17

103 8 4
                                        

- Ten nie. Ten też nie... Dalej... Dziękuję, następny.
- Emma do chuja, co z tobą?! - uniosła się Ruby, wstając z kanapy, na której obie siedziały - A ten z ostatniego wyjścia? Co z nim było nie tak?
- Był jakiś taki... Nie wiem... Nudny – blondynka chwilę musiała zastanowić się nad odpowiednim doborem słów. Wzruszyła ramionami i wróciła do przeglądania zdjęć w telefonie.
- Kurwa stara, szukasz faceta czy cyrkowca?! - zapytała szatynka, wyrzucając ręce w powietrze.
- A nie można mieć dwóch w jednym? - Po tej odpowiedzi musiała zrobić unik, żeby nie oberwać lecącą poduszką w twarz.

Minęły już ponad trzy tygodnie, od kiedy Regina pozwoliła jej dokonać ostatecznego wyboru. Decyzja wydawała się oczywista, jednak nie dla Emmy. Przez cały ten czas dręczyły ją negatywne myśli związane z horrorem, jaki przeżyła, a jednak jakaś malutka komórka mózgowa cały czas powstrzymywała ją przed rozstrzygnięciem wewnętrznego sporu i z pewnością to nie była ta odpowiedzialna za unikanie bodźców zagrażających życiu.
Ruby widząc, że coś jest nie tak, namówiła ją na pobranie aplikacji randkowej i zmusiła do kilku spotkań z nowo poznanymi chłopakami, żeby pomóc jej "wyjść z dołka". Problem pojawiał się w momencie, gdy zaczynali rozmawiać. Emma od razu traciła jakiekolwiek zainteresowanie, słuchając o ich stabilnym życiu, codziennych rutynach i wizjach na spokojną przyszłość. Może i byli uprzejmi, poukładani i całkiem ciekawi, ale nie mieli w sobie tego "czegoś", co obudzi w kobiecie jakiekolwiek emocje. Każda rozmowa przypominała oglądanie nudnego filmu bez puenty – poprawnie zrobionego, ale zupełnie pozbawionego napięcia, które trzymałoby ją w emocjonalnym pobudzeniu.

- Emma – Ruby wróciła na swoje miejsce i spojrzała blondynce w oczy - Ja się o ciebie martwię, rozumiesz? Potrzebny ci teraz taki nudny, ułożony chłopak, a nie koleś, który swoimi problemami będzie ciągnął cię w dół. Przypominam, że ostatnio twoim jedynym hobby są wyjścia do klubów, z których muszę cię wyciągać siłą po dwóch godzinach, bo zaczynasz napierdalać się z kim popadnie!
Dziewczyna zaśmiała się na wspomnienie ostatniej imprezy, na której złamała nos o blat baru jakiemuś nadętemu kolesiowi.
- Nie ciesz się tak wariatko. Zaraz naprawdę wdepniesz w jakieś gówno - zagroziła szatynka.
- I tak mnie uratujesz - powiedziała blondynka, jednak dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że jej przyjaciółka ma rację.
- Wal się! Następnym razem zgarnie cię moja babcia. Wtedy dopiero zobaczysz, co to znaczy dostać kazanie. Po tylu godzinach spędzonych na siłowni każdy normalny człowiek padałby na mordę. Nie masz dość?
- Ruby, to nie to samo - westchnęła blondynka, przecierając twarz dłonią. - Mam wrażenie, że czegoś mi brakuje w życiu. Potrzebuję jakiegoś kopa, skoku adrenaliny. Chcę czuć, że żyję, a aktualnie jedynym emocjonującym momentem dnia jest, gdy ktoś zamówi kawę ze wzorem kwiatka zamiast serduszka na piance.
Przyjaciółka przytuliła blondynkę i oparła głowę na jej ramieniu.
- W poniedziałek nauczę cię rysować kotki.

Stojąc przy oknie w swoim biurze, Regina wpatrywała się zamyślona w krajobraz miasta.
- Myślisz, że ona wróci? - zapytał Gold, który nagle pojawił się przy biurku.
Kobieta podskoczyła zaskoczona, nie słysząc wcześniej, że ktoś wchodził do gabinetu.
- Na litość boską, Gold! Chcesz, żebym dostała zawału?
- Wybacz, nie wiedziałem, że jesteś aż tak pochłonięta obserwowaniem staruszków w parku.
Brunetka przewróciła oczami. Jakiś czas temu powiedziała swojemu wspólnikowi o sytuacji z Emmą, licząc na to, że nie będzie drążył tematu. Niestety pomyliła się, ale wiedziała, że przynajmniej on nie będzie krytykował jej decyzji.
- Myślę, że nie wróci. A nawet jestem tego pewna. Jutro mija równy miesiąc, a poza incydentem na ulicy przeszło trzy tygodnie temu nie widziałam jej ani razu. Równie dobrze mogła stąd wyjechać i to w jej sytuacji byłoby chyba najlepsze rozwiązanie - Mówiąc to, nie brzmiała, jakby była zadowolona z takiego obrotu spraw - Potrzebujesz czegoś, czy przyszedłeś tylko poplotkować?
- Mam kupca na antyki, które ostatnio "pożyczyliście" z mojego lombardu. Chce się spotkać w Portland.
- Kiedy dokładnie?
- Nie podał terminu, czeka na propozycję.
- W porządku, możemy to załatwić od ręki. Od miesiąca mam wolne popołudnia. Spotkamy się z nim na parkingu katolickiej szkoły w Southwest Hills, ale tę informację przekaż mu dopiero, gdy dam znać.
- W takim razie poinformuję go, że zobaczycie się jutro - odpowiedział mężczyzna i wyszedł z pomieszczenia.

MISINTERPRETOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz