- Wait, Masky? -

264 16 4
                                        



Slenderman POV

Masky zdawał się wejść już do zaświatów. Jego ciało rozluźniło się i zaczął powoli spadać do tylu z krzesła na którym siedziałem. Na szczęście Liu złapał go w porę. Razem położyliśmy go obok Y/N i czekaliśmy na to co się stanie. Nie mogłem ukryć mojego poddenerwowania, cały czas spoglądałem na zegar wiszący na ścianie obok starej wiktoriańskiej szafy.
Minęło zaledwie kilka minut od kiedy Tim rozpoczął rytuał choć mógłbym przysiąc że czekamy tu już z godzinę.
-Slender? - Liu odezwał się do mnie co zmusiło mnie na spojrzenie na niego.
- Tak? - zapytałem czekając na jego odpowiedź
- Czy może się coś stać Timowi ? No wiesz podczas przebywania tam. - zapytał a ja mogłem zauważyć jak trudno było mu wyjaśnić co miał na myśli. Nie wiedział jednak że to samo pytanie zadawałem sam sobie.
- Miejmy nadzieje że nie. - odpowiedziałem mu i zacząłem nerwowo zacierać nadgarstki.

TIME SKIP

Wpatrywałem się w podłogę i przekładałem  nerwowo palcami.

Kap kap kap

Usłyszałem dźwięk pojedynczych kropli uderzających o podłogę. Obróciłem głowę w stronę Maskiego. Z jego dłoni, ramienia i nogi spływała krew. Odrazu zerwałem się z krzesła i chwyciłem jego dłoń aby ją oglądnąć. Miała w sobie dziurę przechodzącą na wylot. Nie wiedziałem że rzeczy które dzieją się w zaświatach mogą naprawdę wpłynąć na ciało znajdujące się po naszej stronie. Muszę jak najszybciej ją opatrzyć i zatrzymać krwawienie.
- Slender co się stało? - zapytał mnie zszokowany Liu który jedyne co widział to krew na rękach Maskiego i moich.
- Szybko idź do kuchni tam powinna znajdować się apteczka, pośpiesz się. - powiedziałem szybko oglądając ranę na ramieniu. Liu szybko wybiegł a już po kilku minutach był z powrotem w pokoju.
- Proszę - powiedział podając mi bandaże.
- Dzięki, ty możesz zająć się raną na nodze. - powiedziałem zaciskając bandaż na dłoni Tima.

Masky POV

Y/N otworzył drzwi do piwnicy i zaczął schodzić po schodach . Kiedy przeciągał mnie przez próg chwyciłem się ramy drzwi. Kopnąłem wolną nogą dłoń oplatającą moją kostkę. Y/N natychmiast puścił moją nogę a ja wstałem i stanąłem na szczycie schodów. Y/N zaczął wybiegać po schodach w moim kierunku jednak ja miałem coś innego w planach. Zamiast uciekać z powrotem do salonu rzuciłem się ze schodów uderzając Y/N i spadając razem z nim na sam dół.
Wylądowałem na Y/N co zamortyzowało cały upadek. Miałem nadzieje ze Y/N będzie nieprzytomny jednak on powoli zaczął mnie od siebie odpychać choć mogłem zauważyć jak ciężko walczył nad utrzymaniem kontaktu z rzeczywistością. Ja jednak natychmiast usiadłem na nim i chwyciłem jeden z noży który miał za pasem. Uniosłem go w górę zamknąłem oczy i z całej siły sprowadziłem go w dół. Moje ręce wydawały się być z waty po tym jak poczułem skórę Y/N rozstępują się pod ostrzem. Jednak wiedziałem ze nie mogę przestać było już za późno. Odwróciłem głowę w innym kierunku i szybko wyciągnąłem nóż. Położyłem ręce na ziemi a krew z noża zaczęła na nie spływać. Moje serce zaczęło się uspokajać lecz to właśnie wtedy kiedy adrenalina zaczęła mnie opuszczać łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nieważne jak bardzo się starałem nie dałem rady powstrzymać kolejnych fali łez. Odepchnąłem się od ziemi i wstałem chwiejąc się z przemęczenia.
Podszedłem do jednej ze ścian piwnicy i zsunąłem się wzdłuż niej. Siedząc na ziemi pozwoliłem moim emocją przejąć kontrole. Kątem oka zauważyłem ciało Y/N co jedynie wszystko pogorszyło. Spuściłem głowę w dół i ukryłem twarz w dłoniach.
* psss psss kssss *
Po chwili usłyszałem znajomy mi dźwięk. Z ciekawości spojrzałem w górę i ujrzałem Takari.
- Wyglada na to że udało ci się przejść mój test. - powiedziała lekko uśmiechając się z widoczną satysfakcją w oczach.
- No tak...  ten test - pomyślałem czując jak moje mięśnie się rozluźniają na myśl że już po wszystkim.
Powoli wstałem z ziemi i spojrzałem na Takari.
- Teraz wrócimy do miejsca w którym byliśmy wcześniej - powiedziała i zaklaskała ponownie.

Y/N POV
Ja i Hermes siedzimy przy tym jeziorze około trzech godzin. W głowie ułożyłem już tyle planów jak się stad wyrwać lecz na końcu każdego z nich pozostawało pytanie jak tak naprawdę stąd uciec.
Mogę uciekać przed Hermesem mogę biegać po tym ogrodzie lecz na co ten cały wysiłek jeśli nie mam pojęcie jak wrócić do prawdziwego świata.
Westchnąłem lekko słuchając Hermesa chociaż jego słowa wlatywały jednym uchem i wylatywały drugim a na końcu i tak nie miałem pojęcia o czym mówił.
- To nie możliwe!! - usłyszałem krzyk Hermesa i szybko podniosłem głowę. Na wzgórzu na drugiej stronie jeziora ujrzałem coś fioletowego. W powietrzu wisiało koło które szybko zaczęło się powiększać.
- Cholera - rzucił Hermes i wyciągnął rękę aby mnie złapać. Ja zrobiłem unik i popatrzyłem się na niego skołowany.
-Y/N!! Biegnij! - usłyszałem głos Tima, *czekaj głos Tima?* szybko odwróciłem się w stronę tajemniczej fioletowej tafli . Z niej wychylał się Tim i wyciągał w moją stronę rękę. Spojrzałem z powrotem na Hermesa który już wymierzył we mnie cios. Zrobiłem szybki unik i zacząłem biec wzdłuż jeziora w kierunku portalu. Poczułem jak Hermes dotyka moich pleców i zaciska dłoń na moim podkoszulku. W panice skupiłem cała energię która mi pozostała na rozłożeniu skrzydeł. Gdy te się otworzyły odepchnęły Hermesa dając mi więcej czasu na dotarcie do Tima. Wyciągnąłem rękę przed siebie i poczułem jak Masky opłata swoją dłoń wokół mojego nadgarstka i pociąga mnie w swoją stronę. Nie wiele myśląc wskoczyłem do portalu.

-Because I Care-  Male Reader X MaskyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz