Rozdział 14

266 23 1
                                        

-To się może udać... - mruknął Thor a ja prawie podskoczyłam z radości.
-Tylko nie możesz o tym nikomu powiedzieć, sam to załatwię z Tony'm. Nie mówi Lokiemu, jeszcze się nakręci i znowu trzeba będzie go odciągać od barku. Pijany bóg to rzadkość. Musiał naprawdę szybko wypić mocne trunki.
-Tak, tak, zrozumiałam. Czyli załatwisz to? - byłam zbyt podekscytowana żeby teraz zamartwiać się nad kolejnymi możliwymi zachowaniami mojego chłopaka.
-Zobaczę co da się zrobić, a na razie pohamuj z łaski swojej emocje.
-Jasne, już się zamykam. - z szerokim uśmiechem na twarzy wróciłam do sypialni i spokojnie zasnęłam. 

Obudziłam się zdecydowanie zbyt szybko.
-Cholera Loki co jest? Słońce nie wstało... - przetarłam oczy podnosząc się do pozycji siedzącej. Brunet chodził po pokoju ubierając się i rzucił we mnie koszulką i getrami.
-Masz trening.
-Jaki trening zaczyna się o tak nieludzkiej porze?
-Przygotowawczy do nieludzkiej misji. - w drzwiach stanął Steve w sportowym, luźnym stroju.
-Przepraszam, myślałem że jesteś już gotowa. - po jego zmarszczonych brwiach wywnioskowałam, że to ja powinnam przepraszać.
-Za pięć minut będę na dole. - uspokoiłam go i poleciałam do łazienki. Nie marnowałam czasu na rozczesywanie włosów i po prostu związałam je gumką, wiedząc, że skutki tego będą opłakane. Opłukałam twarz zimną wodą i wyszorowałam zęby jednocześnie ubierając spodnie. Jak strzała wyleciałam z pokoju przeklinając windę, która - choć niesamowicie szybka - zdawała się niemiłosiernie wlec. 

-Zjedz coś. - powiedział Rogers gdy tylko otworzyły się drzwi. -Za kwadrans idziemy biegać. Trenowałaś cokolwiek? - zmierzył mnie wzrokiem.
-Pływałam. 
-Dobre i to.
-Naprawdę nie musicie mnie wszyscy traktować jak ostatnią łamagę... - wkurzyłam się trochę.

Steve parsknął śmiechem. Spojrzałam na niego zaskoczona. Akurat od niego oczekiwałam minimalnego wsparcia.
-Wybacz, chodzi o to... Gdybyś widziała mnie przed tym cholernym eksperymentem. Nie chcieli mnie wziąć do wojska pomimo tego, że brakowało im ludzi. Gdyby nie doktor Erskine... - zamilkł. Domyślałam się, że powrót do przeszłości jest dla niego bolesny. Wszyscy, których znał już nie żyli. Potworność. W ciszy zjadłam tosty zastanawiając się jak przywołać Kapitana na ziemię. Na szczęście, gdy tylko przełknęłam ostatni kęs zwrócił na mnie swój wzrok.

-Gotowa? - kiwnęłam głową.
-Na początek truchtem. Byłoby fajnie tak 10 km, ale jeśli nie dasz rady powiedz, zrobimy przerwę.
-Jasne - wiedziałam, że za nic się nie przyznam, nawet, gdybym padała na łeb.
-No to wio, cztery razy wokół budynku głównego Starka.

Biegłam ile sił w nogach, ale i tak widziałam słabo ukrywaną irytację na twarzy Steve'a. Po trzecim okrążeniu czułam, że jeszcze chwila i wypluję płuca. Na szczęście jakimś cudem dotrwałam do końca. Nie pocieszyło mnie stwierdzenia Kapitana, że taki bieg trzeba będzie powtarzać minimalnie raz na dwa dni. Ledwo po skończeniu prysznica porwał mnie Bruce i tłumaczył system gestów i znaków, którym będziemy się posługiwać. Razem ze mną uczył się Loki. Tylko że on nie musiał robić notatek, bez których ja byłabym bezradna. Szybka przymiarka kombinezonu, zjedzony w pośpiechu obiad i odbyłam pierwszą lekcję samoobrony. Tym razem ze Starkiem. Myślałam, że będzie luźniej niż ze Steve'm, ale się grubo pomyliłam. Tony nie dał mi ani chwili wytchnienia. Na koniec dnia czułam jak pulsuje każdy najmniejszy mięsień. Opadłam zrezygnowana na łóżko obok Lokiego zatopionego w lekturze.

-I co, odpuszczasz? - usłyszałam szept nad uchem.
-Chciałbyś - mruknęłam zasypiając.

*************************************************************
Moja nauka do matury opiera się już na powtórkach, więc liczę, że teraz wracam już z w miarę regularnymi rozdziałami ;)

After RagnarokOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz