Aśka
🤎
Wejść, czy nie wejść? O to jest pytanie.
I nie znam odpowiedzi na nie.
A tak konkretniej rzecz ujmując, to właśnie stoję przed drzwiami gabinetu Aleksa i nie mam pojęcia co począć. Strasznie mi głupio, po tym co się wydarzyło w środę. - Miała być super randka, a wyszła kaszanka.
Okropnie go potraktowałam i gdyby role się odwróciły i to mnie by jakiś facet w ten sposób… nie bójmy się tego słowa - wykorzystał. To zarobiłby porządnego strzała, prosto między nogi.
Oczywiście, godząc się na naszą randkę, nie chciałam go potraktować tak podle. Ale później, pod wpływem Donżuana… no paskudnie, wykorzystałam Aleksa i w sumie to nawet nie wiem po co.
Czy chciałam się odegrać na Bogusiu, czy sprawić, żeby był zazdrosny? Nie wiem.
I kuria, jedyne co wiem. To, to, że ostatnio za często czegoś nie wiem!
Dobra, Aśka. Nawarzyłaś piwa? To teraz je pij.
Jeden głęboki oddech i naciskam klamkę, uchylając lekko drzwi. Odsuwam się i kulą, bardziej je otwieram. W tym samym momencie, gdy toczę tą nierówną walkę, podchodzi do mnie recepcjonistka i z uśmiechem na ustach oznajmia. - Pomogę pani.
Przytakuję z wdzięcznością głową i wchodzę do gabinetu. - Mam nadzieję, że brat dziś panią odbiera - słyszę za plecami, na co odwracam się w jej stronę i marszczę brwi.
- Brat?
- No tak. - Wyszczerza się przesadnie, ukazując szereg swoich wybielonych bardziej niż u Ibisza, zębów. - Bardzo miły facet. Ale no tak, miałam nie mówić… no tak - drapie się nerwowo, za uchem. - No nic, to ja pójdę już - dodaje i zamyka w pośpiechu drzwi.
Kuria, Co to było? Przecież ja nie mam brata… Ona pominęła jakąś dawkę leków rano, czy wręcz przeciwnie i wzięła ich za dużo, popijając alkoholem?
No nic, nie będę się tym przejmować. Człapię sobie na kozetkę i czekam.
Pięć, dziesięć minut… co jest?
Jego, nasze zajęcia też przerosły i w przeciwieństwie do mnie nawet nie zadał sobie trudu, żeby się na nich pojawić?
W momencie kiedy mam już wstać i iść spytać o niego na recepcję, drzwi od gabinetu w końcu się otwierają.
- Już jestem. Przepraszam, że musiałaś czekać - wysapuje, w biegu zdejmując plecak z ramienia i ściąga bluzę przez głowę.
T shirt, który ma pod spodem, podjeżdża przez to do góry i ukazuje przypadkiem kawałek umięśnionego brzucha.
Matulu… co jest ze mną nie tak? Przystojny, wysportowany, a co najważniejsze inteligentny i szarmancki facet, jest na wyciągnięcie ręki… to znaczy był.
A ja wszystko tak koncertowo spietruszyłam!
- Asiu? - z myśli wyrywa mnie jego głos.
- Tak?
- Pytałem, czy możemy zaczynać?
- A. Tak, tak - potakuję energicznie głową, szybciej od tego pieska, który kiedyś królował na desce rozdzielczej w samochodach.
- Super - podchodzi do mnie. - Jak się dziś czujesz?
- Okropnie - wyznaje szczerze.
- Przykro mi. Czasami niestety będą się zdążały gorsze dni i ból kolana…
- Ja nie w tym sensie - wtrącam.
- Chyba nie rozumiem - odpiera i marszczy brwi w niezrozumieniu.
CZYTASZ
Tie-Break # 2 Survivors
RomanceKobieta, która trzyma dystans jak tarczę i mówi ostrzej, niż czuje. Nie jest kolejnym podbojem ani chwilową rozrywką. Jest wyzwaniem i tajemnicą, do której nie dopuszcza nikogo bez walki. Emocje traktuje jak słabość, a bliskość jak zagrożenie. Jej ś...
