******
Kobieta to taka rzecz, że w jakikolwiek sposób będziesz ją badał, zawsze będzie dla Ciebie nowością.
[Lew Tołstoj]
Sybilla poprawiała ramiączka przezroczystej muślinowej koszuli nocnej, gdy nagle ktoś złapał ją za ramiona.
- Mam cię – Marvolo cieszył się jak dziecko, że ją przestraszył i zmusił do cichego pisku.
- Naprawdę zabawne – orzekła Syb z dezaprobatą
- Mam pomysł. Za dwie doby pełnia, może byśmy tak zajęli się dzisiaj Moonym a nie tobą. Przebolejesz? – uniósł zalotnie do góry lewą brew.
Kobieta uśmiechnęła się złośliwie. Od paru dni marzyła o tym, żeby zobaczyć i usłyszeć jak Lupin wije się i jęczy z rozkoszy, i jak nie ma w tym względzie nic do powiedzenia.....
- No tak, wyzyskiwać biedną pobitą kobietę z należnych jej rozkoszy... A co ja będę z tego miała?
- Sybillo twa altruistyczna postawa aż poraża... satysfakcję?
- To za mało.
- Będziesz mogła usiąść na tyłku i nie jęczeć z bólu?
- Czy to groźba?
– Nie, Trelawney, obietnica.
- Dobrze, już dobrze, ale ja mu o tym powiem.
- Co ma mi kto powiedzieć? - zapytał zaniepokojony Lupin wchodząc do sypialni.
- A co byś chciał? – zalotnie spytała Trelawney i kusząco opuściła jedno ramiączko swojego przezroczystego wdzianka.
- Chciałbym zobaczyć ciebie w ekstazie – odrzekł ze złośliwym uśmiechem. – Och, i chciałbym usłyszeć jak błagasz mnie o spełnienie, Syb...
- Naprawdę Remmi? – kobieta słodko się uśmiechnęła. – To będziesz musiał sobie poczekać... – podeszła do niego, wspięła się na palce i szepnęła prosto do ucha wilkołaka:
- Pan orzekł, że zajmiemy się dziś tobą, wiesz, pełnia za dwa dni... – Lupin zmarszczył czoło i zrobił zawiedzioną minę.
Przypomniało mu to o czymś, o czym wolał w tej chwili nie myśleć, ze względu na umiejętności Lorda jako Legilimenty. Na siedem dni po pełni planował wielką ucieczkę z Syb i dzieciakami, właśnie ze względu na dzieciaki. On się przyzwyczaił, ale przed nimi było całe życie i może gdzieś tam czeka ich lepsza przyszłość...
- Zaraz, a ja nie mam nic do powiedzenia? – wrócił myślami do obecnej sytuacji i zaczął oponować, cofając się w stronę drzwi.
- No, w sumie - Lord z uwaga przyglądał się swoim paznokciom - to... nie...
- Ale... ja się... ale...
- Lupin, człowieku, nie jąkaj się, chyba się nas nie boisz?
Remus spojrzał najpierw na Sybillę, później na Lorda, znowu na Sybillę i szczerze odpowiedział.
- Jak diabli...
Zarówno Marvolo, jak Trelawney doznali szoku i popatrzyli na Lupina z niedowierzaniem.
- Hej, naprawdę? – Sybilla otworzyła na oścież jasnobrązowe, świetliste oczy i wpatrzyła się w niego z jawnym zainteresowaniem.
- Aha – Remus mocno się zarumienił.
- A byłeś już pod prysznicem? – spytał pozornie bez związku Tom.
- Eee, nie – odrzekł zbity z tropu wilkołak.
- To pójdziemy z tobą... ale nie pod prysznic, tylko do baseniku z jakuzzi, zaręczam ci, że się odprężysz i przestaniesz się bać...
- Jakoś wam nie wierzę -mruknął wilkołak i ukradkiem próbował wyjść z sypialni, ale mu się to nie udało. Udało mu się natomiast wylądować w ogromnej wannie, w pomieszczeniu obok.
- To wcale nie jest śmieszne - mruknął zdejmując z siebie mokrą koszule.
- Wręcz przeciwnie, jest - zawołała Sybilla, która na moment zapomniała, że pomimo tego iż Remus wygada na niedożywionego i chorego człowieka, dysponuje wielką siła i zbliżyła się do wanny. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. Minutę później ona również znalazła się w wodzie i wyglądała równie śmiesznie jak jej poprzednik. Jedyną osobą, która nago i z własnej woli znalazła się w wodzie, był Lord.
Wszedł do baseniku z uśmiechem świadczącym o poczuciu wyższości i samozadowoleniu.
- Jak dzieci, zupełnie jak dzieci... – oświadczył poważnym tonem
- No, a mnie niby kto wrzucił? – spytał urażonym tonem Lupin.
- Nie gadaj głupot, tylko ściągaj spodnie, bo wyglądasz śmiesznie – odrzekł Czarny Pan... - Albo nie – dodał ze złośliwym uśmieszkiem. – Syb ściągnij mu portki, tylko powoli i tak żeby się podniecił...
Sybilla wyszczerzyła się radośnie.
- Z wielką chęcią - odrzekła i ochoczo zabrała się do roboty, a Lupin, drugi raz tego wieczoru, poróżowiał na twarzy.
Kobieta zaśmiała się zalotnie.
- Chętnie bym go podnieciła... – powiedziała głośno i wyraźnie, kładąc dłoń na kroczu mężczyzny - ...ale on już jest pobudzony. Lupin zaróżowił się mocniej, a Lord krzywo się uśmiechnął.
- To mu pomóż, Sybuś, ja popatrzę... Ach i ściągnij z siebie tą niedorzecznie mokrą koszulinę...
Sybilla spojrzała na Lorda z dziwnym uśmiechem, podpłynęła do niego i zaczęła szeptać mu coś na ucho jednocześnie pieszcząc go pod wodą. Lord obrzucił uważnym spojrzeniem Remusa i uśmiechnął się do Sybilli.
- W sumie może to być zabawne, ale i tak najpierw się rozbierzesz, a później pomożesz zdjąć te niepotrzebne szmatki naszemu wilkowi.
Kobieta chciała zaoponować, ale przypomniała sobie poranne lańsko, okropny ból pośladków i wykonała polecenie Lorda. Najpierw zdjęła swoja mokrą i przeźroczystą koszulkę, a następnie bardzo wolno pozbawiła Remusa ubrania.
Ustała w wodzie i złapała pierwsze lepsze mydełko. Podniosła je do nosa, przez chwile wąchała, po czym z dziwnym uśmiechem spojrzała na Lorda.
- Ktoś tu używa pomarańczy....
- Ktoś tu chce mieć obolały tyłek - odpowiedział zaczerwieniony mężczyzna, ale powoli wraz z wilkołakiem podniósł się z baseniku.
Sybilla rzuciła jedno mydełko w stronę Lorda, a drugie zaczęła obracać w dłoni.
- No to go umyjemy... dokładnie umyjemy... – powiedział cicho i z rozbawieniem Marvolo, podchodząc do Lupina i obracając go tyłem do siebie.
- No co, wilczku? Coś się nie podoba? – spytał, gdy zauważył jak Remus przełyka głośno ślinę.
Lupin pokręcił przecząco głową i postanowił być grzeczny.
Sybilla i Tom myli powoli, i dokładnie całe jego ciało. Kobieta zajęła się przodem, a Lord tyłem. Dłonie Pana Ciemności zaczęły rozprowadzać mydło po pośladkach wilkołaka i Remus cicho jęknął. Na jednym jęku się nie skończyło, bo Sybilla uznała, że musi bardzo powoli i bardzo dokładnie namydlać wnętrze ud Lupina.
- Widzisz Remmi? Jest ci z nami dobrze... I czego się bałeś? – spytał Marvolo muskając długimi palcami jądra mężczyzny.
Remus nic na to nie odpowiedział, tylko jęknął cicho. Było mu naprawdę wspaniale. Po prostu cudownie. Sybilla uśmiechnęła się sama do siebie, wzięła do ręki gąbkę i zaczęła obmywać ciało Remusa. Ten otworzył oczy myśląc, że to już koniec przyjemniej kąpieli, ale ku wielkiemu zdziwieniu okazało się, że to dopiero początek. Wróżka uśmiechnęła się zalotnie i objęła dłonią jego nabrzmiały członek.
- Pamiętasz jak błagałam cię o litość? No cóż... ja nie zamierzam się nad tobą litować....
Brązowooki mężczyzna ani przez chwile w to nie wątpił, nie wątpił też w to, że cienia litości nie okaże mu także Voldemort, który potrafił być opanowany i wyrafinowany aż do bólu.
- Podoba ci się wilczku? – spytał Marvolo, co Lupin zignorował. Zacisnął zęby i syknął do Sybilli:
- Nie poproszszszę cię o litośśśść – kobieta się zaśmiała i wypuściła jego męskość ze swojej dłoni.
- Zawzięty – powiedziała z uśmiechem, a jej palce zaczęły delikatnie muskać włosy na podbrzuszu mężczyzny.
- Zobaczymy – oznajmił Lord, podniósł bez większego wysiłku Lupina i posadził na brzegu basenu. Pogładził delikatnie bliznę na lewym boku, która została Remusowi z dzieciństwa, po ugryzieniu wilkołaka i rzucił znaczące spojrzenie Trelawney. Ta uśmiechnęła się złośliwie, spojrzała na zaniepokojonego „wilczka" i oblizała zalotnie białe ząbki.
Ale Remus miał nad nimi jedną wielka przewagę, o której ta sadystyczna dwójka zapomniała. Jako wilkołak, szczególnie wilkołak przed pełnia księżyca miał bardzo wyczulone zmysły, w tym i węch. Doskonale więc czuł, że Sybilla i Marvolo nie są tacy zimni jakich udają; oni również byli bardzo podnieceni i wystarczyło to tylko umiejętnie wykorzystać.
Sybilla uklękła przed Remusem i zaczęła całować jego brzuch. Czubkiem języka polizała bliznę po ugryzieniu, a palcami masowała uda mężczyzny.
Lord robił z nim dokładnie to samo, tylko że stał po jego prawej, nie po lewej stronie. Lupin zacisnął zęby i uśmiechnął się sam do siebie. Musiał bardzo nad sobą panować, żeby jego plan wypalił. Zaczął więc jeszcze bardziej spazmatycznie jęczeć niż musiał, i kiedy Marvolo i Sybilla zatracili się zupełnie w dawaniu mu rozkoszy, szybkim, sprawnym, kocim ruchem wślizgnął się z zaskoczenia do basenu. Przyparł oniemiałą kobietę „do muru" i unieruchomił swoim silnym szczupłym ciałem. Jego dłoń ześlizgnęła się by pieścić podbrzusze Trelawney.
- Dobrze ci ? – zapytał schrypniętym głosem, gdy cicho jęknęła, i wsunął palce we wnętrze jej wilgotnego łona.
Lord zaśmiał się zmysłowo.
- Szelma – wyszeptał.
- Myślisz, ze jesteś taki sprytny - powiedział mu na ucho jednocześnie palcami dotykając jego ciasnego wnętrza.
- Mam nadzieję, że tak jest - mruknął Remus i jeszcze głębiej wsunął swe palce w Sybillę.
- No to musze cię zmartwić, dzisiaj ty nie masz nic do powiedzenia... wilczku.
Zanim zaskoczony Lupin zdołał cokolwiek powiedzieć Lord wbił się w niego mocno i gwałtownie.
Mężczyzna syknął, bo trochę go zabolało, ale nie poskarżył się i zacisnął zęby.
- Cii – szepnął mu do ucha Marvolo i jego ruchy stały się powolne i płynne, a wargi zaatakowały wrażliwy kark wilkołaka. Lord ujął biodra Remusa w swoje dłonie i delikatnie je masował.
Sybilla nie mogła się powstrzymać i zaczęła namiętnie pieścić twardą męskość „wilczka". Lupin krzyknął z rozkoszy, zacisnął dłonie na krawędzi basenu i gwałtownie pocałował kobietę.
Po chwili Trelawney poczuła na swych dłoniach gęstą spermę i uśmiechnęła się zadowolona. Chciała sprawić przyjemność swemu przyjacielowi - teraz nawet więcej niż przyjacielowi - i miała nadzieję, że jej się to dało.
Chwilę później również Marvolo szczytował. Powoli odsunął się od Remusa obrócił go w swoja stronę i mocno pocałował jego rozchylone wargi.
- To dopiero początek...
- Nieważne początek, czy nie, ja chce ją - zawarczał Remus.
- Ale kto powiedział, że ona chce ciebie? - mruknęła Sybilla wmawiając sobie, że nagła wilgotność między udami spowodowana jest bytnością jej ciała w ogromnej wannie.
- Nie chcesz? – spytał zalotnie Lupin, i zanim Sybilla się obejrzała, siedziała na brzegu, a Remus gwałtowni całował jej gorącą kobiecość. Wróżka była tak mocno podniecona, że już po kilku sekundach doszła na szczyt rozkoszy.
- Och, Syb! – zaśmiał się Tom. – Przecież go nie chciałaś, a chłopak nawet nie zdążył się rozsmakować i już po wszystkim!
- No... No bo ja tak z rozpędu! – zaperzyła się kobieta i obrażona wypełzła z wielkiej wanny, i ze złością owinęła się ręcznikiem.
Patrzyła koso na obu uśmiechniętych szeroko mężczyzn.
- Z rozpędu... jasne, Syb, jasne - powiedział Remus śmiejąc się jak szalony.
- No co? Kobietom w ciąży się zdarza - mruknęła Sybilla i natychmiast zasłoniła dłonią usta.
W łazience zaległa kompletna cisza. Remus i Marvolo wpatrywali się w nią jak zahipnotyzowani, a ona przeklinała w myślach swój długi język.
- Coś ty powiedziała? - zapytał Marvolo bardzo spokojnie. Za spokojnie.
- Z kim?! – przyskoczył do niej i wlepił w nią wzrok.
- Pewnie z którymś z was, to dopiero drugi tydzień, może.... Po prostu miesiączki pięć dni temu nie dostałam, chociaż miewam regularnie, no i mam wymioty.
Lord objął ją opiekuńczo, a za chwilę groźnie na nią popatrzył.
- I nic nie powiedziałaś, zanim cię zbiłem na kwaśne jabłko? No wiesz? – spytał z wyrzutem.
- Liczyłam na twe wielkie miłosierdzie, panie – Sybilla dygnęła i uśmiechnęła się zalotnie. W oczach mężczyzn dostrzegła troskę i pomyślała, że chociaż będzie mogła ich powykorzystywać.
- Dobra, dziś już idziemy grzecznie spać, dla dziecka i dla ciebie, i tak za dużo wrażeń. A jak urodzisz, to wleję ci jeszcze raz za to, że mi o ciąży nie powiedziałaś! – Lord zrobił wszechwiedzącą minę i uniósł się honorem.
„Jasne, akurat...." – Syb się lekko skrzywiła.
- COŚ TY POMYŚLAŁA?! – Marvolo właśnie czytał w jej myślach (w końcu mówiła o dziecku). Lupin podskoczył i pomaskował wrażliwe na dźwięki ucho.
- Nie no, to już nawet myśleć nie mogę? Co to, więzienie? Zresztą nieważne.
- Ważne, ważne - powiedział Remus i podszedł do Sybilli - czy ty jesteś pewna, że jesteś w ciąży?
– Tak, jestem pewna, a dlaczego się pytasz?
- A, nie, nic, tak sobie tylko...No dobra to ty i mały kładziecie się spać, a...
- A może to dziewczynka - Sybilla robiła się naprawdę wściekła.
- Syb, ważeczko, ty naprawdę myślisz, że ja lub Remus nie postaralibyśmy się o chłopca?
- Wy się o porządny orgazm nie umiecie postarać, a co tu dużo mówić o dziecku!
- Ślicznie podpuszczasz, ale nie tym razem - powiedział Marvolo i razem z Remusem zaciągnęli opierająca się kobietę do łóżka... po to, by spała.
Sybilla była niezadowolona, ale cóż ona, biedna , bezbronna kobieta miała począć?
Dwaj mężczyźni popatrzyli na siebie i bez słów doszli do wniosku, że teraz Sybilla jest najważniejsza. Położyli się po obu jej stronach i przytulili do niej. Tej nocy spali bardzo głęboko i spokojnie.
CZYTASZ
Ostatni Bastion |Harry Potter| [REUPLOAD]
Fiksi Penggemar[NIE JESTEM AUTORKĄ OPOWIEŚCI] Autorstwa dwóch nimfomanek i miłośniczek przemocy... Co staje się, gdy twój odwieczny wróg przejmie nad tobą władze i uczyni cię swoją własnością? [+18 CONTENT]
![Ostatni Bastion |Harry Potter| [REUPLOAD]](https://img.wattpad.com/cover/225207717-64-k507873.jpg)