Obudziłam się wtulona w Harryego. Czułam się już o wiele lepiej niż wczoraj. Nagle poczułam jak coś, albo KTOŚ mocniej przyciąga mnie do siebie.
- I jak się czujesz ? -zapytał zaspanym i zachrypniętym głosem.
- Dobrze -gdy to powiedziałam, położył swoją dłoń na moim policzku, tak że teraz patrzyłam mu prosto w oczy. Były intensywnie zielone, wypełnione troską. Takiego go uwielbiałam.
A może nawet kochałam.
- Napewno ? - zapytał z niedowierzaniem. Nie dziwie mu się, bo wczoraj naprawdę nie wyglądało to dobrze.
- Tak- odpowiedziałam, a on delikatnie mnie pocałował. Znowu mogłam poczuć, smak jego ust.
Leżeliśmy, tak dłuższą chwilę. Było mi naprawdę dobrze. Cieszyłam się że jak na razie nie drążył tymatów mojej ucieczki. Nie miałam ochoty o tym rozmawiać. Bardziej zastanawiałam się kim był ten mężczyzna, nigdy wcześniej go nie widziałam.
Postanowiłam że wreszcie wstanę z łóżka.
- A gdzie się, księżniczka wybiera ? -zapytał, gdy próbowałam wyrwać się z jego uścisku.
- Nie mogę, cały dzień leżeć w łóżku.
- Właśnie że możesz- powiedział i dalej mocno mnie trzymał. Wiedziałam że w ten sposób na pewno nie wstanę, a więc wpadłam na naprawdę głupi pomysł.
Siadłam na nim okrakiem i zaczęłam namiętnie całować. On początkowo był zaskoczony, ale później zaczął oddawać moje pocałunki. Nagle przekręcił mnie tak że teraz on leżał na mnie.
Kuźwa, tego nie przewidziałam.
- Ja już znam te twoje plany. Teraz już napewno nie wstaniesz- powiedział dalej mnie całując.
Próbowałam się wyrwać, ale bez skutku.
Myśl idiotko, myśl.
Dobra, wiem że mnie za to zabije, ale trudno. Kopnełam go w jego czułe miejscem. On gwałtownie się odemnie odsunął i zaczął zwijać się z bólu.
- Do zobaczenia na śniadaniu- powiedziałam z chytrym uśmiechem.
- Oj jeszcze tego pożałujesz- powiedział z udawaną złością.
- Zobaczymy.
Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania. Udałam się w kierunku łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się w przygodowany strój- zwykłe czarne spodnie z wysokim stanem, biały sweterek i trampki. Włosy wyprostowałam, i wykonałam delikatny makijaż.
Na korytarzu roznosił się zapach naleśników.
Gdy weszłam do kuchni, Harry już siedział przy stole.
- Piękne dziś wyglądasz, skarbie.
- Dziękuje- odpowiedziałam i zajełam miejsce obok niego, nakładając porcje naleśników na swój talerz. Przez dłuższą chwilę jedliśmy w milczeniu, ale wreszcie postanowiłam zadać mu pytanie które dręczyło mnie całą noc.
- Harry ?
- Tak ?
- Kim był ten mężczyzna ?
- To nikt ważny, nie powinnaś się tym przejmować.
- Napewno ?
- Tak.
- Muszę dziś załatwić kilka spraw, jak skończę to przyjdę do ciebie. Jakbyś czegoś potrzebowała to przyjdź.
- Dobrze- powiedziałam a on poszedł w kierunku swojego gabinetu.
No to super, przez pół dnia będe się nudzić. Tak to przynajmniej mogę go denerwować, albo on mnie. No trudno.
Standardowo zaczełam oglądać, jakiś serial w telewizji.
Po upływie kilku godzin, usłyszałam zbliżające się kroki.
- Księżniczka, się nie nudziła ?
- Nie.
- To dobrze. Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia.
- Jaką ?
- Jedziemy do kina a później na kolacje, co ty na to ?
- Jeszcze się pytasz. Na jaki film jedziemy ?
- Zobaczysz.
- HARRY.
- Już się tak nie złość.
- Dobra- dałam sobie spokój bo wiedziałam że i tak nic nie powie- idę się ogarnąć.
- Okey, masz godzinę.
- Chyba śnisz.
Zaczełam zastanawiać się co ubrać. Postawiłam na krótką, czarną, obcisłą sukienke z dekolt i szpilki tego samego koloru.
Moje długie i gęste rzęsy podkreśliłam czarnym tuszem, i przykryłam niedoskonałości korektorem. Po niecałych dwóch godzinach, byłam gotowa.
Pov. Harry
Siedziałem w salonie już jakieś dwie godziny. Zawsze zastanawiałem się co można robić przez tyle czasu. Nagle usłyszałem zbliżające się kroki.
No nareszcie.
- Długo kazałaś na siebie czekać- powiedziałem, a gdy odwróciłem się i na nią spojrzałam, to po prostu oniemiałem z wrażenia. Wyglądała naprawdę przepięknie.
Pov. Molly
- Wow, opłacało się tyle czekać- powiedział z uśmiechem, a ja poczułam że moje policzki robią się czerwone.
Harry podszedł do mnie i delikatnie mnie pocałował. Wziął moją ręke i poprowadził do garażu. Wsiedliśmy do jednego z jego sportowych aut.
Z tą prędkością, już po paru minutach byliśmy na miejscu.
-Kuźwa, Harry !- od razu po wyjściu z kina zaczełam na niego wrzeszczeć. Ten debil doskonale wiedział, że nie nawidzę horrorów.
- No, co. Przecież film był bardzo ciekawy- powiedział i zaczął się śmiać.
- Yhyy. Zrobiłeś to tylko po to aby mnie zdenerwować.
- Możee- powiedział i przytulil mnie- ale nie gniewasz się ?
- Załużmy że nie.
- To dobrze. Chodź jedziemy na kolacje.
Po ok. 15 minutach byliśmy na miejscu. Harry podszedł i otworzył mi drzwi od strony pasażera. Na ten gest, delikatnie się uśmiechnęłam.
Nie potrafiłam go rozgryść, raz był miły i taki kochany, a raz bezuczuciowym idiotą, który bardzo mnie ranił.
Restauracja, była urządzona w ciepłych kolorach. Obrusy na stolikach były czysto białe. A szklane żyrandole, nadawały uroku temu miejscu. Było tu przepięknie.
Harry zaprowadził mnie do stolika przy oknie. Widoki robił wrażenie.
- Co księżniczka, zamawia ? - zapytał Harry.
- Wiele razy ci mówiłam, abyś tak do mnie nie mówił- powiedziałam jednocześnie biorąc do ręki kartę. Nie umiałam się na nic zdecydować.
- I co ?
- Nie mam pojęcia, zamów coś za mnie.
- Okey.
Szczere, trochę się boje co Harry dla mnie wybierze. Chociaż on zna mnie lepiej, niż ja.
Po 15 minutach kelner, przyniósł nam jedzenie. Były to owoce morza, które uwielbiałam. Rozmawialiśmy o bez sensownym tematach. Po skończonym posiłku, wróciliśmy do domu.
Wzięłam szybki prysznic i założyłam luźną koszulkę i bieliznę. Gdy weszłam do sypialni, Harry leżał, już na łóżku i oglądał telewizję. Położyłam się obok niego i oparłam głowę o jego tors. Zaczął delikatnie całować mnie po dekolcie.
Pov. Harry
Wszystko szło w dobrym kierunku. Aż nagle zadzwonił mój telefon.
- Kuźwa, czemu zawsze w takim momencie- pomyślałem. Wziąłem do ręki telefon i zobaczyłem na wyświetlaczu nazwisko Louisa, wiedziałem że on nigdy nie dzwoni z byle powodu...
CZYTASZ
Musisz Być Moja
RomancePrzyłożył mi ścierkę do ust i chwilę później zaczęło mi się robić słabo. Jedyne co usłyszałam zanim straciłam, przytomność to strzał.
