- Gustav -

343 26 8
                                        

 Przepraszam was za długą nieobecność. ❤️ Lecz dziś w lecą aż dwie może nawet trzy części 🤭🤭

Masky POV

- Pośpiesz si- to były ostatnie słowa Y/N poczym zamknął oczy i zasnął.

Czułem jak łzy dosłownie uciekają z pod moich powiek.

Nie chciałem trącić czasu przetarłem niestarannie policzki wycierając łzy.

Poderwałem się z miejsca i wybiegłem z kamienicy.

- Kto może mi pomóc?! Co ja teraz zrobię?! - pytania kotłowały się w mojej głowie.

- Wiem!! Slender musi mi pomóc. - powiedziałem na głos i rzuciłem się biegiem w stronę lasu.

Po przebiegnięciu dość długiego odcinka lasu zatrzymałem się przed rezydencją.

Moje płuca piekły, a kolana uginały się same z siebie. Szybko jednak zerwałem się na nowo i wbiegłem do środka.
Następnie pognałem w stronę pokoju operatora.

Zacząłem walić pięscia w drzwi do gabinetu.

- Proszę - usłyszałem spokojny głos operatora poczym natychmiast wszedłem do środka.

Slender siedział przy biurku lekko zdenerwowany tym że mu przerywam. Jednak jego wyraz "twarzy" złagodniał kiedy zobaczył w jakim jestem stanie.

- Tim co ci się stało? - zapytał spokojnie.

- Ummm mi nic.... Chodzi o mojego... kolegę. - powiedziałem
jednak operator przerwał mi zanim kontynuowałem.

- Tim, kim on jest!? - zapytał Slendy wyraźnie zdenerwowany.

- Nazywa się Y/N. Proszę cię pomóż mi, on umiera. - wyłkałem dławiąc się na łzach.

- No dobrze dziecko. Prowadź mnie. - westchnął Operator i chwycił mnie za dłoń.

Po chwili poczułem jak tracę równowagę, a moje ciało otacza zimny wiatr. Zacisnąłem lekko oczy i pomyślałem o kamienicy Jasona.

Kiedy otworzyłem oczy staliśmy dokładnie przed nią.

-To tutaj - powiedziałem do Slendiego który stał zdziwiony.

- Czy chodziło Ci o Jasona? - zapytał jeszcze bardziej zdziwiony gdyż Jason nigdy nie prosił o jego pomoc.

- Nie, nie o niego. A teraz chodź. - powiedziałem i zacząłem ciągnąc go za rękaw do środka.

Weszliśmy po schodach i otworzyłem operatorowi drzwi do pokoju Y/N.

Wszedłem za nim do środka.
Slender szybko podszedł do Y/N i kucnął przy nim.

Slender POV

- Boże przecież to Gustav. Nie. To nie możliwe. - zamyśliłem się lecz szybko otrząsłem się widząc w jakim on jest stanie. Sięgnąłem do jego umysłu i wyszukałem informacji o tym czy miał jakąś ofiarę na oku, jednak nic nie znalazłem. 'W takim razie muszę improwizować.'

- Masky, Mary Smith St John's street 152. Przyprowadź ją tu... Żywą. - powiedziałem mniej więcej wiedząc co robić.

- Już biegnę. Będę za 30 min. - powiedział Tim i wybiegł z pokoju.

Ja sam przeteleportowałem się do mojego gabinetu.

Podszedłem do jednej z szafek z książkami i pociągnąłem za jedną z nich. Po chwili regał odsuną się, a po drugiej stronie ukazały się schody.

Zszedłem nimi do podziemi Rezydencji.

Szedłem wzdłuż długiego korytarza szukając drzwi z wielkim iksem.

- Wreszcie - szepnąłem sam do siebie na widok drzwi.

Przycisnąłem jedną z moich macek do czytnika po prawej.
Kiedy drzwi otworzyły się Wszedłem do środka nie do końca wiedząc czego szukam.

- lata 1600-1750 , szatan i podziemne niebiosa, czarodzieje 1750-tego roku, - wymieniałem po kolei nazwy wielkich starszych ksiąg które leżały stosami na wielkim marmurowym stole.

- Demony i duchy po drugiej stronie lustra. Jest!!! - powiedziałem głośno z nadzieją w głosie.

Chwyciłem ową księgę i udałem się z powrotem do gabinetu.

Podczas wychodzenia chwyciłem także pudełko z gwoździami i sznurkami.

-Because I Care-  Male Reader X MaskyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz