Aśka
🤎
Powiesz mi, chociaż, gdzie jedziemy? - postanawiam się odezwać, kiedy prawie półgodziny później, siedzę w jego aucie i jadę…
Gdzie? No właśnie, kuria nie wiem, gdzie!
- Zobaczysz.
No jasne. Znowu to samo.
Rany boskie, jak ten facet mnie wkurza.
Chociaż muszę przyznać, że kwiaty, które od niego dostałam, troszkę go stawiają w korzystniejszej sytuacji. Wbrew temu jak niewzruszony wyraz twarzy starałam się przed nim pokazać, totalnie mnie urzekł tym gestem.
No co? Prosta, kobieta jestem, i chyba każda się ze mną zgodzi, że nawet mały bukiecik, cieszy. - A ten nie jest mały. O nim nie można nawet powiedzieć, że jest duży. On jest przeogromny!
Na tyle, że nie zmieścił się do żadnego wazonu, i ostatecznie musiał zostać podzielony. - Część kwiatów wylądowała w wiadrze od mycia podłogi, a reszta w pięciu wazonach.
Przez całe swoje życie, nie dostałam tyle kwiatów, co od niego i to na raz!
Jednak co mi po miłych gestach, które serwuje pewnie każdej swojej nowej lasce. My nie możemy być razem.
To się nie uda. Nie wiem, po co on się tak głupio upiera?
Poza tym nie pasujemy do siebie wizualnie - jesteśmy jak zestawienie, Mopsa z Dogiem Niemieckim - oraz, a może i przede wszystkim, strasznie mnie denerwuje, na każdym kroku.
Zanim wyszliśmy z mojego mieszkania, zdążyłam przekląć go w myślach, z milion razy. No bo, przepraszam bardzo. Ale odstawiłam się, jak wieniec na dożynki. A on jedyne, na co się zdobył, to. - Dupę ci widać.
No dacie wiarę?!
I ciekawe, niby jakim cudem to dojrzał, skoro sukienka, którą wybrałam, była do połowy uda! Nie wiem, chyba ktoś by musiał mieć tylko metr wzrostu, żeby dojrzeć moje majtki, albo musiałby leżeć na chodniku, po którym bym się przechadzała.
Ale niestety, musiałam się przebrać, bo jego słowa. - Ściągaj to, albo zaraz sprawdzę wytrzymałość materiału, na darcie - zabrzmiały jednak troszkę złowieszczo.
Za bardzo lubiłam tę kieckę, żeby tak ryzykować.
Tak więc, wróciłam do sypialni i żeby zrobić mu na złość, ubrałam się w spodnie i golf na krótki rękaw.
Ale Skurkowaniec, zamiast się skrzywić na mój widok, wygłosił. - No i pięknie. Częściej mogłabyś się tak ubierać.
Ugh! Miałam ochotę zamienić się w Anitę Włodarczyk i pokazać mu, jak się powinno rzucać młotem. - Dla jasności. To on miałby być celem. - W moim przypadku byłaby to kula. Ale niestety, miałam ograniczone zdolności ruchowe.
Cwaniaczkowi, się upiekło.
Po prawie dwudziestu minutach jazdy jesteśmy… w lesie. Tak, w lesie! I to nie jest, żart.
- Zamierzasz szukać bliskich? Obawiam się jednak, że nie znajdziemy tu, żadnego dzika - oznajmiam.
- Cenie sobie bardzo twoje poczucie humoru, wiesz? - pyta, odpinając pasy i wychodzi z auta.
- Ja również, je lubię, ale nie widzę związku. To nie był żart - odpieram, kiedy drzwi po mojej stronie się otwierają.
- Yhm - mamrocze i pochyla się, wkładając jedno ramie pod moje kolana, a drugim obejmuje mnie w tali.
CZYTASZ
Tie-Break # 2 Survivors
RomansKobieta, która trzyma dystans jak tarczę i mówi ostrzej, niż czuje. Nie jest kolejnym podbojem ani chwilową rozrywką. Jest wyzwaniem i tajemnicą, do której nie dopuszcza nikogo bez walki. Emocje traktuje jak słabość, a bliskość jak zagrożenie. Jej ś...
