Rumia, 12 lutego 2012
Wiktoria
Powiadają, że pierwsza miłość jest jedyna w swoim rodzaju. Wymarzona, wyśniona, szalona i naiwna, kpiąca z logiki i rozsądku, bajeczna i tragiczna zarazem...
Z tym ostatnim mogę się zgodzić. Tylko dlaczego? Nigdy nie wierzyłam w przeznaczenie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że zawsze byliśmy sobie pisani. Skoro tak, to czemu wcześniej tego nie zauważyłam? Dlaczego nasza miłość pojawiła się tak późno? Co za idiotka zakochuje się w zajętym facecie?! Co ja sobie myślałam?! No właśnie – chyba nie myślałam...
Wiem, że powinnam odpuścić, jak najszybciej to zakończyć, zerwać kontakt. Myślę o tym codziennie – i codziennie odwlekam do jutra. Kiedy jesteśmy razem czuję się jak w niebie, wszystkie problemy znikają, a przeszkody wydają się błahe i nieważne. Ale kiedy K. wychodzi zaraz dopadają mnie wątpliwości i wyrzuty sumienia. Złamał już tyle obietnic... Wiem, że pojutrze będzie tak samo. Przyrzekał, że do Walentynek z nią zerwie i spędzimy je razem, a teraz dowiaduję się, że mają w planach randkę – kino i pizzę. Co za banał, a i tak jej zazdroszczę...
Nie rozumiem...
W czym ona jest lepsza ode mnie?
Co ona ma w sobie takiego, czego ja nie mam?
Dlaczego K. znowu wybrał ją, a nie mnie?
Weronika
Co to za tajemniczy „K."? Żaden chłopak o takim inicjale nie przychodzi mi do głowy. Wysilam pamięć, w myślach wertując listę znajomych na Facebooku. Odsiewam wujków i kuzynów, starszych, nieurodziwych sąsiadów, księży i innych mężczyzn, których nawet nie warto brać pod uwagę. W takim razie zostaje mi... okrągłe zero.
Klnę pod nosem. Jak to możliwe?
Karol z oczywistych względów odpada, a poza nim w naszym najbliższym otoczeniu jest jeszcze... Ksawery? Zatrzymuję się na chwilę nad tym pomysłem, ale równie szybko go odrzucam. Nie, nie ma takiej opcji. Może i nie byłyśmy z Wiki blisko, ale potrafię określić jej typ faceta i to na pewno nie chłopak Marty. Poza tym znam Peppę i kto jak kto, ale ona nie pozwoliłaby z siebie robić głupiej. Może i sprawia czasem wrażenie zakręconej, nawet lubi pozować na taką słodką idiotkę, ale tak naprawdę jest bystra i cwana. Szybko by zauważyła, gdyby jej chłopaka ciągnęło w bok, a wtedy na pewno by mi powiedziała...
Niespodziewane pukanie do drzwi sprawia, że serce prawie wyskakuje mi z piersi. Zamykam laptopa i odwracam się na obrotowym krześle akurat w momencie, kiedy tata zagląda do pokoju.
– Zostaw ten komputer i chodź pożegnaj się z ciocią Helą, bo już jedzie – mówi głosem nieznoszącym sprzeciwu. – Tylko miło – dodaje ciszej, piorunując się spojrzeniem.
W innych okolicznościach przyrody może czułabym chęć, żeby odpyskować, ale już sama wizja tego, że ciotka Helena lada moment opuści nasz dom sprawia, że mój humor momentalnie się poprawia. Nawet jestem w stanie wykrzesać z siebie wyćwiczony uśmiech i sztuczne przeprosiny, byleby uniknąć kazania i szlabanu.
Zaraz po wyjściu ulubionej cioteczki, zaszywam się z powrotem w pokoju. Tata próbuje zacząć rozmowę, ale zręcznie wymawiam się natłokiem prac domowych i nadchodzących sprawdzianów, co w sumie nie jest kłamstwem. Ot, uroki klasy maturalnej. Wszyscy chcą nas cisnąć, wszyscy chcą przerobić i powtórzyć jak najwięcej, a wszystko to, a jakże, dla naszego dobra.
CZYTASZ
pod powiekami
Misterio / SuspensoKiedy wzorowa przewodnicząca szkoły niespodziewanie popełnia samobójstwo, lokalna społeczność na moment wstrzymuje oddech. Dlaczego to zrobiła? Kto jak kto, ale ona? Nikt by się tego nie spodziewał, a już na pewno nie Weronika. Dziewczyna nie potraf...
