Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział 19

805 160 145
                                        

Aśka

🤎


Wejść, czy nie wejść? O to jest pytanie.
I nie znam odpowiedzi na nie.

A tak konkretniej rzecz ujmując, to właśnie stoję przed drzwiami gabinetu Aleksa i nie mam pojęcia co począć. Strasznie mi głupio, po tym co się wydarzyło w środę. - Miała być super randka, a wyszła kaszanka.

Okropnie go potraktowałam i gdyby role się odwróciły i to mnie by jakiś facet w ten sposób… nie bójmy się tego słowa - wykorzystał. To zarobiłby porządnego strzała, prosto między nogi. 

Oczywiście, godząc się na naszą randkę, nie chciałam go potraktować tak podle. Ale później, pod wpływem Donżuana… no paskudnie, wykorzystałam Aleksa i w sumie to nawet nie wiem po co.
Czy chciałam się odegrać na Bogusiu, czy sprawić, żeby był zazdrosny? Nie wiem.

I kuria, jedyne co wiem. To, to, że ostatnio za często czegoś nie wiem!

Dobra, Aśka. Nawarzyłaś piwa? To teraz je pij.

Jeden głęboki oddech i naciskam klamkę, uchylając lekko drzwi. Odsuwam się i kulą, bardziej je otwieram. W tym samym momencie, gdy toczę tą nierówną walkę, podchodzi do mnie recepcjonistka i z uśmiechem na ustach oznajmia. - Pomogę pani.

Przytakuję z wdzięcznością głową i wchodzę do gabinetu. - Mam nadzieję, że brat dziś panią odbiera - słyszę za plecami, na co odwracam się w jej stronę i marszczę brwi.

- Brat?

- No tak. - Wyszczerza się przesadnie, ukazując szereg swoich wybielonych bardziej niż u Ibisza, zębów. - Bardzo miły facet. Ale no tak, miałam nie mówić… no tak - drapie się nerwowo, za uchem. - No nic, to ja pójdę już - dodaje i zamyka w pośpiechu drzwi.

Kuria, Co to było? Przecież ja nie mam brata… Ona pominęła jakąś dawkę leków rano, czy wręcz przeciwnie i wzięła ich za dużo, popijając alkoholem?

No nic, nie będę się tym przejmować. Człapię sobie na kozetkę i czekam. 

Pięć, dziesięć minut… co jest?
Jego, nasze zajęcia też przerosły i w przeciwieństwie do mnie nawet nie zadał sobie trudu, żeby się na nich pojawić?

W momencie kiedy mam już wstać i iść spytać o niego na recepcję, drzwi od gabinetu w końcu się otwierają.

- Już jestem. Przepraszam, że musiałaś czekać - wysapuje, w biegu zdejmując plecak z ramienia i ściąga bluzę przez głowę.

T shirt, który ma pod spodem, podjeżdża przez to do góry i  ukazuje przypadkiem kawałek umięśnionego brzucha.
Matulu… co jest ze mną nie tak? Przystojny, wysportowany, a co najważniejsze inteligentny i szarmancki facet, jest na wyciągnięcie ręki… to znaczy był.
A ja wszystko tak koncertowo spietruszyłam!

- Asiu? - z myśli wyrywa mnie jego głos.

- Tak?

- Pytałem, czy możemy zaczynać? 

- A. Tak, tak - potakuję energicznie głową, szybciej od tego pieska, który kiedyś królował na desce rozdzielczej w samochodach.

- Super - podchodzi do mnie. - Jak się dziś czujesz? 

- Okropnie - wyznaje szczerze.

- Przykro mi. Czasami niestety będą się zdążały gorsze dni i ból kolana…

- Ja nie w tym sensie - wtrącam.

- Chyba nie rozumiem - odpiera i marszczy brwi w niezrozumieniu.

Tie-Break # 2 SurvivorsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz