- Mall -

601 39 11
                                        

Kiedy przekroczyłem próg domu Jasona poczułem zapach krwi.

Czujnie zacząłem podążać za jej wonią.

Dotarłem do starych schodów prowadzących do piwnicy. Zszedłem na dół i stanąłem przed czerwonymi drzwiami z małą świąteczną zawieszką.

Pociągnąłem za klamkę która okazała się być pokryta krwią.

Wykrzywiłem lekko usta. Krew nie była dla mnie nie do zniesienia jednak nie chciałem się nią brudzić zważając na to jak ciężko sprać ją z ubrań.

Ostrożnie wyciągnąłem szarą chustę którą zawsze noszę w kieszeni i wytarłem w nią rękę.

Krew była zdecydowanie ludzka, a jako demon mogłem wyczuć wydobywającą się z niej lekko połyskującą energię.

Uchyliłem drzwi jeszcze bardziej, niestety w pomieszczeniu było ciemno co zmusiło mnie do wejścia do środka i szukania załącznika światła.

Wszedłem do pomieszczenia i zacząłem błądzić dłonią po ścianie w poszukiwaniu pstryczka.

Nagle poczułem pociągnięcie do tyłu i metal przystawiony do mojego gardła.

Przełknąłem ciężko ślinę i wygiąłem się do tyłu przez to że osoba za mną była odemnie niższa.

Nagle światło zaświeciło się, a nóż zniknął z mojego gardła.

-Przestraszyłem cię!? - zapytał śmiejący się Candy.

- Candy, mnie? Przestraszyć? Chyba w twoich snach. - odpowiedziałem kiwając głową z lekkim uśmiechem.

-Nie Y/N. W moich snach robimy coś innego. - powiedział sugestywnie poruszając brwiami.

Moje oczy lekko się rozszerzyły. To nie tak że nie wiem jaki jest Candy ale czasami jest zbyt... Bezpośredni...

-Candy nie musiałeś mnie o tym informować. - powiedziałem strajac się wrócić do mojego Poker face'a.

- Ahh... Wiem ale zawsze warto spróbować.- odpowiedział śmiejąc się.

-Czego sprób - zacząłem się dopytywać jednak błazen właśnie wychodził przez drzwi od piwnicy. Postanowiłem nie dopytywać go i iść do mojego pokoju.

Wyszedłem z piwnicy i wspiąłem się po kolejnych schodach na pierwsze piętro.

TIME SKIP

Obudziłem się rano przed pierwszymi promieniami słońca.

Jako demon nie potrzebowałem dużo snu, móglbym powiedzieć że wcale. Jednak w celu zachowania jakiejś części ludzkiej dziennej rutyny decydowałem się na conocny sen.

Podniosłem się na łokciach i chwyciłem za telefon.
Była równa piąta rano.

Od niechcenia narzuciłem na siebie czarny dres i granatowy podkoszulek.

Wstając z łóżka założyłem także parę czarnych kapci.

Wstałem z łóżka i Podszedłem do okna kładąc ręce na grzejniku pod nim.

Widząc tą kamienicę po raz pierwszy spodziewałem się zamarzania w nocy i także podczas dnia. Jednak ku mojemu zdziwieniu przespałem całą noc bez żadnego przykrycia.

Uśmiechnąłem się sam do siebie i wyszedłem z pokoju.

Kiedy ujrzałem schody przed sobą już miałem dość. Były tak strome, a mój wzrost wcale mi tu nie pomagał. W sumie to wręcz przeciwnie.

-Because I Care-  Male Reader X MaskyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz