Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 33

1K 168 214
                                        

Boguś

🤎


Od naszej rozmowy i mojego pobytu w jej mieszkaniu minęło kilka dni. Szybko wróciłem do siebie, po chorobie, chociaż nabawiłem się zapalenia płuc i podobno przez pierwsze dwa dni nie było ze mną kontaktu. Niby budziłem się co jakiś czas i coś tam bredziłem... nawet jadłem te wszystkie papki, które we mnie wpychała, uwcześniej je miksując, żebym się nie zdławił... ale nie pamiętam tego. Jak to możliwe? Za boga nie wiem. Zwłaszcza nurtowała mnie kwestia korzystania z toalety... ale wolałem o to nie pytać.

Czarek załatwił dobrego lekarza, więc nie było konieczności odwiezienia mnie do szpitala - pomimo że ona nalegała. Twierdzi że bardzo się o mnie bała... i może nawet mówiła prawdę. Ja jednak jestem twardy i nie tak łatwo mnie położyć - przynajmniej wirusom. - Zawsze tak było. Gdy inni leżeli plackiem prawie tydzień z powodu grypy. Mi wystarczyły trzy dni i byłem jak nowy.

Kiedy tylko poczułem, że mam siły, aby wstać z łóżka, pierwsze, co zrobiłem, to zadzwoniłem po Czarka. Poprosiłem, żeby po mnie przyjechał, bo dłużej nie mogłem tam zostać. Chciałem uciec od tego wszystkiego - od jej spojrzeń, od jej prób rozmowy, od wspomnień, które nas otaczały w każdym kącie tego mieszkania. Ale przede wszystkim, od jej dobroci, którą mnie obdarzała, na każdym kroku. 

To było nie do wytrzymania. I nie, nie dlatego, że nie lubiłem, gdy ktoś się mną opiekował. Ale dlatego, że miałem ochotę przyciągnąć ją do siebie i już nie wypuszczać.

A nie mogłem tak łatwo ulec. Musiałem mieć pewność, że jej na mnie zależy. Że jest pewna tego co do mnie czuje. Moje serce, rwało się do niej i już dawno jej wybaczyło. Ale głowa, stawiała opór. No bo jaką miałem gwarancję, że tym razem mi nie ucieknie? - Zresztą nawet zadałem jej to pytanie, ale nie odpowiedziała.

Czarek przyjechał szybko, ale zanim mnie zabrał, dostał ode mnie niezły ochrzan za to, że pozwolił mi u niej zostać.

- Jak mogłeś mnie tam zostawić? - spytałem go, próbując ukryć rozdrażnienie. Miałem wrażenie, że cały świat ostatnio sprzysięgał się przeciwko mnie, a Czarek, zamiast mi pomóc, postanowił wpakować mnie w jeszcze większy bałagan.

- Daj spokój, Misiu - odpowiedział, machając ręką. - Myślałem, że może coś wam się ułoży, no i... nie widziałeś jej miny, gdy zaproponowałem, że zabiorę cię do siebie i sam się tobą zajmę - dodał, robiąc wielkie oczy. - Nawet laleczka Chucky, w horrorze, była mniej przerażająca, niż ona w tamtym momencie.

- Jesteś Fujara, i tyle - odrzekłem. - Boisz się kobiety, którą ledwo widać za kółkiem, kiedy się ją posadzi w aucie.

- Dobra, dobra - wtrącił. - Poczekamy, zobaczymy. Jeszcze to odszczekasz. - Poza tym, nie fochaj mi tu. Bo twój Kiciuś, zaopiekował się twoim, Maleństwem - wyszczerzył się.

- Serio? - spytałem już łagodniej.

- Serio, serio - potaknął. - Stoi sobie elegancko pod twoim mieszkaniem i nawet ptaki nie mają odwagi, żeby na niego narobić. Powinieneś mi dziękować, a nie narzekać.

Miał rację, nawet jeśli wkurzało mnie to, jak rozegrał całą sytuację. To jednak bądź co bądź, uratował mnie przed zamarznięciem i sprowadził moje Maleństwo do domu. - Dzięki - bąknąłem cicho.

Uśmiechnął się zadowolony z siebie, a ja poczułem, że jednak dobrze było mieć takiego przyjaciela. Kogoś, kto - mimo wszystko - trzymał się przy mnie, nawet kiedy sprawy szły w złym kierunku.

Kiedy w końcu wróciłem do siebie, poczułem ulgę. Moje mieszkanie, choć puste i ciche, dawało mi poczucie bezpieczeństwa, którego brakowało w jej domu. Tutaj mogłem przynajmniej złapać oddech, bez nieustannego napięcia. Bez jej obecności, która wciąż przypominała mi o tym, co między nami było – i co się skończyło.

Tie-Break # 2 SurvivorsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz