Pierwsze co zrobiłam po powrocie do domu to upewnienie się, że cień nie czyha w sypialni. Była pusta, od razu zabrałam nagranie z mojej skrytki, musiałam zastanowić się gdzie jest trzecie. Potrzebowałam go, muszę zabrać wszystko na policję.
Ruszyłam pewnym krokiem do garażu, raz jeszcze postanowiłam przeszukać kawasaki.
Klęknęłam przed motorem i kawałek po kawałku szukałam jakiejś paczki przyczepionej, ale bez skutku.
Wstałam zrezygnowałam, głośno wzdychając, przez przypadek strącając kombinerki.
— jasna cholera — syknęłam, gdy upadły na moją stopę, usiadłam na podłodze i sięgnęłam pod szafkę z narzędziami, gdy coś przykuło moja uwagę.
Była to metalowa rączka. Przesunęłam szafkę, złapałam za nią i pociągnęłam z dużym wysiłkiem.
Były tam schody. Zmarszczyłam brwi, to mogło by wyjaśnić jak Cień i mój brat pojawiali się w domu niezauważenie.
Powolnym krokiem zeszłam na sam dół, od razu zapaliły się swatała, czułam się jak w jakimś filmie seien sfiction, szłam korytarzem aż natrafiłam na drzwi. Niepewnie przesunęłam je i teraz stałam w szafie, wyszłam z niej.
Ukryte drzwi, sprytne. Stałam w naszej piwnicy. Kto to zbudował?. Czy były tutaj jak się wprowadziliśmy?. Tata i Rayan spędzali najwiecej czasu w garażu, musieli obaj o tym wiedzieć, czy wiedziała mama?.
Jak zamknąć te drzwi, nie ma tutaj zamka, muszę kupić jaka kłódkę i zamontować w rączce w garażu. Pozostaje jeszcze pytanie gdzie może być ostatnie nagranie?.
Wtedy przypomniałam sobie, jak przed śmiercią Rayana dostałam od niego różowego misia, był brzydki i cały w cekinach. Myślałam, że się ze mnie nabija, że jestem zbyt dziecinna.
Niemal biegiem ruszyłam do domu Taylor. Zapukałam, drzwi otworzyła mija przyjaciółka.
— Laya, hej — zdziwiła się
— masz misia, którego Ci dałam, tego którego dostałam od Rayan — powiedziałam bez ogródek.
Popatrzyła na mnie zdezorientowana, ale kiwnęła głowa
— możesz mi go dać? Chce zrobić dla rodziców tablice pamiątkową— wymyśliłam na poczekaniu
— tak, wejdź — odsunęła się od drzwi, abym mogła wejść.
Taylor tak spodobał się ten miś, że go jej podarowałam. Czułam się okropnie, że teraz chciałam go z powrotem.
Po chwili niosła w ręce różowego misia
— dziękuję — odparłam biorąc zabawkę.
— wsystko dobrze? — zapytała zmartwiona
— tak — uśmiechnęłam się — do zobaczenia — pożegnałam się i ruszyłam do siebie, po drodze próbując wyczuć czy miś ma w sobie jakaś zawartość.
Gdy tylko dotarłam do domu, chwyciłam nożyce i rozcięłam zabawkę, wyciągałam wypełnienie, aż natrafiłam na mały przedmiot.
— mam cię.
Patrzyłam na karte sim, bojąc się co może skrywać, wysunęłam ja do kieszeni, wziąłem wdech i ruszyłam na komisariat. Tym razem musi się udac. Nie byłam pewna czy oddam nagrania, a tym bardziej czy powinnam oglądać ostatnie.
Gdy tylko dotarłam zaczęłam się wahać, ale skoro podjęłam decyzje to miałam zamiar się tego trzymać.
— dzień dobry muszę z kimś porozmawiać, byłam.... świadkiem morderstwa, ktoś też chce mnie zabić — powiedziałam od razu.
Cóż spodziwalam się zamieszania, pomocy, a młody policjant popatrzył na mnie unosząc brwi.
— proszę za mną — powiedział chłodno.
Ruszylismy korytarzem. A on wskazał mi pokój przesłuchań.
— proszę turaj poczekać, zaraz ktoś podejdzie.
Usiadłam na krześle przebierając nogami, nie byłam pewna czy robię dobrze.
Po chwili wkroczył wysoki dobrze zbudowany młody mężczyzna, który zasiadł na przeciwko mnie.
— opowiedz po kolei
Wiec zaczęłam, omijają niektóre szczegóły.
— dlatego potrzebuje ochorony policji jak i moja rodzina — dokończyłam
— ciekawe, nie mamy zgłoszenia znalezienia zwłok w żadnym z tych miejsc o których mówisz.
— przecież tłumacze, że wsyztsko jest tuszowane — zmarszczyłam brwi
— proszę powtórzyć nazwiska
— przecież mówiłam, że nie znam — to małe kłamstwo postanowiłam zachować dla sobie, mie chciałam by Cole i inni mieli problemy.
— proszę tutaj poczekać, przyprowadzę kolegę, który jest bardziej zapoznany ze światem przestępczym.
— potrzebuje ochrony policji — powiedziałam niemal jękiem.
Czułam, że mi nie wierzą, znów. Przecież chyba powinni potraktować to poważniej.
Drzwi otworzyły się i już miałam znów tłumaczyć jak pilnie potrzebuje ochrony bo ktoś wydał na mnie zlecenie, gry w drzwiach stanął Colę. Przełknęłam ślinę. Rozpiął swoją granatowa marynarkę i usiadł na przeciwko mnie.
— Kataleya, Kataleya, zawiodłaś mnie — zaczął, a jego twarz nie zdradzała żadnych emocji.
Zupełnie jakby był jakimś cholernym robotem, albo manekinem.
— ja... ja potrzebuje żeby moaj rodzina była bezpieczna
Przechylił głowa lekko
— cały czas staramy zapewnić Ci bezpieczeństwo, a Ty co? — zapytał — biegniesz na komisariat?.
Uderzył ręka w stół, aż podskoczyłam
— do jasnej cholery mówiłem Ci, że prawie cała policję mam w garści, czego się spodziewałaś? .
Wstałam tak gwałtownie, że krzesło upadlo na podłogę
— co będzie jeśli ich nie znajdziecie, a moi rodzice wrócą?! Czy coś im będzie grozić? Czy ochronisz ich? — łzy zaczęły napływać mi do oczu.
— nie mogę Ci tego obiecać.
Patrzyłam na niego zdezorientowana
— obiecałem Rayanowi, że bedziesz bezpieczna, wiec słowa dotrzymam, nie wspominał nic o rodzicach wiec nie mam obowiązku ich pilnować — dodał
— jesteś potworem! — krzyknęłam
Wstała zapiął guzik marynarki
— potworem probuajacym utrzymać Cię przy życiu.
Ruszył do drzwi, otworzył je i zaprosił gestem ręki, abym się ruszyła. Nie wymieniliśmy ani słowa przemierzając komisariat, co jakiś czas Cole wymieniał uściski dłoni i skinienia głowy z policjantami. A ja zdałam sobie sprawę w jaką otchłań wpadłam, nikt mi nie pomoże. Gdy wyszliśmy na zewnątrz, zobaczyłam czarnego jaguara stojącego na parkingu.
— czeka na Ciebie — dodał
To nie wróżyło nic dobrego.
Weszłam do środka na miejsce pasażera, jak zawsze w masce, ale jego oczy były zdenerwowane. Ruszył z piskiem opon.
— coś Ty sobie myślała ? — zapytał zaciskając ręce na kierownicy
— moi rodzice, muszą być bezpieczni.
Jeszcze bardziej przyspieszył, zaczynało mi się kręcić w głowie od tym migających drzew. Zacisnelam rękę na drzwiach.
— mógłbyś zwolnić.
Zerknął na mnie, zwolnił na chwilę, ale nie minęło nawet pięć minut, gdy znów przyspieszył.
Zauważyłam ze zerka co chwila w lusterka, a jego jazda stawała się agresywna. Wyciągnął telefon i podał mi.
— dzwoń do Cola i powiedz gdzie jesteśmy, już — powiedział skręcając tak ostro, że uderzyłam głowa w szybę.
Wtedy poczułam uderzenie, samochód dachował, słyszałam swój krzyk, i czułam rękę Cienia, jakby próbował mnie osłonić. Czułam jakbyś spadała w otchłań, wszystko wirowało, ból głowy się nasilił i nastała ciemność.
CZYTASZ
Apogeum
ChickLitOn przychodził do niej jak cień, skrada się między zakamarki jej duszy i ciała. Ona, próbuje przetrwać, gdy nikt jej nie wierzy. Kataleya kocha książki, szczególnie mroczne romanse, lecz nigdy nie sądziła, że stanie się główną postacią. Jego nie...
