Naprawdę jestem w stanie znieść dużo w życiu.
Po upadku firmy taty, plotki na nasz temat były na porządku dziennym. Straciłam wtedy też wszystkich przyjaciół, bo jak się okazało nie zależało im na mnie, tylko na moim statusie społecznym.
Krzywe uśmiechy, czy wytykanie palcami były normalne.
Do ciągłego krytykowania mojej sylwetki również się przyzwyczaiłam. Babcia od zawsze wbijała mi szpileczki w związku z moim wyglądem.
Nie jestem również najinteligentniejszą osobą na tym świecie. Mimo, że mam dobrą intuicję, często się jej nie słucham. Nie jestem też za bardzo domyślna. Dlatego porażki związane z moją edukacją również potrafiłam przeboleć.
Jedyną rzeczą, której nigdy bym nie wybaczyła jest kłamstwo.
I moi rodzice doskonale o tym wiedzieli.
Z każdej sytuacji wychodziłam zawsze z podniesioną głową. Wyciągałam lekcje i wiedziałam jak postępować następny raz, aby się nie sparzyć. Kiedy ktoś mnie okłamał, nasza relacje już nigdy nie była taka sama.
Siedzę na łóżku w swoim starym pokoju, z nogami podciągniętymi do piersi, i przeglądam pudło, które podarował mi Frederico.
Stare listy moich rodziców, zdjęcia, kopie ważnych dokumentów, z których kompletnie nic nie rozumiem, biorąc pod uwagę fakt, że są po włosku.
Mimo, że okazuje się, że Jennifer i Charlie nie są moimi biologicznymi rodzicami i tak będę ich tak traktowała. W końcu mimo wszystko mnie wychowali. Niesamowicie boli mnie jednak fakt, że mnie okłamywali. Całe moje osiemnastoletnie życie jest zbudowane na kłamstwie.
Tak samo jak moja relacja z Michaelem.
Nigdy nie wybaczę chłopakowi, że tyle przede mną ukrywał. Świadomie wprowadził mnie w ten świat i zataił przede mną ważne informacje, przez co moje życie było w niebezpieczeństwie.
Jestem już niesamowicie zmęczona tym wszystkim. Tą niewiedzą i ciągłymi zagadkami.
Mam wrażenie, że w ogóle siebie nie znam.
Wzdycham spoglądając na jedno ze zdjęć moich rodziców. Zdjęcie z dniu ich ślubu.
Jestem bliźniaczo podobna do mojej mamy.
Ten sam kolor włosów i takie same rysy twarzy. Nawet figurę mamy podobną. Była niesamowicie śliczną kobietą. Ale mimo wszystko nie mam żadnego poczucia tęsknoty.
Owszem chciałabym ją poznać i z nią porozmawiać. Tak samo z moim ojcem. Ale w żaden sposób nie jestem do nich przywiązana.
Rozglądam się dookoła pomieszczenia. Plecy bolą mnie już niesamowicie, od siedzenia kilka godzin w jednej pozycji. Wrzucam powoli wszystkie rzeczy do pudła, kiedy mój wzrok pada na jedną z fotografii. Zdjęcie przedstawia moich rodziców. Mama była wtedy jeszcze w ciąży, widać jej zaokrąglony brzuszek. Stoją pod wielką choinką, a obok nich stoją młodzi rodzice Michaela. Jego mama trzyma na rękach niemowlaka. Obracam zdjęcie na drugą stronę i czytam podpis.
25 grudnia 2005. Palermo.
Pierwsze wspólne święta Michaela i Chiary. Nie możemy się doczekać!
Chiara Visconti... Moje prawdziwe imię.
To brzmi tak bardzo abstrakcyjnie.
Wzdycham głośno i opadam plecami na miękkie poduszki. Próbuję powoli ułożyć sobie to wszystko w głowie, ale wydaje mi się, że nigdy nie będę w stanie.
CZYTASZ
Pewnego razu w Watervill
Storie d'Amore"Nie sądziłam, że cokolwiek będzie w stanie złamać mnie jeszcze bardzej, ale ty Michael uwielbiałeś testować granicę ludzkiej wytrzymałości." W kochającym domu Olivii w najważniejszym dla niej dniu rozpętuje się piekło, a życie dziewczyny już nigdy...
