Spędzili całą noc świętując. Następny dzień minął im na leczeniu kaca. Dnia trzeciego byli już w stanie użytkowym.
Ciemnowłosa powoli podniosła się z łóżka. Wtedy to zobaczyła, że jest w nieswojej sypialni. Obok niej na łóżku leżał Ezio. Momentalnie ogarnęło ją przerażenie. Kiedy sprawdziła, że ich ubrania są na miejscu i nic się nie wydarzyło, odetchnęła z ulgą.
Położyła nogi poza łóżkiem i przeciągnęła się. Poczuła jak mężczyzna poruszył się za nią. Odwróciła się i uśmiechnęła do niego.
- Wygląda na to, że nie zrobiliśmy nic głupiego. - Powiedziała wstając i wciągając buty. Odwróciła się. Ezio wciąż spał zawinięty w pościel. Chwyciła za koniec kołdry i szarpnęła, odkrywając mężczyznę. - Wstawaj, mia Bella Addormentata*. Bo ci przepadnie ważne spotkanie.
Później opuściła pokój. Ezio powoli zwlekł się z łóżka. Nie czuł już skutków spożycia alkoholu, jednak wciąż nie miał ochoty na robienie czegokolwiek. Jednak nie mógł sobie pozwolić na opuszczenie tego.
Kiedy miał już wstać z łóżka, drzwi do pokoju otworzyły się i weszła Sirio.
- Dobrze, że wstałeś. - Rzuciła mu chleb. - Śniadanie. A teraz się pośpiesz, bo możesz nie zdążyć.
- Nie idziesz ze mną? - Zapytał, odgryzając kawałek pieczywa.
- Sam dostatecznie się wyróżniasz. Poza tym jednej osobie łatwiej jest się ukryć niż dwóm. - Powiedziała dopinając do pasa miecz oraz narzucając na ramiona pelerynę.
- Co planujesz? - Zapytał, kończąc „śniadanie". Było wtedy koło południa.
- Pewnie wpadnę do Leonardo...o ile nie będzie miał zbyt wiele na głowie. Znaleźliśmy wspólny język. - Powiedziała, kierując się do drzwi. - W każdym razie gdybyś mnie szukał, to pewnie tam mnie znajdziesz. Buona fortuna*. - Nie czekając na jego odpowiedź opuściła pokój.
🔪
- Co byś zrobił gdybyś dowiedział się, że jestem córką twojego największego wroga? - Zapytała ciemnowłosa i odgryzła kawałek jabłka. Siedziała już którąś godzinę u Leonardo. Mężczyzna nie miał nic przeciwko jej towarzystwu. Rozmowa z nią pozwalała mu oderwać się na trochę od pracy. W tym momencie ciemnowłosa stała, oparta o stolik na którym pracował Leonardo. Nie przeszkadzała mu, więc nie stwarzało to dla niego problemu.
Kiedy zadała pytanie oderwał wzrok od papierów i spojrzał na nią zdziwiony.
- Skąd takie pytanie?
- Hipotetyczne. Zastanawiam się co byś zrobił. - Mężczyzna powrócił do pisania. Ciemnowłosa sądziła, że sprawa skończona, jednak po chwili usłyszała jego głos.
- A czy to, że nie wiem sprawia, że jesteś inna?
- Nie? - Nie wiedziała o co mu chodzi.
- A jeśli wiedziałbym, to byłabyś innym człowiekiem.
- Nie. - Wstała i odwróciła się do niego. - O co ci chodzi?
Podniósł na nią wzrok i uśmiechnął się.
- Nie ważne czyją córką jesteś. Jesteś sobą. Nie wybierałaś rodziców. Ważne, że ty to ty i nie zmieni tego kim jest twój ojciec.
Patrzyła na niego przez chwilę oniemiała. Później jej usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu.
- Dziękuję, Leonardo.
- Polecam się na przyszłość. Mówiłem ci już, jeśli czegoś będziesz potrzebować nie wahaj poprosić.

CZYTASZ
My enemy [PL]
FanfictionJest to lekko przerobiona wersja Assassin's Creeda. Fabuła jest odrobinę nagięta, ale najważniejsze aspekty pozostają takie same. W książce posługuję się mieszanym, jednak z przewagą współczesnego, językiem. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dla nieznającyc...