Rozdział 36

98 7 3
                                        



Szłam za nim jak w transie, patrząc na jego szerokie ramiona. Nie wiem co w nim było takiego, ale niezaprzeczalnie go pragnęłam. Jakby każda komórka mojego ciała domagała się jego dotyku. Prowadził mnie przez salę, schodami do góry i znalazłam się w znanym pomieszczeniu.

Podszedł do biurka, wyjął pilot, a obraz za nim wsunął się w sufit. Teraz patrzyłam na przeszkolone okno, a za nim bawiący się tłum.

— chcesz mnie doprowadzić do obłędu — szepnął siadając przy na biurku i wyciągając dłoń w moja stronę

— zaplanowałeś to? — zapytałam

— co konkretnie masz na myśli? — zapytał

— zniszczenie mnie — szepnęłam zbliżając się

Jego ręce sunęły po moich udach, czułam jego oddech na dekolcie, jego wilgotne wargi na moim obojczyku.

— nie zniszczyłem Cię, uratowałem, nawet nie wiesz w jakim kłamstwie żyjesz — dodał, podciągając moją suknie.

Nagle gwałtownie wstał i stanął za mną. Zsunął ramiączka mojej sukienki, dotykając moich piersi.

Poczułam fale gorąca płynąca po moim ciele

— czy oni nas widzą? — zpaytalam zdając sobie sprawę co właśnie robimy

— nie, to lustro weneckie, ale przyznaj jest to podniecające

Było. Ale nigdy tego nie powiem na głos.

Odwrócił nie i posadził na biurku. Ściągnął mi natki, zataczając kółka kciukiem przy moim wrażliwym miejscu. Odchyliłam głowę, jęcząc z rozkoszy. Zaczął całowała moje uda, gdy wsunął Jezyk we mnie, wydałam z siebie głośny jek.

Jedym sprawnym ruchem odwrócił mnie i podciągnął moj tyłek bliżej siebie. Krzyknęłam zaskoczona.

— patrz na nich jak będę Cię pieprzył — dodał w moje ucho, po czym jednym ruchem wszedł we mnie.

Chwyciłam się krawędzi biurka, a jego ruchy stawały się intesywne. Jego ręce mocno trzymały moje biodra jeszcze mocniej dociskając mnie do niego. Patrzyłam jak na dole bawi się tłum, czujac jak zalewa mnie fala przyjemności.

Przytrzymał mnie mocno za biodra, czytałam jak głęboko mnie wypełnia i dał mocnego klapsa w pośladek. Jęknęłam głośno wyginając ciało. Przywarł do mnie robiąc jeszcze kilka ruchów, po czym się odsunął.

Czułam jak moje nogi odmawiają posłuszeństwa, odsunęłam się od biurka podciągając sukienkę i chciałam chwycić majtki, które trzymał w ręku.

— oddaj — zarządałam

— nie zakładaj ich

Co? Przecież nie mogę paradować w krótkiej sukienkę bez majtek.

— oddaj, muszę je założyć — odparłam

— zaufaj mi — dodał, wsunął sobie moje matki do kieszeni i chwycił mnie za rękę.

Byłam tak zaskoczona, że nawet nie protestowałam. Idąc jedynie poprawiałam swoją sukienkę i włosy, aby mieć pewność ze wyglądam w miarę przyzwoicie.

Usiedliśmy przy loży z innymi. Dostałam kolorowego drinka, który smakował melonem. Towarzystwo było już watawione, śmiali się głośno i dyskutowało.

Cień patrzył na mnie intensywnie, niemal widziałam jak w jego oczach lekkie rozbawienie.

Wtedy poczualam jego rękę na swoim udzie, założyłam nogę na nogę zaskoczona, a on mimo to kierował się wyżej. Patrzyłam na niego pytająco.

Co on wyprawia?

wsunął palec pomiędzy moje nogi, niemal czualm jak policzki mi płoną. Nie wiem dlaczgo to zrobiłam, ale lekko je rozsunęłam. On odczytał to jak zaproszenie. Może wlansie tym było.

Najpierw się ze mną drażnił, jeżdżąc palcem wokoło mojej koniecosci,aż niespodziewanie wsunal palec do środka. Gdy zaczla nim kręcić zaczerpnęłam głośniej powietrze.
Co my właściwie robimy? Naprawdę się nie poznawałam. Zabrał rękę, a ja poczualm chłód. Spojrzałam na niego zaskoczona. Był zadowolony, dumny z siebie. Miał nade mną władzę, widział o tym i ja tez zaczęłam to dostrzegać choć nie chciałam tego przyznac.
Wstałam pospiesznie, wyminęłam go.

— dokąd idziesz? — zapytał Iana

— do toalety — odpralam

— iść z Tobą? — zapytała Esme uśmiechając sie

Odwzajemniłam uśmiech.

— nie, poradzę sobie.

Zauważyłam kluczyki od samochodu na stoliku, chwyciłam je pospiesznie licząc ze nikt nie zauważy. To była chwila, tym razem miałam zamiar wyjechać stad na dobre.

ApogeumOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz