Ten ogień, który we mnie płonie nie chce mnie spalić.
Próbuję w to wierzyć, bo wiara pomaga mi przetrwać.
Staram się nad nim panować, jakbym miała moc, którą trzeba poskromić.
Kiedy trzeba budzę go, kiedy nie, pozwalam, by tylko się tlił i ogrzewał mnie.
Ten ogień to moje własne światło na drodze, gdzie panuje mrok.
Pragnę, by płonął w ciemności, żebym widziała wszystkie przeszkody.
Gdy wkraczam na ścieżkę niebezpieczną, zamykam go w dłoniach.
Nie chcę spalić tego, co nie może się bronić.
A ja...
Ja tego nie potrafię .
Moja obrona to jednocześnie atak.
Dlatego nie podchodź zbyt blisko.
Patrz na mnie z boku.
Pozwól mi płonąć.
I nie ucierpisz.
Ani ty.
Ani ja.
Nie ucierpimy.
Nie chcę by ktokolwiek cierpiał przeze mnie.
