-Co się tutaj dzieje do cholery?!- Huknął groźnie na wszystkich zgromadzonych jednocześnie energicznie drapiąc się po szyi jak miał to w zwyczaju robić, gdy coś nie szło po jego myśli
-Na śmierć zapomniałem. - Ich oczom po chwili pokazał się zdyszany doktor, który przepychał się pomiędzy chordą umięśnionych i uzbrojonych po zęby mężczyzn. W ręce trzymał coś co przypominało czytnik cen. Gdy tylko dotarł do nich przycisnął parę przycisków i przystawił go do szyi Katsukiego. Maszyna pisnęła cicho po czym doktor odłożył ją na swoje miejsce po czym ponownie zakluczył szafkę. - Teraz już nic nie powinno was zatrzymać. Alarm odwołany chłopaki.
-Masz szczęście, że pojawiłeś nie natychmiast, ale na pewno nie zapomnę wspomnieć o tym wyskoku mistrzowi. - Po tych łowach odwrócił się i pociągnął za sobą Katsukiego na linie, przez drzwi które prowadziły na zewnątrz. Gdy tylko wyszli przed nimi pojawił się fioletowy obłok, którym był nie kto inny jak Kurogiri.
-Nareszcie jesteś. - Powiedział obojętnym tonem Tomura zwracając się do Fioletowego obłoku. - Przypomnij jeszcze raz, dlaczego musieliśmy się fatygować aż tutaj? Nie mogłeś nas przenieść ze środka?
-Niestety takie zalecenie mistrza. - Powiedział tajemniczo Kurogiri patrząc na Katsukiego znaczącym wzrokiem przez co można było zorientować się, że jest to związane właśnie z nim.
-Dobra miejmy to już za sobą. - Powiedział Tomura i kiwnął na Kurogiriego który otworzył portal, dzięki któremu przeniósł ich w mroczny zaułek obok wielkich kontenerów na śmieci. Po ich oznaczeniach Katsuki wnioskował, że znajdowali się w zachodni części miasta. Wokół nich panował mrok, który przecinany jedynie jedną lampą, która rzucała nieśmiałą łunę światła która oświetlała ich twarze.
Jak na porę roku było dosyć ciepło. Bakugou napawał się delikatnym wiaterkiem, który błądził pomiędzy jego niesfornymi kosmykami włosów. Wciągnął głęboko powietrze, w którym poczuł tradycyjnie opary spalin i charakterystyczny zapach który kojarzył mu się tylko właśnie z tym miastem.
-Co się z tobą dzieje Kurogiri? Znów pod koszami? Nie mogłeś nas zabrać do środka?. - Przerwał rozmyślania Katsukiego Tomura który zdenerwowany zwrócił się do Nomu drapiąc obiema rękami swoja szyję.
-Doskonale wiesz, jak to działa Tomura. Nie możemy przetransportować się w miejsce, którego nie widzieliśmy a tym bardziej którego nie znamy. - Powiedział obojętnym tonem Kurogiri jednak to jakby uspokoiło, ponieważ jego paznokcie przestały orać jego już i tak mocno zaczerwienioną i poranioną skórę. - A teraz nie traćmy czasu.
-Masz rację. - Powiedział chłopak i podszedł do drzwi które zakryte były ciężką żelazną kratą zamkniętą na dwie równie masywnie wyglądające kłódki. Jedną z nich wziął do ręki i zaczął się jej przyglądać. -Wiadomo coś o alarmach? - Zapytał Tomura nie odwracając się w ich stronę. - To jest nowoczesny budynek więc raczej tego nie unikniemy. Doktor powiedział, żeby się streszczać i jak na razie uniknąć jakichkolwiek starć z bohaterami.
-Stary pryk odbiera nam zabawę. - Prychnął Tomura wypuszczając z ręki kłódkę po czym przyłożył wewnętrzną stronę dłoni, do krat które w jednej chwili zamieniły się w rdzawy proszek który rozwiał jesienny podmuch wiatru. To samo stało się z drzwiami chwilę później jednak temu towarzyszył rozdzierający ciszę dźwięk alarmu. - Kurogiri idź szukać części my poczekamy tutaj na bohaterów. - Powiedział w jego głosie było słychać zadowoloną nutkę.
-Ale doktor...- Zaczął Kurogiri jednak niebiesko włosy przerwał mu w pół zdania ostrym tonem.
-Jak dostanie swoją część nie będzie się gniewać, jak szkodzimy kilku bohaterów zapewniam cię. Poza tym przypominam ci, że ja tutaj dowodzę, chyba że chcesz zamienić się w kupkę gruzu.
-Dobrze już idę tylko niech się nie skończy jak w UAJ. Łatanie cię zajęło parę tygodni. Poza tym...- Powiedział Kurogiri i wbił swoje jaskrawe zielone oczy w Katsukiego. -...masz jeszcze szczyla do pilnowania.
W chłopaku zagotowało się na te słowa. Gdyby powiedział tak o nim ktokolwiek inny w jakiejkolwiek innej sytuacji już leżał by na podłodze ze złamanym nosem jednak wiedział ze nie może sobie pozwolić teraz na jakikolwiek wyskok.
-Jestem potężniejszy niż wy i oni wszyscy razem wzięci, przestań się nade mną tak trząść i idź szukać tej cholernej części. - Tomura podniósł głos na co Kurogiri już nie odpowiedział w żaden sposób jedynie odwrócił się i wszedł do budynku. Gdy Nomu zniknęło z pola widzenia Tomura odwrócił się w stronę Katsukiego i przemówił złośliwym tonem. - Nie chowajmy się, Chodźmy pokazać twoim byłym przyjaciołom po której stronie jesteś. Tylko czy będziesz gotowy z nimi walczyć a może nawet zabić? Pokaż mi pretekst, dla którego miał bym cię nie zabijać.
Tomura użył mocy, na linę która rozpadła się i oswobodziła Katsukiego po szybkim krokiem zaczął podążać ku wyjściu z zaułku. Chłopak milczał i jedynie podążał za krokami złoczyńcy doskonale wiedząc co czeka go przed budynkiem. Nie pomylił się. Gdy tylko wyszli z zaułku zobaczyli grupkę bohaterów, których Katsuki doskonale znał. Przed nim stali nie kto inny jak Iida, Todoroki, Momo a zaraz kilka kroków przed nimi sam Eraser Head i cała czwórka z niedowierzaniem patrzyła się wprost na niego. On jednak starał się unikać ich wzroku a najbardziej swojego wychowawcy. Kiedyś Aizawa wziął go na stronę i powiedział mu, że ma w sobie potencjał, ale tak samo wiele mroku i że musi wybrać mądrze za czym chce pójść. Teraz wiedział, że jego oczy pod wielkimi żółtymi goglami miały zawiedziony wyraz.
-Co jesteście zaskoczeni? - Zaczął prześmiewczym tonem Tomurą robiąc jeszcze parę kroków w ich stronę zostawiając Katsukiego delikatnie w tyle. - W świetle nowych informacji wasz dawny kolega postanowił zmienić front. Wasz skład coraz bardziej się wykrusza czy to nie najlepszy czas na poddanie się?
-Nie rozumiem... Dlaczego to zrobiłeś? - Zapytał Iida zadając pytanie, które przewijało się przez umysły całej czwórki.
-Ale ty jesteś idiotą Iida. - Prychnął jak najbardziej naturalnie jak umiał. - Ja od zawsze taki byłem. Tylko traciłem czas wśród waszej bandy nieudaczników. Tutaj nareszcie jestem sobą i mój ojciec jest ce mnie dumny, ale tak ty nie znasz tego uczucia co? Zawsze w cieniu starszego brata próbujący zdobyć miłość rodziców dobrymi stopniami w szkole. Żałosne. - To wszystko skwitował donośnym i śmiechem co dodawało jego wypowiedzi dodatkowego jadu na co Iida aż zacisnął pięść i zrobił pół kroku do przodu jednak zatrzymał go ręką Todoroki.
-Nie musisz iść w ślady ojca ani na siłę szukać akceptacji w jego oczach. Powinieneś być sobą i znaleźć własną drogę.
-Biorę przykład z ciebie kolorowy błaźnie. Kolejny z kompleksem niekochającego rodzica. Nie źle się wszyscy dobraliście nie powiem. - Prychnął po raz kolejny co wywołało drgnięcie ręki znajdującej się na twarzy Tomury co oznaczało, że - jak wydawało się Katsukiemu z poprzednich obserwacji- oznaczało, że złoczyńca uśmiecha się.
- Zakończmy już te bezproduktywne pogaduszki. Dołączcie albo gińcie. - Powiedział a w jego głosie było słychać zadowolenie.
-Nie wiesz z kim zadzierasz Shigaraki. - Odezwał się pierwszy raz Shota a jego włosy uniosły się do góry blokując tym samym moc złoczyńcy.
-Zapominasz, że ma jeszcze jedną tajną broń. Katsuki pokaż na co stać. - Powiedział spokojnym głosem a jego lewa ręka powędrowała na szyję.
CZYTASZ
Skradzione widowisko
FanfictionKatsuki Bakugou od zawsze był niesfornym dzieckiem które chciało dostać się na sam szczyt nawet i za wszelką cenę ale czy na pewno? Czy na pewno jest w stanie położyć na szali wszystko aby tylko się tam znaleźć? Czy będzie w stanie przekuć wszystkie...
