Był to wielki mężczyzna. Miał może z dwa metry.
Jego broda sięgała aż do jego pasa a włosy miał związane w długi schludny warkocz.
Ubrany był w wielkie za duże brania a pomimo to byłem pewien że jego ciało było niezwykle umięśnione.
Schylił się, popatrzył mi prosto w oczy i zmarszczył brwi.
Nagle chwycił mnie za podkoszulek i pociągnął do góry.
W tym momencie nasze twarze dzieliły zaledwie centymetry.
Przez to wszystko wstrzymałem nawet oddech.
- Y/N, czy naprawdę sadziłeś że uda Ci się uciec?! - zapytał dziwacznym lecz wciąż mrocznym głosem.
Mężczyzna czekał na moją odpowiedź, lecz ja miałem inne plany.
Z całej siły zamachnąłem się i uderzyłem go w twarz. Ten w szoku puścił mnie i złapał się za nią.
Dało mi to czas na szybkie podniesienie się i zerwanie się do biegu.
- Ty nędzna żmijo! -
Usłyszałem za sobą głos Hermesa.
Kiedy usłyszałem za sobą jego ociężałe lecz szybkie kroki przyspieszyłem i skręciłem w prawo.
- Cholera!! - krzyknąłem zdenerwowany kiedy ujrzałem przed sobą ślepy zaułek.
Obróciłem się szybko a kilka metrów za mną stał Hermes.
- Poddaj się Y/N. Nie uciekniesz przede mną w moim własnym zamku. Hahaha - powiedział poczym rzucił we mnie wielką włócznią.
Zrobiłem szybki unik a ostrze przeleciało kilka centymetrów od mojej głowy.
Odwróciłem się i chwyciłem włócznie w obydwie dłonie.
- Ha, nie byłbyś w stanie mnie pokonać nawet jeśli miałbyś dziesięć takich włóczni. Haha - zaśmiał się i zaczął biec w moja stronę.
Kiedy był już wystarczająco blisko mnie wzbiłem się do góry i rozwinąłem skrzydła. Przeleciałem dobre 5 metrów nad nim.
- Już myślałem że stać cie na coś więcej hahaha - zaśmiał się ponownie.
Nagle w locie poczułem coś owijacego się wokół mojej kostki.
Spojrzałem w dół i ujrzałem gruby łańcuch zaciskający się na mojej kostce.
Hermes pociągnął za niego z całej siły, a ja runąłem na ziemie.
Przy upadku usłyszałem głos łamiących się kości poczym poczułem lekki ból w przedramianiu.
Jakby tego było mało uderzyłem o podłogę głową przez co krew zaczęła spływać mi po prawej stronie twarzy.
Dźwignąłem się na łokciach i oparłem na siedząco o sciane.
Podniosłem rękę i odgarnąłem włosy z twarzy.
Starałem się ujrzeć Hermesa jednak moj wzrok był zamazany, a ciągły pisk w moich uszach nie pomagał w skupieniu się na tym co działo się przede mną.
Po chwili poczułem jak moje ciało odmawia mi posłuszeństwa i osunąłem się powoli po ścianie.
Ostanie co widziałem albo raczej poczułem, był Hermes pociągający mnie za nogę i wlokący mnie po podłodze zostawiając za nami ścieżkę krwi.
--------------------------
Chciałbym wam wszystkim podziękować za interakcje po każda z części i za każdą gwiazdeczkę. W kolejnych tygodniach postaram się wstawiać więcej części i mam nadzieję że wiele osób które czytają tą historię od początku nie zniechęciły się moją chwilową nieobecnością na tym koncie.
Luv ya,
Stay safe ❤️❤️❤️
CZYTASZ
-Because I Care- Male Reader X Masky
FanfictionY/N jest demonem dziewietnastego wieku. Od ponad dwustu lat przemierza świat śmiertelników poszukując kolejnych ofiar. Kiedy przybywa do Londynu jego świat obróci się do góry nogami, a to wszystko z powodu jednego tajemniczego mężczyzny.
