Rozdział 13

397 13 0
                                    

Do naszego nocnego spotkania jednak nie doszło....Mały mojego brata zachorował i postawił cały dom w gotowości.Michael i Alex nie wiedząc jak skutecznie zbić gorączkę malca pojechali na pogotowie.Chodziłam po cichym domu nie wiedząc co ze sobą zrobić.Bałam się o małego.Nie miał nawet roku...

Wyciągnęłam z szafy ogromny koc i poszłam na taras.Powietrze było mroźne i rześkie,tego potrzebowałam.Rozsiadłam się na krześle i spojrzałam w gwieździste niebo.Było piękne.Księżyc i gwiazdy wisiały nade mną niczym małe żaróweczki.Pięknie oświetlały cały ogród i okolicę.

Usłyszałam stukot  kół więc odwróciłam głowę.Na taras wjechał mój kochany tata,uśmiechał się do mnie pogodnie.-Hej-powiedziałam łagodnie-Nie możesz spać?

-Tak samo jak ty.Zmarzniesz-potarł moje ramię.Pierwszy raz od wypadku był dla mnie taki czuły.

-Nie jest tak źle,lubię tak się przewietrzyć przed snem.A ty co tu robisz?

-Też nie mogłem spać i zobaczyłem jak tu siedzisz,przyjmiesz moje towarzystwo?

-Oczywiście-uśmiechnęłam się do niego,nie wiem dlaczego,ale chciało mi się płakać.

-Nie smuć się córeczko,mały z tego wyjdzie.

-Tak wiem,ale...-załamał mi się głos,odchrząknęłam-...martwię się o ciebie.

Zaśmiał się,tak po prostu się zaśmiał-Moja droga córeczko wiem,że chciałabyś przejąć na siebie cały mój ból,ale dzięki Bogu nie możesz.Jestem silnym mężczyzną i sobie poradzę.Oczywiście,że jest trudno.Cholernie trudno,ale dam radę.Mam taką wspaniałą rodzinę,że inaczej być nie może.Kocham was maleńka.

-A my ciebie tato-przytuliłam się do jego ciepłego ciało-Tak bardzo cię kochamy.

-Wiem córeczko-głaskał mnie po plecach-Andrea...uważam,że powinnaś już wrócić ze Scottem do siebie.Polubiłem tego chłopca,jest idealny dla ciebie.Oboje musicie wrócić na studia.

-Ohh tato...


*   *   *

-Do zobaczenia Scott-mruknęłam w jego usta.Staliśmy taksówką przed bractwem gdzie wysiadał Scott.Podróż samolotem strasznie mnie zmęczyła i nie mogłam się doczekać mojego kochanego łóżka.

-Do zobaczenia mała-przycisnął mnie do swojego torsu-Przyjadę pod wieczór-złapał moją twarz w dłonie i namiętnie pocałował.Brakowało mi tej swobody,w końcu mogliśmy ciągle się całować.U mnie w domu Scott krępował się taty.

-Dobrze-ostatni raz przegryzł moją dolną wargę i wysiadł.Patrzyłam za jego oddalającą się sylwetką.

Przyjaciółka Mojej SiostryOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz