Za oknem ujrzałem wielkie miasto w płomieniach.
Czerwone niebo i czarne chmury gnały niespokojnie na zachód.
Przetarłem lekko oczy jednak gdy ponownie je otworzyłem nadal widziałem płonące budynki.
Po przypatrzeniu się bliżej na ulicę zadziwiła mnie jedna rzecz...
Wszyscy ludzie chodzili po chodnikach jakby nigdy nic...
Z zamyślenia wyrwały mnie kroki za drzwiami do pokoju w którym stałem.
Jak najszybciej mogłem podbiegłem do drzwi i stanąłem za nimi.
Czekałem tak nie spuszczając wzroku z klamki.
Po chwili usłyszałem zgrzyt i klamka zaczęła się przekręcać.
Nie byłem jednak w stanie zobaczyć kto stoi w drzwiach.
- Mary, nie ma go. I co teraz powiemy Hermesowi? - zabrzmiał niespokojny kobiecy głos.
- Mówiłam Ci żebyś zamknęła drzwi na klucz! - odpowiedział drugi również kobiecy głos.
- Nie sądziłam że wstanie aż tak wcześnie. - wykrztusiła z siebie pierwsza i zalała się łzami.
Po chwili wyszły i zamknęły drzwi.
"kto to do cholery jest Hermes i gdzie ja jestem?!"
krzyczałem w myślach nie wiedząc czy powinienem spotkać się z tym całym Hermesem czy uciekać stąd póki mogę.
Jednak coś mówi mi żeby się do niego nie zbliżać.
"Najpierw wydostanę się z tego budynku, a później poszukam pomocy." ułożyłem w głowie mój krótki plan.
Uchyliłem ostrożnie drzwi i rozgladnąłem się po szerokim korytarzu.
Ściany jego były ciemno szare a podłogę pokrywały czarne kafelki.
Z sufitu zwisały stare czarne żyrandole które wyglądały jakby za chwilę miały upaść na ziemię z hukiem.
Na końcu owego korytarza znajdowało się wielkie okno i przejście w prawą stronę.
Udałem się w tamtą stronę co chwile oglądając się za siebie.
"Stuk Stuk Stuk"
Doszedłem do schodków i zacząłem schodzić w dół.
Na schodach było bardzo ciemno na szczęście jako demon wydziałem w ciemnościach o wiele lepiej niż zwykli ludzie.
"Stuk stuk stuk"
Po zejściu ze schodów wylądowałem na kolejnym korytarzu tym razem jednak był on w o wiele lepszym stanie.
Po lewej stronie znajdowały się wielkie okna z widokiem mały ogród z oczkiem wodnym i płaczącą wierzbą na środku.
Przez środek korytarza rozciągnięty był szeroki czerwony dywan.
Postanowiłem iść wzdłuż niego jednak chowając się wciąż w cieniu.
"Stuk stuk stuk"
Kiedy dotarłem do końca tego korytarza ujrzałem wielkie drzwi z dziwnym znakiem którego nigdy wcześniej nie widziałem.
Było to kółko z czterema przekreślającymi je paskami.
Po drapałem się lekko po głowie i podszedłem bliżej, chwyciłem klemkę jednak drzwi ani drgną.
Schyliłem się i zacząłem oglądać ten dziwny znak.
"stuk stuk stuk"
Zauważyłem pod znakiem mały napis : "Hermes vigilantes vobis"
- Hmmm Hermes... cię.. obserwuje..? Co to ma zna- nagle poczułem pociągnięcie w tył przez które sie przewróciłem.
Spojrzałem w górę i ujrzałem wielką pochylającą się nademną postać...
CZYTASZ
-Because I Care- Male Reader X Masky
FanfictionY/N jest demonem dziewietnastego wieku. Od ponad dwustu lat przemierza świat śmiertelników poszukując kolejnych ofiar. Kiedy przybywa do Londynu jego świat obróci się do góry nogami, a to wszystko z powodu jednego tajemniczego mężczyzny.
