Z dedykacją dla Aneczki💗Jeszcze raz wszystkiego najlepszego😘
_______________________________
Boguś
🤎
Obudziłem się, czując dziwną dezorientację. Przez chwilę nie wiedziałem, gdzie jestem. Świat był rozmazany, a w głowie panował chaos. Próbowałem skupić wzrok, ale nic nie miało sensu. Gardło piekło, jakbym połknął garść żwiru, ale poza tym czułem się… lepiej?
Zdecydowanie lepiej niż wtedy, gdy ostatni raz świadomie próbowałem ogarnąć otoczenie.
Rozejrzałem się, wciąż próbując poskładać w całość to, co widziałem. Meble, ściany, zapach… coś mi się nie zgadzało. Gdzieś to miejsce już widziałem, ale nie mogłem tego od razu uchwycić. Przetarłem twarz dłonią i powoli usiadłem na łóżku, starając się zapanować nad dziwnym uczuciem sennej mgły, która wciąż mnie otaczała.
I wtedy to do mnie dotarło. - Jej mieszkanie.
Rozpoznałem te jasne zasłony, ten ciepły odcień ścian i zapach waniliowych świec. Poczułem, jak w piersi ściska mnie dziwne uczucie, jakby coś ciężkiego wciąż tam tkwiło. Co ja tu robiłem? Przecież schowałem się daleko, w swoim azylu, byle zniknąć. Byle nie musieć czuć tego, co bolało najbardziej. Jak do cholery się tu znalazłem?
Odchyliłem kołdrę i spojrzałem na swoje ubrania - a raczej ich brak. Byłem w zupełnie innej koszulce i bokserkach. Serce zaczęło bić szybciej, a w głowie przewijały się różne scenariusze. Czy to ona mnie tu przywiozła? I dlaczego?
Nagle usłyszałem jakiś ruch za drzwiami, a w głowie pojawiło się milion pytań. Co tu robię? Jak to się stało? I najważniejsze - co teraz?
Drzwi otworzyły się, a w nich ujrzałem ją. Moją Śnieżkę. A raczej… już nie moją.
Stała tam z tacą w jednej ręce - chyba ze śniadaniem, chociaż nie miałem pojęcia, która była godzina. - Drugą ręką podpierała się na kuli. Widok jej takiej, z tą kulą, sprawił, że serce mi zadrżało. Przez chwilę czułem się jak dawniej, jakbym chciał być tym, który jej pomoże. Instynktownie odrzuciłem pościel i próbowałem wstać, by jej pomóc, ale zatrzymała mnie, mówiąc.
- Leż, dam radę.
No tak. Zawsze dawała radę. Zawsze sama. Taka właśnie była - silna, niezależna, nawet kiedy wydawało się, że potrzebuje pomocy.
Poczułem, jak moje ciało znów opada na łóżko, a myśli zaczynają wirować. W tej chwili wszystko do mnie wróciło - cała ta pustka i ból, które starałem się zostawić za sobą, chowając się w lesie. A teraz znowu byliśmy tu. Razem, choć wcale nie do końca.
Spojrzałem na nią z niepewnością, nie wiedząc, co powiedzieć. Z jednej strony czułem wdzięczność, że się mną zajęła, ale z drugiej, wciąż bolało mnie to, co o mnie powiedziała… Właśnie. Ciekawe, czy zdaje sobie sprawę z tego, że ja już wiem, co tak naprawdę o mnie… o nas myśli.
- Jak się czujesz? - spytała, kiedy odebrałem od niej tacę.
- Jak kapusta, po tygodniu leżenia w lodówce - odparłem, a ona usiadła na brzegu łóżka, ze zdezorientowaną miną.
Zdecydowanie za daleko mnie… Chociaż może to i lepiej? Nie wiedziałem, czego chciałem bardziej. Żeby była blisko, czy żeby trzymała się z dala. Każda myśl ścierała się ze sobą, targając mną jak wichura. Część mnie pragnęła tego znajomego ciepła, jej dotyku, tej bliskości, która kiedyś była wszystkim. Ale inna część... ta zraniona. Wolała, żeby pozostała na dystans.
CZYTASZ
Tie-Break # 2 Survivors
RomanceKobieta, która trzyma dystans jak tarczę i mówi ostrzej, niż czuje. Nie jest kolejnym podbojem ani chwilową rozrywką. Jest wyzwaniem i tajemnicą, do której nie dopuszcza nikogo bez walki. Emocje traktuje jak słabość, a bliskość jak zagrożenie. Jej ś...
