorównywało temu, co działo się we mnie. Wręcz przeciwnie, chłód, idealnie współgrał z moim stanem. Nie robiło mi to żadnej różnicy. Było mi już wszystko jedno.
Wyłączyłem telefon, nie chcąc słyszeć niczego, co mogłoby przypominać mi o tamtym wieczorze. Wysłałem tylko jednego smsa, do Czarka, że kolacja odwołana, i żeby wychodząc ode mnie, powyłączał wszystko i zamknął mieszkanie. Nic więcej.
W mojej głowie ciągle odtwarzały się jej słowa. Jak zacięta płyta, która w kółko podaje tylko ten jeden fragment. - On nic dla mnie nie znaczy. Nic. - To, jak lekko powiedziała to do Emilki. Jakby wymawiała te słowa, nie zważając na ciężar, który niosły. - To tylko seks. - A przecież dla mnie to było wszystko.
Każde spotkanie, każdy dotyk, każda rozmowa miała znaczenie. A dla niej… nic. Tylko fizyczność. Moje uczucia były dla niej niczym więcej jak tłem do jej przyjemności. Miałem być zabawką, kimś, kogo można odłożyć na półkę, kiedy nie jest już potrzebny.
CZYTASZ
Tie-Break # 2 Survivors
RomanceKobieta, która trzyma dystans jak tarczę i mówi ostrzej, niż czuje. Nie jest kolejnym podbojem ani chwilową rozrywką. Jest wyzwaniem i tajemnicą, do której nie dopuszcza nikogo bez walki. Emocje traktuje jak słabość, a bliskość jak zagrożenie. Jej ś...
