To Nie Kłopot

285 22 1
                                        

Niedziela.
Lena wstała jak zwykle rano. Ubrała się i wyszła na spacer z psami. Gdy wróciła do domu czekało na nią śniadanie. Gdy usiadła do stołu zadzwonił do niej telefon.

Numer nieznany

-Lena Luthor

-Tak a Pan to?

-Nie ważne co tam u ciebie kochana?

-Kim jesteś?

-Twoim znajomym.

-To przykro bo ja cie nie znam.

-Znasz tylko musisz sobie przypomnieć.

-Jakaś podpowiedź?

-Nie. Ale szykuj się niedługo się odezwę.

Połączenie zostało zakończone.

-Znowu do mnie dzwonił. Tylko kto ---

-Lena?

-Andrea?

-Przyszłam do ciebie. Pamela mnie wpuściła.

Dziewczyny się przytuliły.

-Co ty tutaj robisz? Miałyśmy spotkać się dopiero jutro.

-Postanowiłam że wezmę cię na wycieczkę.

-Wycieczkę?

-Tak samolot już czeka.

-Somolot? Gdzie ty chcesz lecieć?

-Zobaczysz niespodzianka.

-Nie lubię niespodzianek.

-Wiem ale musisz poczekać. A teraz chodź za chwilę wylatujemy.

Lena przyszykowała się i razem z Andreą wyszły z domu i udały się do samochodu który czekał przed domem.

Minęło 20 minut gdy do rezydencji Luthorów zadzwonił dzwonek.
Otworzyła Pamela.

-Panno Luthor zostawiii aaa to panna Denvers. Dzień dobry.

-Dzień dobry jest może Lena?

-Niestety nie ma. Niedawno wyszła.

-Pojechała do pracy w niedzielę? Nie odbiera ode mnie telefonów a chciała bym wiedzieć gdzie jest.

-Szczerze mówiąc nie wiem gdzie jest ale wiem z kim.

-Z kim?

-Nie wiem czy mogę powiedzieć. Panna Luthor chciałaby zachować prywatność tej osoby. (Pamela nie chciała mówić Karze że poszła z Andreą)

-No dobrze to proszę przekazać jej że byłam i żeby zadzwoniła.

-Dobrze ale jak już jesteś to może napiłabys się Kawy czy herbaty?

-Nie chce robić kłopotu.

-To nie kłopot wchodź już Ci robię herbatę.

-Dziękuję.

Kara usiadła przy stole i czekała na Pamelę. Rozejrzała się po salonie i zobaczyła że w całym pomieszczeniu nie ma żadnych zdjęć ani pamiątek. Salon był biało-szaro-czarny. Był bardzo zadbany.
Nagle do pokoju weszła Pamela.

-Proszę.

-Dziękuję.

-Panienko Denvers. Dziękuję że przebywasz z Leną odkąd cię poznała jest szczęśliwsza i jakąś taką weselsza.

Kara się uśmiechnęła gdy usłyszała o swoim wpływie na Lenę.

-Dziękuję na miłe słowa ale wczoraj się z nią trochę pokłuciłam.

-Wiem wróciła wczoraj przybits i wypiła trochę.

-Znowu?

-Niestety tak. Musisz z nią porozmawiać no to ją niszczy ten alkohol.

-Obiecuje że z nią porozmawiam.

-Zostaniesz i poczekasz na nią?

-Niestety nie mogę obiecałam pomóc siostrze.

-To zapraszam jutro czy coś. Nasze progi zawsze są dla ciebie otwarte.

-Dziękuję. - Kara wyszła z posiadłości

Szkoła/Supercorp Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz