Rano obudziłam się naga leżąc na klace piersiowej Alexa. Byłam przykryta tylko kołdrą. Sięgnęłam po telefon leżący na szafce nocnej i sprawdziłam godzinę. O cholera! Wyskoczyłam z łóżka jak z procy i wpadłam do łazienki. Wzięłam najszybszy prysznic w moim życiu. Szybko wyszrowałam zęby i wyszłam po jakieś ciuchy. Wzięłam pierwsze lepsze jakie leżały na wierzchu i szybko na siebie włożyłam. Szeroką białą bluzkę wpuściłam do granatowej spódniczki w jakieś małe białe wzorki. Na szyi zawiesiłam dwa długie, srebrne naszyjniki z czego jeden był trochę krótszy od drugiego. Do tego brązowe, skórzane lity i w takim samym odcieniu brązu duża skórzana torebka do której szybko wrzuciłam laptopa, teksty i telefon. Przejrzałam się w lustrze. Brawo. Najbardziej dziewczęcy strój w moim wydaniu. Ponownie weszłam do łazienki i zrobiłam szybko jakiś lekki makijaż, który zajął mi 10 min. Wow. W końcu w pół godziny byłam gotowa. Mój życiowy rekord. Gdy szłam jeszcze po list z harmonogramem i miejscami leżący na szafce Alxa potknęłam się o jakieś rzeczy. Szybko wstałam i wzięłam list, schowałam go do torebki i pomaszerowałam do drzwi.
- Gdzie idziesz głuptasie? - usłyszałam zaspany głos Alexa gdy już załapałam klamkę.
- Skoro czytałeś list powinieneś wiedzieć. - rzuciłam szybko i wyszłam z pokoju.
***
Powinnam być na miejscu już od dwudziestu minut, ale droga trochę mi zajęła. Stanęłam przed drzwiami budynku, wzięłam dwa głębokie wdechy i weszłam do środka. Nagle wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Ale wtopa. Brawo Zuza. Rozejrzałam się po sali i na jednej z kanap siedzieli razem Jacobo i Abraham. Podniosłam rękę do twarzy i poczułam jak do moich oczu napływają łzy. Ja pierdole! Prosze tylko nie płacz teraz. Nie teraz. Nie płacz!
Popatrzyłam w górę na jasne światło, zamurugałam kilkanaście razy i w końcu się odezwałam.
- Witam wszyskich. - Cholera nie po polsku! Ogarnij się. Gdy wszyscy zrobili duże oczy szybko się poprawiłam i zaczęłam nawijać po hiszpańsku. Wyjaśniłam, że spóźniłam się, bo były korki na drodze.
- Miło nam Cię poznać Zuzanno. - powiedział Jacobo.
Abraham wstał i mnie przytulił.
Boże Abraham przestań! Bo zaraz zemdleje. On ma przecudowne perfuny. OMG! W tych butach jestem od niego wyższa. Świetne pierwsze wrażenie Zuzanno.
- Widziałem twoje teksty, które przesłałaś. Są świetne. Chciałbym nagrać je i wydać na czwartej płycie. - oświadczył, gdy się ode mnie odsunął.
Spojrzał mi prosto w oczy. Chciałam utonąć w tych niezwykle brązowych oczach.
- E ehem... mamy nadzieję, że zgodzisz się na współpracę. - usłyszałam głos producenta po dłuższej chwili. Abraham westchnął i wskazał mi miejsce na pustej kanapie. Usiadłam, a on obok mnie. Boże człowieku przestań!
- Oczywiście, że się zgadzam na współpracę. Inaczej by mnie tutaj nie było.
- Bardzo się z tego cieszymy. Twoje teksty idealnie nadają się na kolejną płytę i...
- Nie są jeszcze dopracowane. Poprawiałam je może z milion razy, ale nadal wydają mi się niedokończone. - przerwałam mu.
- Trafiłaś do dobrych ludzi. Wszystko wspólnie przejrzymy i zobaczymy co się da zrobić, żeby jak najwięcej wyciągnąć z tych tekstów.
Rozmawialiśmy jeszcze dobre dwie godziny. Umówiliśmy się na następne spotkanie za dwa dni i wpisaliśmy to do grafiku. Spakowałam wszystko z powrotem do torebki i skierowałam się do wyjścia. Na dworze było strasznie gorąco. Jeszcze gorzej niż rano kiedy wychodziłam. Poszłam przed siebie i nagle się potknęłam. Moje jebane szczęście. Myślałam, że już będę leżeć na betonie. Ale ktoś mnie złapał i uratował przed katastrofą. Otworzyłam oczy i zobaczyłam te idealne rysy twarzy. Abraham.
- Uważaj trochę. - powiedział i szeroko się uśmiechnął.
- Z moim szczęściem? Nawet jakbym chodziła cała owinięta w folię bąbelkową przy pierwszej lepszej okazji złamałabym rękę albo nogę.
Zaczął się śmiać. W końcu postawił mnie na nogi.
- Masz piękne oczy. W kolorze nieba.
- Dzi.. dziękuję. - zaczęłam się jąkać. Spokojnie głuptasie! On ci nic nie zrobi. Czego się bać?
- No to Zuza... dałabyś się zaprosić na kawę czy coś?
- Ja? Ymm.. pewnie. Z chęcią lepiej cię poznam. - taaak! Udało ci się. Spokojnie.
- Ja też z chęcią cię poznam. To może jutro?
- Świetnie.
- Możesz podać mi swój numer? Żeby ci powiedzieć gdzie i o której.
- Jasne.
Podałam mu numer i pożegnałam się.
Zamówiłam taksówkę i tym razem bez większych problemów dotarłam do hotelu. Przez całą drogę nie mogłam przestać się uśmiechać. Było tak jak w moim śnie... no prawie. Ale to jak on mnie złapał i te jego brązowe oczy. OHHH!
Od progu Alex zalał mnie falą pytań. Jak było? Co ustaliliście? Kiedy kolejne spotkanie? Co mówili o twoich tekstach?
- Było... okej. Wszyscy byli zachwyceni tekstami. Zgodziłam się na współpracę. A kolejne spotkanie mam za dwa dni. - odpowiedziałam spokojnie uśmiechając się jak głupia.
- Jaki jest?
- Kto?
- Abraham.
- Idealny. - odpowiedziałam i rzuciłam się na łóżko.
CZYTASZ
#TDMC || A/\
Fiksi PenggemarZuzanna ~ 17-letnia dziewczyna o wielkich marzeniach. Na zewnątrz bad girl, w środku niezwykle wrażliwa osoba. Ma wspaniałych przyjaciół. Jej idolem jest Abraham Mateo. Czy demony przeszłości utrudnią jej dojście do celu? Jak wiele będzie musiała pr...
