Lena z Karą były już w domu.
Kara poszła pod prysznic więc Lena siedziała sama w salonie. Nagle do pokoju wszedł David.
-Dobry wieczór Panno Luthor.
-Dobry wieczór David.
-Chciałbym przekazać panience list.
-Od kogo?
-Od Pana Lexa.
Lena zdrętwiała ale szybko wzięła list od Davida.
-Dziękuję David.
-Proszę.
David odszedł. Lena szybko otworzyła list.
Leno
Wiem że nie miałaś ode mnie znaku życia od dawna. Za co przepraszam. Jak pewnie wiesz mam kontakt z matką. Chciałbym mieć i z tobą ale nie chce cie zbytnio narażać. Wiem też że był u ciebie Morgan Edge. Piszę do ciebie ten list żeby upewnić cię że nie musisz już obawiać się odwiedzić Morgana.
Potrzebuje pewniej rzeczy z domu wiec przy okazji mogę się z tobą spotkać. W moim pokoju pod łóżkiem znajduje się skrzyneczka. Jagbys mogła to weź ją i spotkajmy się w sobotę o godzinie 22:30 w starej posiadłości Luthorów. Mam nadzieję że będziesz. I nikt nie może dowiedzieć się o tym spotkaniu.
-Lex.
Lena przeczytała list kilka razy. Nagle usłyszała że Kara skończyła się myć i schodzi po schodach. Szybko wstała i schowała list przed Kara.
-Lena ktoś tutaj był słyszałam jakiś męski głos?
-Tak David był spytać się coś.
-Aaa to dobrze. To co może obejrzymy jakie film lub serial?
-Dobrze to wybierz a ja zadzwonię po jakąś pizze czy coś.
-Dobrze. - Powiedziala Kara siadając na kanapie.
Lena wróciła i położyła telefon na stoliku przed kanapą. Minęło 10 minut filmu gdy nagle zadzwonił telefon. Lena wstała i wzięła telefon do ręki.
'Nieznany numer'
Lena odebrała i odeszła od Kary.
-Halo?
-Lena Luthor?
-Tak kto dzwoni?
-Nie muszisz wiedzieć.
-No chyba jednak muszę?
-Nie.
-To w takim razie czego chcesz.
-Zabrać cię na randkę.
-Czekaj co?
-Tak jutro po ciebie przyjadę o 12.
- Po pierwsze nie po drugie nawet nie wiem kim jesteś a po trzecie jestem zajeta.
-Nie nie jesteś.
-Jetsem!
-Będę czekał o 12.
-Nie ma nawet opcji że wjedziesz na posiadłość. Więc nawet się nie fatyguj.
-Kochanie nie denerwuj się tak.
-Nie mów do mnie kochanie! Nawet nie wiem kim jesteś!
-Oj wiesz.
-NIE NIE WIEM.
-Lena nie denerwuj się tak!
-Jak jutro przyjedziesz to obiecuje że zgarnie cię policja.
-Nie to nie spróbuję innym razem.
Rozmówca się rozłączył. Lena nie wiedziała co zrobić więc zadzwoniła do Davida.
-Halo?
-David?
-O Panna Luthor w czym mogę pomóc?
-Od dzisiaj nikt nie może wjechać na posiadłość bez mojej zgody.
-Dobrze. Zadzwonić po ochronę?
-Tak.
-Dobrze. Czy w czymś Jeszce mogę pomóc.
-Nie to wszystko. Dziękuję i przepraszam za dzwonienia tak późno.
Lena wróciła do Kary która siedziała na kanapie.
-Coś się stało?
-Nic kochanie nic
-Było słychać że byłaś zdenerwowana.
-Kara naprawę to nie byli nic ważnego i nic się nie dzieje.
-To dobrze.
Kara pocałowała czoło Leny i obie położyły się oglądając do końca film. Lena cały czas myślała kto dzwonił ale nie mogła dobrać głosu do żadnej osoby która znała.
Kara zauważyła że Lena jest skupiona na czymś innym więc zaczęła serię pytań do Leny.
-Lena czemu nie oglądasz filmu?
-Przecież oglądam.
-To w takim razie o czym jest ten film.
-No oczywiście że o yyyyy...
-Wiedziałam że nie oglądasz to w takim razie co chodzi Ci po głowie?
-Tylko praca.
-Lena wyluzuj się i odpocznij i przestań myśleć o pracy.
-No dobrze.
CZYTASZ
Szkoła/Supercorp
FanfictionW szkole Lena Luthor nie jest zbyt lubiana przez swoje nazwisko. Jest bardoz mądra i ma bogatą rodzinę. Przez kłótnie z Liliam chodzi do publicznej szkoły. Kara jest bardzo popularną dziewczyną jest pomocna i wszyscy ją lubią. Nie zbyt dobrze się uc...
