Rozdział 27

282 16 2
                                    

Reprezentacja stała już w terminalu za piętnaście minut ich samolot odlatywał do Francji. Wszyscy oddali już swoje bagaże. Piłkarze stawili się w komplecie do tego prezes, trener, fizjoterapeuci i wszyscy ludzie zajmujący się sprzętem i reprezentantami. Nie było jednak wśród nich Karoliny. Już od kiedy weszli Milik niecierpliwie rozglądał się za nią. Stał teraz z trenerem czekając na jej przyjście. Minuty mijały, a ona dalej się nie pojawiała. Arek na dziesięć minut przed odlotem zdenerwowany powiedział do trenera:

– Co jeśli nie przyjdzie? – Spojrzał na niego.

– Na pewno przyjdzie. Przecież jest odpowiedzialna – zapewnił go jednak sam do końca nie był pewny swoich słów.

Wszyscy zaczęli już wchodzić do samolotu. Kiedy Milik i Nawałka zrezygnowani podeszli bliżej wejścia. Arek ostatni raz obejrzał się w stronę drzwi wejściowych do terminalu. Uśmiechnął się, ponieważ zobaczył ją. Karolina biegła ile sił w nogach na jej ramieniu wisiała wielka torba podróżna. Jej włosy wyglądały jakby piorun w nie uderzył. W końcu dobiegła do mężczyzn.

– Przepraszam za spóźnienie, ale koleżanka mnie odwoziła – powiedziała na jednym oddechu. – Już nigdy z nią nie pojadę. Prawie trzy razy wpadłyśmy do rowu, a na zakrętach to prawie sto dwadzieścia jechała – wydyszała.

Od początku rozmowy ani razu nie spojrzała na Arka. Dlatego on postanowił wziąć do serca słowa trenera i wyszedł pierwszy z inicjatywą.

– Cześć. Tęskniłem – powiedział.

– Cześć – odpowiedziała lekko zmieszana.

Stresowała się spotkaniem z Arkiem. Nie była pewna czy on dalej chce jej. Poza tym niezręcznie było podejść do niego i od tak rzucić mu się na szyję i udawać, że nic się nie stało. Nie chciała też wyjść na jakąś puszczalską. Jakby nigdy nic poszła do samolotu. Wszyscy pozajmowali już miejsca. Karolina rozejrzała się w poszukiwaniu wolnego miejsca. Nagle podszedł do niej Milik i powiedział:

– Mam dla nas już zajęte miejsca.

– Przepraszam, ale obiecałam już Piotrkowi, że z nim usiądę. Obietnic się przecież dotrzymuje – powiedziała. Była to oczywiście wymówka, a Zieliński nic o tym nie wiedział.

– Mi też obiecałaś, że pojedziesz ze mną do Madrytu i razem z niego wrócimy,  a ty mnie zostawiłaś. No dobra usiądę za wami – powiedział zniechęcony.

Karolina przytaknęła mu i usiadła obok Piotrka. Ten zdziwiony spojrzał na nią.

– A tobie co? – zdziwił się.

– Zaszczycę cię siedzeniem ze mną. Rozumiem, że się cieszysz.

– No oczywiście, ale czy Aro się na mnie nie obrazi?

– Na pewno nie. On nie jest taki. Prawda Aro? – Odwróciła się do tyłu.

Arek od niechcenia przytakną. Tak naprawdę nie wiedział na co zezwalał, ponieważ słuchał muzyki i zapomniał o całym świecie. Karolina natomiast całkowicie zajęła się rozmową z Piotrem. Świetnie się im rozmawiało. Nie był on może tak rozrywkowy jak Grosicki lub Jędrzejczyk, ale za to był naprawdę miły. Pod koniec lotu Zieliński zadał Karolinie pytanie:

– Karolina, a Aruś zrobił to, co Aruś zrobić miał? – Spojrzał na nią znacząco.

– A co niby miałby zrobić? – odpowiedziała zdziwiona, kompletnie nie wiedziała, o co mu chodzi.

Zieliński w odpowiedzi tylko znacząco poruszył brwiami.

– Nie wiem, o czym mówisz.

– Trener, Aro, Grosik nic ci to nie mówi? – zdziwił się.

Na spalonymOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz