NOCE I DNIE

2.6K 38 3
                                        

W siódmym niebie nienawiści zmiłowania ani gram
W siódmym niebie nienawiści lepiej niż na haju nam
Nic tam nie jest wybaczone byle drobiazg byle grzech
Wszystkie chwyty dozwolone, by przywalić komuś, ech.
[Lady Pank – Siódme Niebo Nienawiści]

Severus od kilku już dni obserwował swą nową zabawkę. Ku własnemu zdziwieniu, odkrył w tym krnąbrnym chłopaku kilka pozytywnych cech, które go bardzo zaskoczyły. Po pierwsze Potter potrafił słuchać, po drugie kilkakrotnie przyłapał go na czytaniu woluminów o eliksirach, a ten zielonooki uparciuch doskonale rozumiał trudny tekst, a po trzecie, mimo pierwszych nieśmiałości i wahań był dobrym kochankiem.
No, dobrym jak dobrym, to może za dużo powiedziane. Jeszcze zbyt często się rumienił i był niecierpliwy, ale szybko się uczył, co było dla Severusa szokiem, bo zawsze miał go za krnąbrnego leniwca i głąba.
I nie chodziło tylko o postępy w wyrafinowanej i subtelnej nauce miłości fizycznej, Potter w ogóle szybko się uczył i był zdolny.
Bardzo szybko pojął, że w ciągu dnia jest niemile widzianym gościem, ale podczas wspólnych posiłków, Severus oczekuje od niego nie tylko obecności, nienagannego zachowania przy stole, ale także elokwentnego i czynnego udziału w dyskusji.
Chłopak potrafił być elokwentny i ładnie się wyrażać, kiedy chciał - to także był szok dla mistrza eliksirów.
Harry szybko załapał dobre maniery i nie popełniał żadnych większych gaf, a po tygodniu był jednym z ulubionych rozmówców przy stole samego Marvolo, jak i wybrednego i wymagającego w dyskusji, Lucjusza.
To był rekord sam w sobie.
Severus także lubił rozmowy przy stole - brakowało mu tylko zdania Hermiony Granger, która była jedną z jego najzdolniejszych uczennic. Ale nie nalegał na jej udział w dyskusji. Wiedział, że dziewczyna jest zalękniona i że ten zadufany gnojek, Draco nie pozwala jej na żadne dyskusje, na zadawanie pytań, absolutnie na nic.
Nawet Tom przestał ją delikatnie zagadywać. Zawsze rumieniła się i spuszczała wzrok, coś niewyraźnie mrucząc pod nosem, jakby przepraszała za to, że żyje.
Snape'owi było jej coraz bardziej żal...

***

Incydent przy obiedzie, który miał miejsce jakieś dziesięć dni, od dnia piętnowania trójki Gryfonów, wstrząsnął Severusem i sprawił, że mężczyzna postanowił mieć większe baczenie zarówno na Draco Malfoya jak i jego "podopieczną."
Dziewczyna była już totalnie zalękniona i pokorna – nie, ona po prostu zachowywała się tak jakby jej nie było.
Podano deser i wszyscy jedli w milczeniu...
- Lody, mniam – powiedziała nagle Ginny, ku wielkiej konsternacji Lucjusza.
- Zachowuj się, co za mniam?! - warknął zdegustowany.
- Przepraszam - odrzekła dziewczyna dosyć beztrosko - po prostu lubię lody... Następnym razem powiem cóż za wykwintny deser... Tak lepiej, sir?
- Zdecydowanie - wtrącił się Severus - należy wyrażać się z gustem, zwłaszcza przy stole.
- Ja nie mam nic przeciwko mniam - Marvolo uśmiechnął się nad wyraz rozbrajająco - chociaż to rzeczywiście w wyższych sferach nie przystoi, prawda Sybillo?
- Tak panie - odrzekła sztywno Trelawney. Tej nocy miała iść w odstawkę na rzecz Lupina.
- A ty co o tym sądzisz, Remusie? - Tom kurtuazyjnie zwrócił się do swojego "podopiecznego", który jak zwykle zajmował miejsce po jego prawej stronie.
- Mniam? Myślę, że to dobre określenie... zwłaszcza na lody. Pod warunkiem, że nie są jedzone na salonach, czyli w takich okolicznościach, jak teraz.
- Phi - wyrwało się Harremu i Severus posłał mu ostrzegawcze spojrzenie.
- Przepraszam wszystkich - Harry leciutko się zarumienił przy tych słowach, ale mina Snape'a znacznie złagodniała.
Nagle Severus zwrócił swoje przenikliwe spojrzenie na Hermionę. Była blada i miała zbolały wyraz twarzy. Mistrz eliksirów podejrzewał, że jej coś dolega, ale dziewczyna nie poskarży się za żadne skarby świata.
Złamał dotychczasowe zasady i ignorując wściekłe spojrzenie Dracona zapytał:
- Co ci jest Granger, nie smakuje ci, czy się źle czujesz? - Jak się później okazało wyświadczył jej niedźwiedzią przysługę.
Hermiona podniosła na niego zalękniony wzrok i nie powiedziała nic tylko przepraszająco się uśmiechnęła. Miała miesiączkę i bardzo bolał ją brzuch. To było trochę dziwne, w końcu na trzeci dzień zazwyczaj już tak nie cierpiała. Dziewczyna podejrzewała, że to kwestia ciągłego stresu i dyskomfortu psychicznego. Ale do bólu można się było przyzwyczaić.
Teraz wszyscy patrzyli na Hermionę z zaciekawieniem. Harry i Ginny mieli spojrzenia pełne troski, ale największe współczucie widać było, jak na ironię, nie w oczach człowieka, ale w oczach wilkołaka. Lupina patrzył na nią niemal z czułością.
Dziewczyna skromnie spuściła wzrok oczekując jakiejś zjadliwej uwagi ze strony Dracona i oczywiście się doczekała.
- Granger? - głos Malfoya juniora mógł posłużyć w tej chwili do wytapiania stali, tak był "miękki" i "delikatny". - Panna Szlama Granger bardzo lubi lody, ale nie takie.
- Uważasz, że to było zabawne synu? - spytał chłodno Lucjusz a Marvolo posłał młodzieńcowi, spojrzenie pełne dezaprobaty.
Severus zobaczył, że Hermiona jest zawstydzona i bliska łez i miał ochotę przyrżnąć Draconowi pachem na goły tyłek.
"Kiedyś to zrobię - pomyślał mściwie - w końcu jest moim chrześniakiem i mam do tego święte prawo."
Harrego krew zalała i już miał się odezwać, ale Snape powstrzymał go sugestywnym spojrzeniem czarnych, bezdennych oczu.
Ginny gapiła się na Dracona szeroko otwartymi oczami a Sybilla posłała mu takie spojrzenie, że Tom zastanawiał się jakim cudem, młodzieniec je przeżył.
- Powstrzymaj się od takich komentarzy przy stole Draco, dobrze? - Marvolo powiedział to bardzo grzecznie i bardzo kurtuazyjnie, ale zarazem bardzo sugestywnie i młody Malfoy wiedział, że musi uważać na to co mówi. Nie miał ochoty jednak odpuścić okazji do poniżenia Granger. To mogło być bardzo ciekawe doświadczenie.
- Granger - powiedział jadowicie słodkim tonem. - Mogłabyś wykorzystać swoje słodkie usta do czegoś pożytecznego, w końcu i tak nie jesz.
Hermiona popatrzyła na niego niemal ze zgrozą. Chyba nie miał na myśli tego, nie tak publicznie...
- Teraz, sir? – spytała z taką rozpaczą, że Marvolo poczuł do niej niemal braterską miłość a czekoladowe oczy Lupina zwęziły się niebezpiecznie.
- Nie pytaj, jak kretynka, tylko wykonuj moje polecenia. Od tego w końcu jesteś.
Hermiona zbladła jeszcze bardziej, poczuła, że za chwilę się popłacze z upokorzenia.
Wszystkich przy stole sparaliżowało. Ginny zamarła z łyżeczką między stołem a otwartą buzią i już buzi nie zamknęła. Lucjusz popatrzył na syna jakby go widział po raz pierwszy w życiu. Marvolo niebezpiecznie zmarszczył brwi, ale nic nie powiedział. Chciał zobaczyć jak rozwinie się ta groteskowa sytuacja.
Severus poczuł wściekłość, ale jak zwykle zachował zimną krew i złapał z całej siły rękę Harrego zmuszając tym samym chłopaka, który był nieomal w stanie furii, do milczenia.
Sybilla miała wrażenie, że się przesłyszała.
„A mówią, że Tom jest potworem – pomyślała z obrzydzeniem. – W takim razie wolę potwory i wilkołaki od rozwydrzonych i rozpieszczonych młodych przedstawicieli arystokracji.”
Lupin miał na twarzy wypisaną żałość, ból i złość. Marvolo wiedział, że jeżeli do czegoś dojdzie, Remus po prostu wyjdzie. Miał do tego prawo – nie był napiętnowany. Był na tyle honorowy, że Tom mu uwierzył na słowo, iż nie ucieknie. Na osobności Lupin miał prawo mówić mu po imieniu. Najczęściej używał tego drugiego. Riddle nie przepadał za imieniem swojego ojca.

Ostatni Bastion |Harry Potter| [REUPLOAD]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz