Potwór

1.6K 75 25
                                        

Nazajutrz miał się odbyć mecz Quiditcha. W tym roku grają Gryfoni i Ślizgoni. Będzie też to pierwszy mecz Harrego. Jane tego dnia ubrała białą koszulę, czarny płaszcz i czarne spodnie z guzikami. Ubiór był w stylu wiktoriańskim, więc postanowiła upiąć włosy w niskiego luźnego koka z warkoczami. (zdjęcie na górze)

Podczas śniadania patrzyła jak  Snape mówi coś do Harrego i kulejąc przechodzi przez środek sali i zasiada obok niej.
- Widać, że utykasz. - szepnęła do niego.
- Jaka spostrzegawczość.
- Jak emocję przed meczem ? - zapytała.
- Nijakie. Slytherin wygra.
- Mam taką nadzieję.
- Ponoć nikogo nie faworyzujesz.
- To prawda, jednak to był mój dom w Hogwarcie, więc jakieś sentymenty zostały.

Po skończonym śniadaniu wszyscy udali się na trybuny, aby obejrzeć mecz. Jane również postanowiła się zjawić.

Uczestniczy wylecieli na miotłach, popisując się przy tym. Wszyscy na trybunach, oprócz nauczycieli, krzyczeli. Komentator zaczął mówić przez mikrofon:
- Cześć, witam na pierwszym meczu Quiditcha w sezonie ! Dzisiaj grają Slytherin oraz Gryffindor !

Zawodnicy ustawili się w okręgu nad ziemią.
- Gracze zajmują pozycję, a pani Hooch wchodzi na środek żeby zacząć mecz ! - owa pani Hooch coś mówiła. - Tłuczki uwolnione, poleciał także znicz, pamiętajcie, że znicz waży sto pięćdziesiąt punktów, szukający który złapie znicz, kończy grę ! - chwila przerwy. - Kafel poszedł w górę i ruszyli !

Zaczął się mecz, któremu Jane przyglądała się z zaciekawieniem, bo walka była zacięta. Jak jest dobry mecz to lubi na niego popatrzeć.
Gryfoni zdobyli punkt, a Jane przewróciła tylko oczami. Gra była cały czas komentowana. I kolejny punkt dla Gryfonów. Jane załamała ręce i oglądała dalej. Nagle jeden z nich spadł na ziemię. Ślizgoni zdobyli punkt. Kolejny Gryfon spadł na ziemię, a większość nauczycieli podniosła się z miejsc. Kolejny punkt dla Slytherinu. Jane i nie tylko ona, dostrzegła, że miotła Pottera zaczęła wariować i próbowała go zrzucić. To dziwne, ale dostrzegła i trochę słyszała jakieś zaklęcie wypowiadane przez Snape'a. Wątpiła by to on czarował miotłę Harrego, mimo iż go nie lubi. Każdy oglądał przebieg sytuacji. Nagle na szacie Severus pojawił się ogień. Snape próbował go ugasić przy tym uderzając Quirrella, który upadł. Jane tylko obserwowała jak Snape wygaszał ogień, z lekkim uśmiechem na ustach. W tym samym czasie Harry spowrotem wsiadł na miotłę i poleciał dalej. Zbliżył się niebezpiecznie blisko ziemi i próbował złapać znicza, ale spadł. Po kilku sekundach wypluł znicza.
- Harry ma znicz ! Potter otrzymuje sto pięćdziesiąt punktów za złapanie znicza ! Gryffindor wygrał !
Jane miała mieszane uczucia na tą wygraną.

Kiedy się obejrzała były już kolejne święta i tak samo jak w tamtym roku, zostaje w Hogwarcie.
W dzień przed świętami kiedy uczniowie wyjeżdżali do swoich rodzin, została poproszona o pomoc w udekorowaniu kilku choinek na co się zgodziła mimo, że chciała standardowo poczytać książkę. Za pomocą zaklęcia wieszała bombki i łańcuchy. Cały Hogwart wyglądał bardzo klimatycznie. Po skończeniu dekorowania, ruszyła do zimnych lochów, aby złożyć Severusowi życzenia, tylko tym razem bez kłótni. Zapukała i weszła. Siedział przy biurku i sprawdzał pracę uczniów. Zamknęła drzwi i zasiadła w fotelu obok biurka.
- Życzę ci wesołych świąt.
- Znowu ? - nawet na nią nie spojrzał.
- To było rok temu. - prychnęła.
- Coś jeszcze ? - zapytał zniecierpliwiony.
- W sumie to wszystko. - wzruszyła ramionami i przerwała mu jak chciał coś powiedzieć. - Tak, już wychodzę.
Wstała, zerknęła na pracę które sprawdzał i wyszła.

Jane przez święta zauważyła, że stosunki z Quirellem i Severusem się pogorszyły. Nie to, że jakieś były, po prostu teraz Snape na każdym wzrokiem zabijał go wzrokiem. Postanowiła się w to nie mieszać, bo w końcu to nie jej sprawa.
Co ciekawe przez cały ten czas jej pracy w Hogwarcie nie dostała tak zwanych Nocnych Dyżurów. Oczywiście po czasie musiało się to zmienić i jak się okazało dyrektor przydzielił ją do Severusa co niezbyt było zaskakujące, bo z nim najczęściej rozmawia, o ile przepychanki słowne można nazwać rozmową.

Zapach różOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz