Kara.
Był już poniedziałek. Kara nie słyszała od Leny ani słowa więc postanowiła pójść do L Corp. Myślała że spotka tam Lenę lecz jej tam nie było.
-Jess jest może Lena?
-Przykro mi ale Panny Luthor nie będzie w najbliższym czasie w L Corp.
-Wzięła wolne?
-Przykro mi nie mogę nikomu udzielać tej informacji.
-Ale Jess to przecież ja.
-Panna Luthor zabroniła mówić komukolwiek o powodzie swojej nieobecności.
-Ale Jess!
-Przykro mi Karo ale nie zostałam upoważniona do podania tej informacji nawet tobie.
Kara wyszła i udała się w stronę domu Leny lecz tam też jej nie zastała. Odziwo dom był pusty. Nie było żadnego samochodu ani nie było nikogo w środku. Kara postanowiła że napiszę do Leny.
K:Hej Lena porozmawiajmy. Przepraszam za moje zachowanie.
Tymczasem u Leny na Karaibach
Lena usłyszała sygnał SMS w telefonie. Gdy chciała podnieść i zobaczyć kto napisał. Andrea zabrała Lenie telefon.
-Ej to może być coś ważnego!
-Nie nie będziesz używać telefonu. Jesteśmy tutaj żeby odpocząć.
-Ale jeśli to coś ważnego?
-Jess zajmie się wszystkim więc nie będziesz używać telefonu a żeby upewnić się z tym. - mówiąc to Andrea rzuciła telefonem i ziemię.
-ANDREA!
-Spokojnie obiecuje że kupię ci nowy.
-To nie oto chodzi przecież dobrze wiesz ze mnie stać na własny telefon a nawet na miliony takich telefonów. Chodzi o to że być może to było coś ważnego. A po za tym też Ci kiedyś rozwalałam telefony.
-Tak wtedy kiedy byłyśmy na imprezie. To był mój ulubiony.
-Kupiłam Ci lepszy!
-Lepszy bo nowszy ale ta tem był moim ulubionym.
-Dobra prawdopodobnie i tak pokupujemy sobie jeszcze po 50 telefonów jak nie więcej.
-Co racja to racja
CZYTASZ
Szkoła/Supercorp
FanfictionW szkole Lena Luthor nie jest zbyt lubiana przez swoje nazwisko. Jest bardoz mądra i ma bogatą rodzinę. Przez kłótnie z Liliam chodzi do publicznej szkoły. Kara jest bardzo popularną dziewczyną jest pomocna i wszyscy ją lubią. Nie zbyt dobrze się uc...
