Boguś
🤎
Rodzice. Pierwsze i najważniejsze osoby w naszym życiu. - Są nie tylko wzorem do naśladowania, ale również uosobieniem wszystkiego, co w życiu najcenniejsze: dobra, miłości i troski.
To od nich uczymy się, czym jest bezinteresowność, jak wygląda prawdziwa bliskość, i co to znaczy kochać drugiego człowieka bezwarunkowo.
Ich miłość jest jak fundament, na którym budujemy siebie - nasze decyzje, wybory i przekonania.
Ich serca zawsze biją w rytmie naszej codzienności. Kiedy upadamy, to oni wyciągają do nas pomocną dłoń.
Kiedy się cieszymy, to oni dzielą nasze szczęście, nawet gdy milcząco, z dumą w oczach.
Ich miłość nie gaśnie, nie ustaje.
Jest jak latarnia, która świeci, niezależnie od burz, które przychodzą w naszym życiu. Nieważne, jak daleko od nich jesteśmy, ta latarnia zawsze wskazuje nam drogę powrotną do domu.
Ich ramiona, to najbezpieczniejsze miejsce na ziemi. To one dają poczucie schronienia, gdy świat wokół wydaje się zbyt okrutny i nieprzewidywalny.
To w ich objęciach możemy zapomnieć o wszystkim, choćby na chwilę, i poczuć się jak dziecko, bezpieczne i wolne od trosk. Nieważne, ile mamy lat, zawsze możemy liczyć na to, że otworzą je przed nami, gotowi przyjąć nas z powrotem, bez względu na błędy, jakie popełniliśmy.
Nasi przyjaciele, nauczyciele i fundament, na którego podstawie, opiera się całe nasze późniejsze życie.
Tym powinni być. Tym są dla mnie, moi rodzice.
A kim są dla Asi? Brak na to nawet określenia.
Po prostu tragedia.
Kiedy opowiedziała mi o tym jak wyglądała jej relacja z tymi… ludźmi. - Chociaż to i tak, za duże określenie dla nich. Zbyt wyrozumiałe. - Miałem ochotę odnaleźć ich i siłowo wyjaśnić, jak powinno się traktować własne dziecko. Tylko to by chyba nic nie dało… Teraz najlepsze co mogłem zrobić, to zaopiekować się, Śnieżką. Chciałem schować ją w swoich ramionach i już jej z nich, nie wypuszczać.
Ale niestety… ona miała już inne plany.
Tylko, czy mnie to cokolwiek obeszło?
Znacie mnie chyba już na tyle, żeby przewidzieć odpowiedź, zanim sam jej wam udzielę.
Ale tak proforma. - Nie. Nie obeszło mnie to wcale.
Zresztą teraz, przynajmniej mogłem chwycić się tej cieniutkiej nitki, która pozwalała mi wierzyć, że jej zachowanie i ucieczka przede mną. Wynikają z tego, że ma zaburzony obraz miłości. A nie, że po prostu ma na mnie uczulenie i że to ze mną jest coś nie tak.
Czy byłem dla niej odpowiednim facetem? Nie. Ale zrobię wszystko, żeby nim być.
Na początek. Namówię ją na randkę. Zapewne tak łatwo to mi to nie pójdzie, ale nikt nie mówił, że w życiu będzie lekko. Trzeba złapać tego dzikiego konia na lasso, i nie pozwolić mu się wyrwać… No i nie dać się stratować.
__________________🤎________________
- Stary ile to kosztowało?! - prawie zapowietrza się, mój przyjaciel, na widok bukietu, który stoi u mnie w salonie.
- Nawet nie pytaj - proszę, wychodząc ze swojej sypialni z naręczem koszul. - Taniej by mnie wyniosło paliwo na kilka miesięcy do mojego auta - odpieram szczerze.
CZYTASZ
Tie-Break # 2 Survivors
RomanceKobieta, która trzyma dystans jak tarczę i mówi ostrzej, niż czuje. Nie jest kolejnym podbojem ani chwilową rozrywką. Jest wyzwaniem i tajemnicą, do której nie dopuszcza nikogo bez walki. Emocje traktuje jak słabość, a bliskość jak zagrożenie. Jej ś...
