Mikołaj
Po chwili brutalnej szczerości przychodzi ciężka cisza, ale chyba obydwoje jej potrzebujemy, żeby przetrawić tę rozmowę. Na szczęście mogę zaproponować Weronice jajecznicę, a zarazem zająć czymś ręce i odwrócić się tyłem, żeby nie widziała wyrazu mojej twarzy.
Jemy i pijemy kawę, po czym ona wychodzi na autobus do domu, a ja ruszam na niedzielne spotkanie Dobrego Słowa. Do ostatniej chwili nie jestem pewny, czy powinienem tam się dzisiaj pojawiać, jednak nie mogę tego tak po prostu zostawić. Wizje rzeczy, które mógł zrobić Werze ten zwyrol Dawidowski prześladowały mnie całą noc, na zmianę nie pozwalając spać i tworząc koszmary, które przerywały niespokojny sen.
Do cholery, chyba pierwszy raz w życiu cieszę się, że uległem swoim samolubnym pragnieniom i wieczorem wróciłem do Czarnego Kota. Chciałem zaproponować Weronice spacer i odprowadzić ją do domu, ale zbyt późno wyszedłem i się spóźniłem. Kwadrans po dziewiętnastej lokal był już zamknięty, a jej nie było nigdzie w zasięgu wzroku. Jednak znając adres Wilków, ruszyłem trasą, która wydawała mi się najbardziej prawdopodobna. Fakt, że dobrze trafiłem i dogoniłem ją w ostatniej chwili, żeby powstrzymać Wiktora sprawia, że przechodzą mnie zimne dreszcze za każdym razem, kiedy o tym pomyślę i chyba zaczynam wierzyć, że może nie wszystko w życiu jest dziełem przypadku.
Przystaję na przejściu dla pieszych i zadzieram głowę, patrząc w pochmurne niebo.
Jesteś tam, Stary?
Parskam pod nosem do własnych myśli. Nigdy nie wierzyłem w Boga, już prędzej w tego tam na dole. W moim rodzinnym domu nie było miejsca na wiarę, a po przeprowadzce do babci co prawda to się zmieniło, ale chyba już za późno, żebym potrafił uwierzyć. Bóg był dla mnie tylko tajemniczą istotą, o której opowiadała babcia, równie dobrą i miłosierną, co totalnie nierealną. Chociaż nigdy głośno tego nie mówiłem, jakbym podskórnie przeczuwał, że w ten sposób sprawiłbym przykrość ukochanej staruszce, to opowieści o Jezusie i spółce stały dla mnie na równi z baśniami i Gwiazdorem.
Poza tym, jak wierzyć w dobrego i miłosiernego Najwyższego, kiedy wokół jest tyle zła? Świat jest paskudny, los złośliwy, a ludzie z tego wszystkiego są najgorsi. Wystarczy spojrzeć na takiego Wiktora, a chce się rzygać. Dlaczego takim popaprańcom jak on czy mój stary przez lata los pobłaża, a na takie dziewczyny jak Wiki i Wera spada wszystko, co najgorsze? Dlaczego taki Dawidowski cieszy się życiem, podczas gdy moja przyjaciółka leży trzy metry pod ziemią, a jej siostra krzywdzi samą siebie?
Wzdrygam się na wspomnienie blizn przecinających wewnętrzną stronę ud Weroniki. Cienkie równoległe linie, pogrupowane po kilka, przez co przypominają sposób, w jaki więźniowie odliczają dni do końca odsiadki. Czy Wera również odlicza? Może ona też... Zimny dreszcz spływa wzdłuż mojego kręgosłupa na samą myśl, że mogłaby zapragnąć pójść w ślady siostry. Wydaje mi się to tak nierealne, ale z drugiej strony to samo powiedziałbym jeszcze kilka miesięcy temu, gdyby ktoś zapytał mnie, czy Wiktoria może mieć myśli samobójcze.
Wtedy się pomyliłem. Nie mogę po raz drugi popełnić tego samego błędu.
Zdaję sobie sprawę, że jako nauczyciel Weroniki, powinienem trzymać się na dystans, ale chcę jej pomóc. Muszę jej pomóc - chociaż tyle jestem winny Wiktorii, skoro jej samej nie udało mi się ocalić. Jeszcze nie wiem jak, ale coś wymyślę. Na razie zacznę od tego, że upewnię się, iż noga Wiktora nie przekroczy więcej progu sali spotkań. Specjalnie dlatego wyszedłem dzisiaj wcześniej, żeby móc spokojnie porozmawiać z Łysym i panią Jadwigą. Nie jestem tylko pewien, czy uda mi się zachować wyżej wspomniany spokój.
Kiedy docieram pod budynek CIS-u szybko wypalam jeszcze jednego papierosa, chociaż mam wrażenie, że dzisiaj nikotyna nie działa na mnie uspokajająco, ale nałóg i nawyk są silniejsze od rozsądku. Kiedy wchodzę do środka widzę, że pani Jadzia i Mariusz już siedzą na swoich miejscach. Jak zwykle są przed czasem, żeby wypić w spokoju kawę.
CZYTASZ
pod powiekami
Mystery / ThrillerKiedy wzorowa przewodnicząca szkoły niespodziewanie popełnia samobójstwo, lokalna społeczność na moment wstrzymuje oddech. Dlaczego to zrobiła? Kto jak kto, ale ona? Nikt by się tego nie spodziewał, a już na pewno nie Weronika. Dziewczyna nie potraf...
