3. cz.1 "Placki"

5.6K 192 159
                                        

Obudziły mnie ciepłe promienie słońca padające na mą twarz. Otworzyłam moje zaspane oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu.  Leżałam na wielki mięciutki łóżeczku, obok mnie spał jak zabity Taeś. Nie mogłam powstrzymać się od zrobienia scenicznego "ooooo". Mój kuzynek spał jak zabity, jego włosy opadały na oczy zaś z buzi leciała ślinka. Wyglądał tak bezbronnie... Wzięłam swój telefon i cyknęłam parę fotek. Heh, zawsze parę więcej do szantażu. Delikatnie wstałam żeby nie obudzić naszego jubilata. Czas włożyć mój plan w życie. Napisałam szybkiego esemesa cioci.


Będziemy na 13. Mój prezent przywiozą chłopcy. Naszykuj wszystko co trzeba, chłopcy zajęli się podobno tortem. Do zobaczenia.

~Emi


Etap pierwszy wprowadzić w życie. Zeszłam na dół i ruszyłam do kuchni. Chciałam zrobić Tae śniadanie do łóżka. Wyjęłam potrzebne składni i wzięłam się za robienie placuszków z jabłkami. Złożę się że dawno ich nie jadł. Oczywiście zrobiłam ich o wiele więcej, trzeba wykarmić też innych. Spojrzałam na zegarek, jedenasta. Nałożyłam 5 placuszków na talerz i posypałam cukrem pudrem. Nalałam soku pomarańczowego do szklanki i położyłam na tacę. Zapach moich wyrobów unosił się nawet na górze. Za pewnie nie długo się wszyscy pobudzą. Łokciem nacisnęłam klamkę a nogą pchnęłam drzwi żeby się otworzyły. Taeś nadal spał tylko że terza był rozwalony na całym łóżku. Odstawiłam tacę na komodę i usiadłam na brzegu łóżka.

- Taeś.... Wstawaj.... Słyszysz? Pobudka... - mówiłam szturchając go cały czas w ramię.

W odpowiedzi dostałam ciche jęki z który zrozumiałam coś w stylu "Mamo jeszcze pięć minutek". Wstałam i pociągnęłam za kołdrę. Nic. Zabrałam mu poduszki, też nic. Chłopak tylko zwinął się w kulkę i nadal spał. Skoro mam problem z obudzeniem tego śpiocha... To jak oni budzą Suge O..O ?!

- Tae wstawaj... Nie po to robiłam placki żeby sobie stały i stygły. - teraz to prawie nie padła na zawał.

Na samo słowo "placki" chłopak usiadł prosto jak dzida i rozglądał się po pokoju. Nie zważając uwagi na moją skromną osobę która siedzi obolała na podłodze, zabrał z komody tacę i zaczął pałaszować śniadanie. Widać było że mu smakowało. Za każdym razem kiedy wkładał jedzenie do buzi było słychać jęk zachwytu. Po zjedzeniu trzeciego placka w końcu się odezwał.

- Jakie to dobre! - mówił z pełną buzią.

- Po pierwsze, nie mów z pełną buzią. Po drugie, cieszę się że ci smakuje. Po trzecie... - nic nie powiedziałam tylko nastawiłam policzek pokazując na niego palcem.

Ten tylko oblizał palce z cukru pudru i dal i mokrego całuska w policzek. Uśmiechnęłam się szeroko a on odpowiedział mi swoim typowym kwadratowym uśmiechem.

-  Siadaj. - powiedział uklepując miejsce obok siebie. Ja zwlekłam swoje cztery liter z podłogi i usiadłam obok niego.

- A teraz aaaaaa... - wziął jednego placka i zataczał w nim kółka w powietrzu.  - Leci samolocik... - gorzej niż z dzieckiem =.=" Jednakże posłusznie otworzyłam buzie i wzięłam duży gryz słodkości. Musze przyznać dobre wyszły.

- Dobra kończ jeść, a ja idę obudzić resztę. - powiedziałam przełykając jedzenie.

- I kto tu mówi z pełną buzią.

- Miałam pół pełną. - stwierdziłam wytykając mu język i wychodząc z pokoju.

Zajrzałam do pierwszego pokoju. Bum Jin'a nie ma. Do następnego... J-Hope, nie ma. RapMon, nie ma. Kookie, nie ma. Jimin, nie ma. Dobra ostatnia nadzieja, Suga... Kuffa nie ma! Co jest do jasnej cholery...

Saranghae.| JungkookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz