6

70 21 93
                                        

Czułam pod głową miękką poduszkę i nie miałam zamiaru otwierać oczu, zamiast tego przekręciłam się na drugi bok, podciągając wyżej kołdrę. Po tym ruchu, poczułam ból w lewej łydce, zmarszczyłam brwi, ponieważ nie pamiętałam żebym ostatnio coś sobie zrobiła.

Otworzyłam gwałtownie oczy, jednocześnie zrywając się do pozycji siedzącej. Nagły ruch sprawił, że zakręciło mi się w głowie, a światło oślepiło mnie na kilka sekund.

Dopiero gdy doszłam do siebie, mogłam rozejrzeć się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Duży pokój nie miał żadnych okien, jedynym źródłem światła były lampy na ścianach, po mojej lewej stronie było cztery takie same łóżka, na piątym leżałam ja. Popatrzyłam w prawo, w celu zlokalizowania drzwi, które jeszcze nie rzuciły mi się w oczy. Natychmiast cofnęłam się kilka centymetrów, tym samym zaliczając twarde lądowanie na szarych płytkach. Zaraz obok mojego łóżka siedział chłopak, który miał może dwadzieścia dwa lata i zamknął czytaną książkę w tym samym momencie, gdy ja znalazłam się poziom niżej. Wstał z miejsca, obszedł łóżko i spojrzał na mnie z góry. Potrzebowałam chwili by zrozumieć, że należał do członków kręgu, a tatuaż na nadgarstku świadczył o tym, że był to jeden z bliźniaków. Czarne włosy, które po jednej stronie lekko opadały na ciemnoniebieskie oczy i atletyczna, ale szczupła budowa ciała. Tak, to zdecydowanie on.

Nie poświęcił mi więcej czasu niż rzut okiem i wyszedł przez uchylone dwuskrzydłowe drzwi.

Nie wiedziałam, gdzie jestem, chociaż pomieszczenie przypominało niewielki szpital, nie był żadnym z tych, które znam. Noga pulsowała mi z bólu, a na białym bandażu pojawiła się rosnąca, czerwona plama. Wtedy też dostrzegłam, że nie miałam na sobie swoich ubrań, zamiast ciemnych spodni i bluzki, wisiała na mnie kremowa, zwiewna sukienka o rozmiar za duża. Poczułam się bardzo nieswojo z myślą, że ktoś mnie przebrał, gdy byłam nieprzytomna, ale nie miałam czasu tego roztrząsać. Złapałam się krawędzi łóżka i zauważyłam bandaż również na jednej ręce, ale nie bolała na tyle, by nie móc jej używać.

Podciągnęłam się, stając na równe nogi w tym samym momencie, gdy przez drzwi weszły dwie osoby. Chłopak wrócił, ale zatrzymał się przy drzwiach, oparł się o nie i skrzyżował ręce na piersi, jednocześnie uświadamiając, że nie będzie mi dane tak łatwo stąd wyjść.

Drugą osobą, która weszła do pomieszczenia był chłopak, którego chyba najmniej się spodziewałam zobaczyć. Szaroniebieskie oczy skanowały sale, aż zatrzymały się na mojej osobie.

Ten sam blondyn, który przeprowadzał sekcję otrutego handlarza bronią, szedł teraz w moją stronę, a ja byłam w takim szoku, że nie zauważyłam jak moja ręka przesuwała się po śliskiej pościeli, tracąc oparcie i przyczyniając się do ponownego spotkania z ziemią. Nieprzyjemny dreszcz z łydki rozszedł się po całym ciele, a na mojej twarzy pojawił się grymas bólu.

Podnosząc głowę napotkałam na wyciągniętą dłoń i nie wiedziałam czy powinnam ją przyjąć, z jednej strony znalazłam się w obcym miejscu z podejrzanym kręgiem, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, z drugiej strony ten mężczyzna współpracował z królewską strażą, miał na to dokumenty i zapewne właśnie on opatrzył mi rany. Złapałam za jego dłoń nie z wyboru, a dlatego, że sama nie podniosłabym się o własnych siłach.

- Melley, dobrze pamiętam? - zapytał, jednocześnie pomagając mi usiąść na łóżku.

Spojrzałam niepewnie w stronę drzwi, przy których wciąż stał brunet i od czasu do czasu zerkał w naszym kierunku. Wróciłam spojrzeniem do mężczyzny, który stał tuż przede mną i kiwnęłam głową, potwierdzając jego słowa.

- Nie musisz się nim przejmować. - wskazał głową na chłopaka w progu. - Nic ci nie grozi.

- Gdzie jestem? - postanowiłam od razu przejść do rzeczy, ponieważ jego słowa ani trochę mnie nie uspokoiły.

NemrodziOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz