Wszyscy wstali bardzo wcześnie rano. Mimo że akcja miała rozpocząć się dopiero wieczorem przygotowania rozpoczęły się dużo wcześniej. Młodzi bohaterowie w pełnych strojach bojowych zebrali się przed drzwiami akademika. Ustawieni byli w szeregu wszyscy ramie w ramię. Każdy plan znał już na pamięć. Przed wyjściem poprzedniego dnia Aizawa zostawił im po kopi a oni studiowali je przez resztę wieczoru. Nie mogli popełnić żadnego błędu chociaż wiedzieli, że to nie będzie łatwa misja. Chcieli odzyskać przyjaciela.
Przed nimi z pochmurną mina stał Aizawa wraz z dyrektorem Nezu oraz detektywem Naomasą Tsukauchim.
-Dzień nadszedł ten dzień. - Powiedział dyrektor przejeżdżając wzrokiem po wszystkich uczniach. - Dzisiaj zasmakujecie prawdziwego bohaterstwa. Wiem, że to trudne jednak musicie odstawić emocje na bok. Chodzi o waszego kolegę jednak nie pozwólcie, aby uczucia zasłoniły wam wasze logiczne myślenie. Bardzo żałuje, że nie mogliśmy was nauczyć tego w innych okolicznościach jednak wiem, że dacie sobie radę. Szczególnie ty Bakugou. - Zwrócił się do blondwłosego chłopaka stojącego jako trzeci w rzędzie. - Ostatnio zauważyliśmy wielką zmianę w twoim zachowaniu. Jesteś na dobrej drodze mój chłopcze.
To co mówił Nezu było prawdą. W ostatnim czasie Katsuki stał się bardziej milczący i zamyślony niż hałaśliwy i impulsywny jak zwykle, lecz on się zastanawiał czy to na pewno dobrze. Te cechy, które w sobie w ostatnim czasie zdławił dawały mu nieugiętość i bezwzględność w walce dzięki czemu zawsze osiągał postawiony sobie cel co właśnie w tym momencie bardzo by mu się przydało. Starał się wykopać w sobie właśnie te iskierki jednak czuł, że stoi pomiędzy młotem a kowadłem. Uwolnienie starego siebie da mu efektywność jednak może skutkować utratą kolejnej osoby. A tego nie chciał.
Uszczypnął się delikatnie, aby powrócić z krainy myśli do świata rzeczywistego w którym wszyscy udawali się w stronę autobusu, który miał zawieść ich do centrali policji, gdzie mieli się przegrupować i dozbroić. Katsuki jak zawsze usiadł sam gdzieś na tyłach jednak tym razem nie dane mu było pozostać z myślami, gdyż chwilę później zobaczył zbliżająca się w jego stronę uroczą brunetkę.
-Tu jest wolne? - Zapytała delikatnie patrząc mu głęboko w oczy w taki sposób, że momentalnie zaschło mu w gardle.
-Tak pewnie. - Powiedział przełykając ślinę próbując tym samym zwilżyć delikatnie tamte tereny, aby nie było słychać różnicy w jego głosie.
-Jak się czujesz? Wiesz z tym wszystkim... Bardzo dużo spadło na ciebie w ostatnim czasie. - Powiedziała i położyła mu rękę na dłoniach, które leżały splecione na jego kolanach. Ten jeden mały dotyk wywołał w nim przyjemne ciarki, które wędrowały wzdłuż jego kręgosłupa a jego mięśnie nagle się rozluźniały.
-W sumie nie miałem nawet czasu pomyśleć nad tym jak się z tym czuję. - Westchnął Katsuki i opuścił głowę, aby przerwać na chwilę tak miły jednak rozpraszający kontakt wzrokowy z dziewczyną. - Wszystko dzieje się okropnie szybko. Jeszcze parę dni temu opłakiwałem śmierć przyjaciela pod szpitalem a teraz jadę odbić go z rąk złoczyńców, którzy przeprowadzili na nim jakieś dziwne czary-mary przez co jest totalnie oderwany od rzeczywistości. A to wszystko po to, żeby zwerbować mnie. Zycie jest przewrotne co nie? - Zapytał i lekko nawet się przy tym zaśmiał odrzucając do tyłu głowę.
- Spokojnie. – Powiedziała delikatnym, ale pewnym głosem Uraraka delikatnie przybliżając się do chłopaka. - Odbijemy go i znów będziemy wszyscy razem i nakopiemy tym świrom tak że odechce im się jakichkolwiek więcej działań przeciwko nam.
-Jeżeli znów nie nawalę. - Powiedział niemal szeptem tak aby dziewczyna nie usłyszała w nim nutki wstydu która nieubłaganie wtargnęła w jego głos.
CZYTASZ
Skradzione widowisko
FanfictionKatsuki Bakugou od zawsze był niesfornym dzieckiem które chciało dostać się na sam szczyt nawet i za wszelką cenę ale czy na pewno? Czy na pewno jest w stanie położyć na szali wszystko aby tylko się tam znaleźć? Czy będzie w stanie przekuć wszystkie...
