16. Doradca zawodowy

837 83 6
                                        

Luty minął względnie szybko. Marzec zaczął się ulewnymi deszczami, a teraz kończył się słonecznymi, choć trochę chłodnymi, coraz dłuższymi dniami. A jeśli kończył się marzec było to równoznaczne ze zbliżającymi się urodzinami Rogacza. W międzyczasie odbyły się też urodziny Dor, a potem Remusa. Oczywiście na obie te uroczystości zostały zorganizowane wielkie balangi. Na jednej z nich Ann i Syriusz znowu się obmacywali, a teraz Nan unika go jeszcze bardziej niż wcześniej. Z kolei mój stuknięty braciszek stara ją do siebie przekonać za wszelką cenę. Nie wiem, co znowu wymyślił i chyba nawet nie chcę wiedzieć. Dorcas jak zwykle łazi na te wszystkie randki i stara się znaleźć "wielką, prawdziwą miłość ". Niestety nie przynosi to oczekiwanych skutków, przez co Dor jest bliska załamania nerwowego. Peter z kolei ostatnio zrobił się jakoś dziwnie tajemniczy. Ciągle gdzieś znika, unika naszego towarzystwa, a jak już się pojawi, to prawie wcale się nie odzywa. I mówiąc szczerze, zaczynam się o niego martwić. Jeśli chodzi o mnie, to wszystko jest w porządku. Jeżdżę na różne akcje, ale nie tak często jakbym chciała. Przez ten czas zaprzyjaźniłam się z Damien'em i, o dziwo, również z Potterem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że go lubię, ale jednak czegoś mi brakuje, tylko nie wiem czego. Nieważne. Ogólnie życie toczy się swoim rytmem. W szkole zaczyna robić się coraz goręcej i mówię tutaj o nauce. Zbliża się, powoli, ale jednak, koniec roku szkolnego, a przed nami ostatnia klasa. Już teraz czujemy presję związaną z końcowymi egzaminami, z Owutemami, z wyborem przyszłego zawodu i tak dalej. W tajemnicy mogę wam zdradzić, o czym myśli nasza grupka. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będziemy mieć czwórkę aurorów, czyli mnie, James'a, Syriusza i Remusa, magizoologa, czyli Ann, Dorcas chciałaby być uzdrowicielką, a Peter z tego co wiem chce zostać cukiernikiem. Ciekawe tylko co z tych planów wyniknie.

Dzisiaj był 25 marzec, czyli piątek. Właśnie staliśmy w kolejce do doradcy zawodowego, dzięki czemu nie mieliśmy dziś lekcji. Gadałam z Seth'em o jakiś pierdołach, podczas gdy Huncwoci razem z Ann gdzieś zniknęli, a Dorcas była właśnie w gabinecie. Jeśli chodzi o orientację Seth'a, to rzeczywiście był gejem. Rozmawiałam z nim zaraz po Walentynkach i powiedział całą prawdę.

- To co, kim chcesz zostać? - zapytałam go opierając się plecami o ścianę i zakładając ręce na piersi.

- Um... Chciałbym pracować w ministerstwie, w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, a ty?

- Ja chcę zostać aurorem, bo wiesz... - nie dane mi było jednak dokończyć, ponieważ z gabinetu wyszła Dorcas, a ja zostałam wezwana do środka.

Niepewnie weszłam do pomieszczenia, a od progu przywitał mnie zachrypnięty głos kobiety.

- Imię i nazwisko? - zapytała nie podnosząc głowy znad pergaminów, na których coś zawzięcie pisała.

- Lily Evans - odpowiedziałam przestępując z nogi na nogą i rozglądając się po gabinecie.

- Och, usiądź - spojrzała na mnie i zaśmiała się - Przepraszam, że tak cię przywitałam, ale musiałam dokończyć pisać preferencje Dorcas. Nazywam się Florence Hopkins.

Florence była miłą kobietą w średnim wieku. Miała brązowe włosy ścięte do ramion i ciepłe, piwne oczy.

- A więc Lily - zaczęła - Co chciałabyś robić w przyszłości?

- Zostać aurorem.

- Och, odważnie. A czemu?

- Ponieważ chciałabym zwalczać zło jakie sieją wszyscy czarnoksiężnicy i ich poplecznicy. Wie pani, czasami już nie mogę siedzieć i patrzeć na to wszystko. Chciałabym coś zmienić.

- Rozumiem. A jakie przedmioty w zeszłym roku wybrałaś i co wyszło ci z poprzedniej rozmowy?

- Obronę przed Czarną Magią, Zielarstwo, Eliksiry, Zaklęcia, Transmutację, Starożytne Runy i Numerologię.

Never say never... | JilyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz