Rozdział 14

2.8K 84 37
                                    

Hermiona

- Czy ty, Hermiono Jean Granger, uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz wybranką mego serca?

Zamarłam. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Stałam sparaliżowana z otwartymi ustami i patrzyłam na pudełeczko trzymane w rękach chłopaka. Skąd on je wytrzasnął?

Gdy otworzył wieczko, moim oczom ukazał się najpiękniejszy pierścionek jaki w życiu widziałam.

Draco Malfoy mi się oświadczył.

Mój odwieczny wróg mi się oświadczył.

Chłopak którego kocham, mi się oświadczył.

Ja chyba zaraz umrę...

- Draco... - wydusiłam z siebie po długiej chwili. - To wszystko... To się tak szybko dzieję...

Wszystkie oczy na korytarzu były skierowane na nas. Każdy miał szeroko otwartą gębę i patrzył na nas z niedowierzaniem. W sumie go rozumiem, bo w końcu nie codziennie widzi się arystokratę, oświadczającego się szlamie. I to w dodatku z taką gracją.
Teraz rzadko mężczyzna klęka przed kobietą i "wygłasza poetycką przemowę" zamiast wprost spytać: Wyjdziesz za mnie?

Blondyn spojrzał na mnie tak błagalnym, pełnym miłości wzrokiem, że poczułam, że to będzie on. On jest tym idealnym. Jest mi przeznaczony.

- Ja... Ja... Tak, matko, tak!!!! - pisnęłam tak, że niektórzy podskoczyli z zaskoczenia.
Draco w ciągu następnej sekundy już trzymał mnie w swoich ramionach. I już nigdy nie muszę go puszczać!! Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Tak, zdecydowanie.

- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!! - krzyczał Draco. - Jestem najszczęśliwszym chłopakiem pod słońcem!!!!

Zaczęłam się śmiać, tuląc go do siebie. Szczerzyliśmy się do siebie jak debile. W tej chwili dosłownie każdy kto nas widział stwierdziłby, że nie można nas bardziej uszczęśliwić.

Narrator

Nagle na całym piętrze zamku wybuchły wielkie brawa lub typowe "Buuuuuuuuuu" ze strony osób, którym niezbyt się ten związek podobał. Niektórzy nawet wybiegli z miejsca oświatczyn, płacząc. Robili to oczywiście fani i fanki tej dwójki.
Pierwsi przybiegli do pary Ginny, Blaise i Pansy.

- OMG!!!! No nie wierzę!!! - piszczała Ginny, a Pansy jej wtórowała.

- Matko, nareszcie!! Dzięki, Bogu, że się nie pozabijaliście! - powiedział Blaise.

Potem zbiegło się więcej uczniów (głównie ślizgonów, bo gryfoni się poobrażali) gratulując i wrzeszcząc.

W końcu, jakimś cudem, Draconowi i Hermionie udało się wydostać z tłumu i pójść na błonia.

Przechadzali się beztrosko, myśląc, że już nic nie może im zepsuć humorów...
__________________________________
Hejka!
Tak, to ostatnie zdanie miało zabrzmieć mrocznie, bo w końcu za rogiem czai się jeszcze Astoria, no i oczywiście nasz kochany Lucjusz 😏. Więc spokojnie to nie koniec...

DRAMIONE - The heart is not a servantOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz