Zakończył się kolejny rok szkolny. Był dla wszystkich ciężki, a upragnione wakacje przyniosły wiele radości ze strony uczniów. Nie zwracając uwagi na cokolwiek, Jane nocowała przez połowę wakacji u Ivy, która wynajęła całkiem przyzwoite mieszkanie niedaleko miasteczka gdzie sama mieszkała. Razem nadrobiły lata urwanego kontaktu. Na drugą część wakacji została w Hogwarcie, często odwiedzając Susan. Cieszyła się w miarę faktem, że tym razem nauczycielem OPCM miał być Snape, a na jego miejsce miał trafić Slughorn, który kiedyś również ją uczył.
Rok szkolny zaczął się jak każdy inny, Dumbledore wygłosił mowę o niebezpieczeństwie ciążącym na każdego.
Jane zauważyła, że Snape był inny niż zazwyczaj, był bardzo czujny i jakby zmęczony. Chciałaby o to go zapytać, ale uważała, że nie byłoby to do końca poprawne i miłe. Zauważyła również, że większość czasu obserwował Draco, miała dużo pytań, a żadnych odpowiedzi, a do tego była przytłoczona tymi wszystkimi uczuciami, których nie potrafiła określić.
Pewnego dnia Slughorn zaprosił ją do siebie i razem przy dobrym alkoholu rozmawiali o jej czasach szkolnych. Doskonale ją pamiętał i od razu ją poznał. Oczywiście pytał dlaczego akurat nie została nauczycielem od eliksirów, ale odpowiedziała, że to ją aż tak nie interesowało. Prawie cały czas ją chwalił jaka to była wspaniała z tego przedmiotu, ale zbywała te komplementy.
Doskonale widziała, że większość uczniów była szczęśliwsza, że to on uczył eliksirów, co nie do końca rozumiała. Wiadomo, Snape był surowy i zdecydowanie faworyzował Ślizgonów, ale na eliksirach znał się jak nikt inny, stąd jego tytuł mistrza eliksirów.
Harry opowiedział Jane jak Slughorn przeprowadził lekcje i, że udało mu się zdobyć jako nagrodę płynne szczęście.
Przechodziła akurat obok klasy do eliksirów, gdy nagle usłyszała wołanie:
- Panno Rose ! Proszę, na chwilę tylko ! - był to głos Slughorna dobiegający z klasy.
Weszła do niej i zastała go jak sprzątał w sali.
- Mogłaby pani mi w czymś pomóc ?
- Tak, oczywiście - od razu odpowiedziała.
- Zaraz przyniosę eliksiry na choroby, czy mogłabyś je zanieść do Skrzydła Szpitalnego ?
- W porządku - zniknął w składziku.
Rozejrzała się po sali i podeszła do jednego z kociołków i otworzyła go. Na początku nie rozpoznała eliksiru, więc powąchała go. Wyczuła zapach starych książek oraz pergaminu, więc odsunęła się zdziwiona. Dopiero zdała sobie sprawę, że była to Amortencja.
- To... nie może być prawda - zasłoniła sobie usta.
Był to zapach Snape'a, tego była pewna. Nie potrafiła jednak w to uwierzyć, zakręciło jej się aż w głowie. Od dłuższego czasu czuła, że nie czuła do niego zwykłej przyjaźni, czy nienawiści. Może sama tego nie wykazywała, ale to wszystko było prawdą. Próbowała to wszystko odrzucić i nie zgadzać się z tym co czuła. Potwierdziło się to w najbardziej niespodziewanym momencie. Myślała chwilę, czy może to było związane tylko z tym, że po prostu podobał jej się ten zapach, ale to nie było to, ona naprawdę była zauroczona w Snapie. Nie potrafiła do końca stwierdzić, czy to co czuła było miłością. Wszystko stało się jej jasne, to tłumaczyło dlaczego czuła te wszystkie dreszcze, gdy był blisko niej albo jak dotknął ją przez przypadek. Poczuła się jak jakaś niespełniona nastolatka.
Slughorn szybko się zjawił i wręczył jej eliksiry i spojrzał na jej minę, która wyrażała prawdopodobnie zakłopotanie. Spojrzał wtedy na kociołek z eliksirem i zamrugał kilka razy.
- Wszystko w porządku panno Jane ? - te słowa były dla niej otrzeźwiające.
- Tak, tak wszystko jest w należytym porządku - szybko mówiła.
Ruszyła z eliksirami do Skrzydła Szpitalnego, oddała je i wróciła do siebie. Chodziła po pokoju obgryzając paznokcie.
- Dlaczego musiało paść akurat na niego ? - zaczęła machać rękami zestresowana.
Ta cała informacja nie sprawiła, że czuła się lepiej mimo, że zrozumiała te wszystkie emocje. Czuła się źle z faktem, że to akurat Snape był tym którego kochała ? To nie miało sensu, nie było szans by czuł cokolwiek do niej oprócz względnej nienawiści. Postanowiła zachowywać się normalnie i miała nadzieje, że uczucie samo jej przejdzie.
Jakie to były zbędne nadzieje.
CZYTASZ
Zapach róż
FanfictionWydająca się nie pozorna czarownica Jane Rose, zaczyna swoją pracę w Hogwarcie. Podczas nauczania poznaje nietoperza z lochów, który nie stara się być dla niej miły. Jaki sekret skrywa Jane ? Czy ich relacja będzie prowadzić do czegoś głębszego ? Co...
